Po chwilowym entuzjazmie wokół „Odysei”, wróciliśmy w USA do normy. Kolejny już „Spiderman” wywołał jeszcze większy entuzjazm publiczności. Naraziłam się kilku osobom, mówiąc, że „Odyseja” wydała mi się śmieszna. Jedni mówili, że wszyscy wywodzimy się z Homera, a ja twierdziłam, że ta interpretacja Homera wywodzi się z Supermanów, Ludzi-Pająków i im podobnych. Dobrze w każdym razie, że ludzie przypomnieli sobie, że był taki Homer i że z niego wywodzą się takie określenia, jak Sowa Ateny (to ta zwana Minerwą, która od Hegla poleciała do Marksa), wierność Penelopy czy koń trojański.