Obecnie obowiązujące przepisy precyzują temperatury minimalne. Nie wskazują jednak precyzyjnie ich górnej granicy. Jeszcze pod koniec 2024 r. resort rodziny przygotował projekt zmian w tym zakresie. Modyfikują one rozporządzenie w sprawie ogólnych przepisów BHP. Pod wpływem krytyki regulacje całkowicie jednak zmieniono.

Propozycje rządu w sprawie przepisów o pracy w upały 

W efekcie w drugiej wersji projektu zaproponowano, aby w pomieszczeniach pracy była zapewniona temperatura nie wyższa niż 35°C (wcześniej proponowano 28°C), chyba że względy technologiczne na to nie pozwalają. Z kolei przy wykonywanych na otwartej przestrzeni pracach ciężkich (tj. związanych z wysiłkiem fizycznym powodującym w ciągu zmiany roboczej efektywny wydatek energetyczny organizmu powyżej 1500 kcal u mężczyzn i 1000 kcal u kobiet) temperatura nie mogłaby być wyższa niż 32°C, chyba że względy technologiczne na to nie pozwalają.

Czytaj więcej

Janusz Krasoń: Kontroli PIP powinna się bać wąska grupa przedsiębiorców

Natomiast w przypadku gdy z uwagi na warunki atmosferyczne temperatura w pomieszczeniu pracy przekroczy 28°C (a przy pracach ciężkich 25°C), pracodawca będzie musiał zapewnić odpowiednie rozwiązania techniczne, które ją obniżą. Jeżeli takie obniżenie nie będzie możliwe, zastosowane musiałyby zostać odpowiednie rozwiązania organizacyjne minimalizujące jej wpływ na zdrowie pracowników.

Z kolei przy pracy na otwartej przestrzeni przy upałach powyżej 25°C pracodawca będzie zobowiązany do podjęcia odpowiednich rozwiązań organizacyjnych.

Co zawiera najnowsza wersja projektu w sprawie maksymalnych temperatur w pracy? 

I właśnie te regulacje zostały utrzymane przez resort rodziny w kolejnej, trzeciej już wersji projektu, która ujrzała światło dzienne podczas najgorętszych dni tego lata.

Wprowadzono w niej jednak zasadniczą modyfikację. W najnowszej wersji dodano bezpośredni zakaz wykonywania pracy po przekroczeniu maksymalnych temperatur określonych w przepisach (tj. 35°C w pomieszczeniach, 32°C dla określonych prac na otwartej przestrzeni).

Czytaj więcej

Główny inspektor pracy: Zostawiam urząd przygotowany do zmian

Uprzednio pracodawca miał jedynie obowiązek podejmowania działań technicznych i organizacyjnych ograniczających skutki upałów, w wyniku zmian po przekroczeniu progów temperatura staje się przesłanką do wstrzymania wykonywania pracy, z wyjątkiem prac objętych wyłączeniami ((m.in. w przypadku funkcjonariuszy mundurowych).

Przesunięto też termin obowiązywania nowego rozporządzenia o rok (tj. od 1 stycznia 2027 r.).

Czytaj więcej:

Prawo pracy Kolejne zmiany w projekcie o mobbingu. Posłowie proponują poprawki

Pro

Przedsiębiorcy obawiają się sztywnych regulacji w sprawie wysokich temperatur 

Przedsiębiorcy krytycznie podchodzą do tych propozycji.

– Tak daleko idąca zmiana powinna zostać poprzedzona rzetelną oceną skutków regulacji. Trudno znaleźć odpowiedź na pytanie, czy przeanalizowano konsekwencje gospodarcze takiego rozwiązania dla poszczególnych branż, zwłaszcza budownictwa, produkcji czy logistyki. Projekt jest procedowany od końca 2024 r., a więc czasu na przeprowadzenie pogłębionych analiz było wystarczająco dużo – mówi Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

Ekspertka wskazuje, że jednocześnie warto spojrzeć na doświadczenia ostatnich miesięcy.

– Za nami kolejna fala upałów i nie odnotowaliśmy masowych przypadków zaniedbań czy sytuacji świadczących o systemowym braku reakcji pracodawców. Przedsiębiorcy w praktyce dostosowywali organizację pracy do warunków atmosferycznych – skracali czas pracy, zmieniali godziny jej wykonywania, zapewniali wodę, dodatkowe przerwy czy, tam gdzie było to możliwe, umożliwiali pracę zdalną – wylicza.

W ocenie Katarzyny Kameckiej pracodawcy doskonale zdają sobie sprawę z odpowiedzialności za BHP.

– Obowiązujące przepisy już dziś nakładają na nich obowiązek zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. Nikt odpowiedzialny nie będzie prowadził prac w warunkach, które stwarzają realne zagrożenie dla zdrowia lub życia pracowników – ocenia.

Dlatego ma wątpliwości, czy wprowadzanie sztywnego zakazu jest rozwiązaniem właściwym.

– Sama temperatura nie zawsze oddaje rzeczywiste warunki wykonywania pracy. Znaczenie mają również wilgotność powietrza, nasłonecznienie, rodzaj wykonywanych czynności, zastosowane środki ochrony czy możliwość organizacji przerw. Poszczególne branże funkcjonują w bardzo różnych warunkach i trudno zamknąć tak złożoną rzeczywistość w jednym sztywnym limicie – ocenia.

Ekspertka zapewnia, że zdrowie i życie pracowników pozostają wartością nadrzędną.

– Nie ma zgody na sytuacje, w których pracownik byłby zmuszany do pracy bez wody, przerw czy odpowiednich środków ochrony. Takie przypadki powinny być zdecydowanie eliminowane, a od tego są również organy nadzoru, w tym Państwowa Inspekcja Pracy – mówi.

Jak przypomina Katarzyna Kamecka, trzeba pamiętać, że obowiązujące przepisy już dziś przewidują mechanizmy ochronne. Pracownik ma prawo powstrzymać się od wykonywania pracy, jeżeli warunki stwarzają bezpośrednie zagrożenie dla jego zdrowia lub życia – mówi.

Dlatego w jej ocenie, zamiast wprowadzać bezwzględny zakaz wykonywania pracy po przekroczeniu określonej temperatury, warto rozwijać rozwiązania oparte na elastycznej organizacji pracy, dialogu z pracownikami oraz działaniach edukacyjnych.

– Po raz kolejny oczekujemy, że przed przyjęciem projektu zostaną przedstawione pogłębione analizy jego skutków oraz odbędzie się szeroka dyskusja z udziałem partnerów społecznych, ekspertów medycyny pracy, specjalistów BHP i przedstawicieli przedsiębiorców. Tylko w ten sposób można wypracować rozwiązania, które będą jednocześnie skutecznie chronić zdrowie pracowników i uwzględniać realia funkcjonowania gospodarki. Nie można tego robić z uwagi na potrzebę chwili, czyli tym razem upałów – mówi.

Etap legislacyjny: konsultacje