Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty korupcyjne usłyszeli były prezes Sądu Najwyższego i jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Zełenskiego.
- Dlaczego niezależność ukraińskich służb antykorupcyjnych stała się przedmiotem ostrego sporu na szczytach władzy.
- W jaki sposób wojna zmienia społeczne postrzeganie korupcji i stosunek do urzędników dopuszczających się nadużyć.
- Czy głośne aresztowania świadczą o wzroście korupcji, czy o rosnącej skuteczności państwa w walce z patologiami.
– Walka z korupcją to zadanie numer jeden. To trzeba wpajać dzieciom już od szkoły podstawowej. Przecież większość dzieci wie, że nie wolno kraść długopisu czy zeszytu koledze z ławki. To samo powinno dotyczyć korupcji. Trzeba to dzieciom i młodzieży uświadamiać od najmłodszych lat. Jeżeli nawet ktoś nabierze wątpliwości, to powinien zdawać sobie sprawę, że korupcja osłabia nasz kraj. A przecież powinniśmy być silni, ponieważ Rosja z mapy świata nie zniknie i może znów być zagrożeniem – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” w maju 2022 r. Wsiewołod Kniaziew, prezes Sądu Najwyższego Ukrainy, który objął urząd w wieku 42 lat, niedługo przed wybuchem wielkiej wojny Rosji z Ukrainą.
Na łamach „Rz” przekonywał, że korupcja godzi w integrację Ukrainy z UE, i mówił o potrzebie „uzdrowienia moralnego” u ludzi „stosujących takie praktyki” nad Dnieprem. Ukraińscy komentatorzy oczekiwali, że młody prezes najważniejszej ukraińskiej instytucji sądowej odświeży i oczyści system z ludzi zatruwających go jeszcze z czasów Wiktora Janukowycza. Nadzieje się nie ziściły.
Sędziowie w służbie oligarchy. Jak Ukraina walczy z korupcją
Niespełna rok później Kniaziew został zatrzymany przez ukraińskie służby. Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna (SAP) przyłapały go na łapówce w wysokości 3 mln dol., którą miał otrzymać od ludzi działających w interesie zbiegłego z Ukrainy oligarchy Konstantina Żewago. Ten drugi wszystkiemu zaprzeczał i jest oskarżany przez ukraińskie służby o wyprowadzenie środków z należącego niegdyś do niego banku „Finanse i Kredyt”. Co ciekawe, w ubiegłym roku sąd w Paryżu po raz drugi odmówił jego ekstradycji, podając w wątpliwość niezawisłość ukraińskich sądów.
Proces Kniaziewa toczył się ponad trzy lata i zakończył zawarciem układu między byłym prezesem SN a śledczymi. Kniaziew całkowicie przyznał się do zarzucanych mu czynów i 8 marca został skazany na 5 lat więzienia. Nie będzie mógł też zajmować stanowisk w organach sądowych i ścigania przez trzy lata. Skonfiskowano mu mieszkanie i dom, ale też 200 tys. dol. oszczędności oraz pochodzące z korupcji ponad 1,2 mln dol. Oprócz tego Kniaziew zobowiązał się, że wesprze ukraińskich żołnierzy i przekaże fundacji „Wróć Żywy” ponad 1,1 mln dol.
Czytaj więcej
Operacja ukraińskich służb pod kryptonimem „Midas”, która doprowadziła do ujawnienia procederu płacenia łapówek skorumpowanym urzędnikom, biznesmen...
Kniaziew pociągnął też za sobą byłych kolegów po fachu. W maju NABU i SAP postawiły zarzuty trzem czynnym sędziom SN i jednemu sędziemu w stanie spoczynku. Wszyscy mieli „podejmować decyzje” w interesie ściganego przez Ukrainę oligarchy.
