Gdy politycy Polski 2050 zastanawiają się „co dalej” i spoglądają na bardzo niskie notowania w sondażach, Koalicja Obywatelska liczy straty po aferze dotyczącej Szpitala Południowego z licznymi krajowymi odgałęzieniami, a PSL szuka swojego miejsca i przestrzeni w tematach, w których razem z ministrami PSL-u jest widoczny Donald Tusk, Lewica może pochwalić się kolejnym sukcesem, jeśli chodzi o zmiany na rynku pracy.
W piątek ukazało się długo oczekiwane rozporządzenie, które reguluje maksymalną temperaturę pracy w upale. 35 °C w pomieszczeniach i 32 °C na otwartej przestrzeni to maksymalna temperatura w miejscach pracy. Po przekroczeniu tych temperatur pracodawcy mają obowiązek wstrzymać pracę, zaś pracownicy nie mogą jej dalej wykonywać.
Politycy Lewicy z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk na czele nazywają cały pakiet zmian na rynku pracy „nowymi porządkami" na rynku pracy.
Mają, bo rozporządzenie wchodzi w życie z długim, półrocznym vacatio legis. Ale to nie wszystko. Rozporządzenie wprowadza też obowiązek dla pracodawców obniżenia za pomocą środków technicznych temperatur w miejscach pracy albo wprowadzenia rozwiązań organizacyjnych takich jak np. przerwy czy skrócenie godzin pracy. Wewnątrz miejsc pracy ten próg wynosi 25 stopni dla pracowników wykonujących tzw. „prace ciężkie” i 28 stopni dla pozostałych. W praktyce to kolejna, po reformie PIP – która weszła w życie w tym tygodniu – duża zmiana na rynku pracy, którą przeforsowała Nowa Lewica w rządzie. I taka, która podobnie jak zmiany w PiP czy przepisy wymierzone w mobbing może mieć polityczne znaczenie w 2027 r.
Tusk prosi o rekomendacje, MRPiS wraca do regulacji temperatur maksymalnych
Regulacja temperatury maksymalnej dla pracowników jest zasklepieniem luki, która istniała do tej pory. Dotychczas prawo regulowało minimalną temperaturę dla pracowników, a nie regulowało maksymalnej. Sprawa uzupełnienia tej luki pojawiła się już w resorcie w 2024 r., ale wtedy pozostała tylko na etapie pomysłów.
Czytaj więcej
Zdecydowana większość działających w Polsce firm uczciwie i sprawiedliwie podchodzi do swoich pracowników, zatrudnia ich zgodnie z przepisami. Tacy...
Pod koniec czerwca, przed niedawną falą gigantycznych upałów premier Donald Tusk poprosił ministrów rządu o relacje i sprawozdanie, jak można się do nich przygotować, i pomysł MRPiS wrócił. Był wsparty w rządzie – jak wynika z naszych relacji – m.in. przez szefową MEN Barbarę Nowacką w kontekście warunków pracy dla nauczycieli w szkołach w czasie upałów, chociaż wywołał pewne kontrowersje wśród bardziej liberalnych członków gabinetu. Ostatecznie, po dyskusjach m.in. na Komitecie Stałym i na Radzie Ministrów, w piątek rozporządzenie się ukazało. Do czasu wejścia w życie tych regulacji PIP ma – na wniosek Agnieszki Dziemianowicz-Bąk – prowadzić wzmożone kontrole, by zapewnić pracownikom ochronę już teraz na wypadek powrotu fali upałów jeszcze w okresie tych wakacji.
Lewica idzie za ciosem i jest na fali w sondażach
Politycy Lewicy z Agnieszką Dziemianowicz-Bąk na czele nazywają cały pakiet zmian na rynku pracy „nowymi porządkami” na rynku pracy. Dotyczy to PIP, której reforma weszła w życie w tym tygodniu, a także przyjętej również w tym tygodniu przez Senat bez poprawek ustawy antymobbingowej, która teraz trafi do prezydenta.
Regulacja ułatwiająca życie pracownikom w upały, nawet jeśli wejdzie w przyszłym roku, łączy się z pozostałymi regulacjami, podobnie jak np. z kwestią wliczania pracy na JDG i umowie zlecenie do stażu pracy, co weszło w życie w tym roku. W koalicji – tak jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej” – jest poczucie, że Nowa Lewica jest w politycznym uderzeniu i ma też wiatr w żagle od samego premiera.
Szefem ZUS został niedawno Liwiusz Laska, wcześniej dyrektor generalny w resorcie Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, a nowym szefem PIP został Janusz Krasoń, wcześniej wieloletni polityk SLD. To wszystko widać też w sondażach. W najnowszym badaniu Opinia24 Nowa Lewica się umacnia i ma już 9,2 proc. Na tle wyników innych partii koalicyjnych – PSL i Polski 2050, które od miesięcy są pod progiem – bardzo mocna pozycja. Nowa Lewica przedstawiła także już w grudniu swój pomysł reformy zdrowotnej i to daleko idącej (zastąpienie składki zdrowotnej podatkiem zdrowotnym i nie tylko). I ruszyła w wakacyjną trasę pod hasłem „Lewica dowozi”.
Czytaj więcej
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, wygrałaby je Koalicja Obywatelska przed Prawem i Sprawiedliwością. Obie partie jednak...
Na tle kłopotów w Koalicji Obywatelskiej może się okazać w przyszłości, że Nowa Lewica może być bezpieczną przystanią dla niektórych rozczarowanych największą partią koalicyjną wyborców – oczywiście jeśli notowania KO będą ulegać dalszej erozji. W ostatecznym rozrachunku jest to lepsze dla premiera Tuska niżby wyborcy przeszli do Partii Razem Adriana Zandberga lub stali się niezdecydowani albo niegłosujący.
Na koniec nie można zapomnieć, że Włodzimierz Czarzasty od listopada ubiegłego roku jest Marszałkiem Sejmu, co wpływa na rozpoznawalność i pozycję Nowej Lewicy. Czarzasty jako marszałek gra bardzo lojalnie jako skrzydłowy premiera Tuska w wielu kwestiach. To wszystko składa się w jedną całość i tak jak upał podnosi wskazania termometrów, wpływa na rosnące notowania Nowej Lewicy.