Luksusowe osiedle pod Kijowem i zarzuty wobec człowieka prezydenta
Sprawa Kniaziewa jest tylko jedną z głośnych afer korupcyjnych w czasie toczącej się wojny. Ale nie najważniejszą. W maju za kaucją z aresztu wyszedł były szef biura prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak. Znajomi wpłacili za niego 140 mln hrywien (równowartość ponad 11 mln zł). Do końca listopada był najbardziej wpływową osobą w państwie i najbliższym współpracownikiem prezydenta od początku jego rządów. Wszystko się posypało w listopadzie, gdy na jaw wyszła afera okrzyknięta przez ukraińskie media mianem „Mindiczgate”. Nazwa nawiązywała do wieloletniego znajomego prezydenta Timura Mindicza (był współzałożycielem prowadzonego przez Zełenskiego studia Kwartał 95 jeszcze w czasach kariery filmowej obecnego prezydenta), którego oskarżono o defraudację środków z ukraińskiego systemu energetycznego. Mindicz wyjechał do Izraela, ale stanowiska stracili ministrowie energetyki i sprawiedliwości. Wówczas Jermak stracił stanowisko po rewizji w swoim mieszkaniu, ale wtedy jeszcze zarzutów nie usłyszał. Służby antykorupcyjne Ukrainy zrobiły to w maju, gdy zarzucono mu wykorzystywanie środków pochodzących z korupcji w „Enerhoatomie” do budowy luksusowego osiedla (składającego się z kilku domów) w podkijowskim Kozynie.
Czytaj więcej
Były wieloletni szef biura Wołodymyra Zełenskiego Andrij Jermak usłyszał zarzuty korupcyjne i stanął przed sądem.
Latem ubiegłego roku biuro prezydenta Ukrainy (na czele którego stał jeszcze Jermak) próbowało podporządkować organy antykorupcyjne, co zakończyło się protestami w Kijowie i ostrą reakcją międzynarodową. Por presją ulicy i mediów Zełenski się wycofał. W obronie tych instytucji stanęli wówczas Amerykanie, którzy od początku wspierają (również finansowo) antykorupcyjne służby Ukrainy.
Lista afer korupcyjnych nad Dnieprem w czasie trwającej piąty rok wielkiej wojny z Rosją jest długa. W 2023 r. zdymisjonowano wiceministra obrony Wiaczesława Szapowałowa, który usłyszał zarzuty dotyczące defraudacji środków z resortu. Miał też kupować żywność i amunicję dla armii po zawyżonych cenach. Stanowiska stracili też zastępca prokuratora generalnego Ołeksij Simonenko i wiceszef biura prezydenta Kyryło Tymoszenko. W sądzie toczy się też sprawa byłego ministra polityki agrarnej i żywności Mykoły Solskiego (piastował to stanowisko w latach 2022-2024), który podobnie jak Jermak wyszedł z aresztu za kaucją.
Ukraiński socjolog: Za czasów Wiktora Janukowycza takie sprawy zamiatano pod dywan
– Przed wojną większość Ukraińców, mówiąc o korupcji, miała na myśli głównie korupcję na najwyższych szczeblach władzy, ale akceptowała korupcję na poziomie bytowym, np. w drogówce. Wojna to zmienia i potępienie tzw. korupcji bytowej rośnie. Rośnie też nienawiść wobec skorumpowanych polityków czy urzędników. Stosunek do takich ludzi znacząco się pogorszył w ostatnich latach, bo kraj jest w stanie wojny i walczy o przetrwanie – mówi „Rzeczpospolitej” znany ukraiński socjolog i szef Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii (KMIS) Wołodymyr Paniotto.
Czytaj więcej
Najważniejsze rosyjskie kurorty, które co roku odwiedzają dziesiątki milionów ludzi, zostały sparaliżowane po powietrznych atakach. Najgorsza sytua...
Z wrześniowych sondaży KMIS (przeprowadzanych jeszcze przed zatrzymaniem szefa prezydenckiego biura) wynika, że 71 proc. Ukraińców uważa, iż w trakcie wojny poziom korupcji w Ukrainie się zwiększył, ale jednocześnie większość respondentów (56 proc.) uznała, że służby antykorupcyjne nad Dnieprem są coraz skuteczniejsze.
– Za czasów Janukowycza takie sprawy zamiatano pod dywan i większości mediów zakazywano o tym mówić. Dzisiaj sytuacja jest inna i służby antykorupcyjne działają coraz bardziej skutecznie. W przeszłości nigdy nie dochodziło do aresztowania tak wysokiej rangi urzędników czy polityków – twierdzi Paniotto.