Rada Pokoju oficjalnie powołana w Davos 22 stycznia to organizacja międzynarodowa, której powołanie jest następstwem porozumienia kończącego wojnę Izraela z Hamasem w Strefie Gazy. Pierwotnie jej zadaniem miało być nadzorowanie wdrażania tego porozumienia i odbudowy Strefy Gazy, ale z wypowiedzi Donalda Trumpa wygłoszonych w momencie jej powoływania, a także z wcześniejszych doniesień mówiących o zapisach statutu Rady Pokoju wynika, że jej kompetencje mogą być szersze – a jej twórca ma ambicje, by zajmowała się ona również innymi światowymi konfliktami.

Kadencja państw członkowskich ma trwać trzy lata, chyba że zdecydują się one wpłacić miliard dolarów na działalność Rady – wówczas uzyskają status stałych członków.

Trump obiecał 17 mld dolarów. Fundusz dla Gazy nadal świeci pustkami

Mimo deklaracji wsparcia sięgających 17 mld dolarów fundusz pozostaje pusty, a żaden projekt odbudowy nie został uruchomiony.

Donald Trump przedstawiał Radę Pokoju jako jedną z „najbardziej doniosłych” organizacji międzynarodowych ostatnich lat. Państwa członkowskie miały zadeklarować 7 mld dolarów na pakiet pomocowy dla Gazy, a sam Trump zapowiedział dodatkowe 10 mld dolarów finansowania ze strony USA.

Cztery miesiące po powołaniu organizacji fundusz utworzony przy Banku Światowym nie otrzymał jednak żadnych wpłat od darczyńców. – „Wpłacono zero dolarów” – powiedziała „Financial Times” jedna z osób zaznajomionych ze sprawą.

Zamiast korzystać z mechanizmu nadzorowanego przez Banku Światowego i popieranego przez ONZ, Rada Pokoju przyjmuje środki bezpośrednio na konto w JPMorgan. Według przedstawicieli organizacji darczyńcy „wybrali inne opcje” przekazywania pieniędzy. Mechanizm Banku Światowego zakłada obowiązek raportowania sytuacji finansowej funduszu wobec państw-darczyńców i członków organizacji. W przypadku konta w JPMorgan takie niezależne wymogi przejrzystości nie obowiązują.

Czytaj więcej

Rada Pokoju Donalda Trumpa budzi opór Europy. Jeden kraj zaskakuje

Przedstawiciel Rady Pokoju zapewnił, że organizacja „przedstawi sprawozdania finansowe” własnej radzie wykonawczej, w której zasiadają urzędnicy administracji Trumpa i doradcy prezydenta, „w odpowiednim czasie”.

Dotychczas jedynie Maroko i Zjednoczone Emiraty Arabskie przekazały ograniczone środki – odpowiednio około 3 mln dolarów i 20 mln dolarów. Pieniądze przeznaczono na funkcjonowanie biura Nikołaja Mładenowa, specjalnego przedstawiciela ds. powojennej Gazy, oraz wynagrodzenia dla komitetu palestyńskiego powołanego przez Radę Pokoju.

Jaka będzie przyszłość Rady Pokoju? Brak przejrzystości i pytania o kontrolę nad pieniędzmi

Zjednoczone Emiraty Arabskie miały także przekazać 100 mln dolarów na szkolenie policji dla Strefy Gazy. Program jednak nie wystartował, a środki pozostają zamrożone.

Równolegle Departament Stanu USA planuje przesunięcie około 1,2 mld dolarów pomocy na projekty związane z agendą Rady Pokoju. Pieniądze te nie miałyby jednak trafiać bezpośrednio do organizacji i jak dotąd również nie zostały wydane. – Żadna z tych pieniędzy nie trafiła do Rady Pokoju. Organizacja nimi nie zarządza i Departament Stanu zapewnia nas, że nie ma takiego zamiaru – podkreślił jeden  z wysokich rangą współpracowników Kongresu

Administracja USA rozważa też przekazanie około 50 mln dolarów bezpośrednio na działalność operacyjną organizacji, ale środki nadal nie zostały uruchomione. Kongres otrzymał zapewnienia, że fundusze nie zostaną wypłacone, dopóki Rada Pokoju nie wdroży odpowiednich mechanizmów kontroli finansowej.

Pierwszym zadaniem Rady Pokoju miała być odbudowa Strefy Gazy po dwóch latach wyniszczającej wojny między Izraelem a Hamasem. Jared Kushner, zięć i doradca Trumpa, prezentował później wizje futurystycznej Gazy napędzanej sztuczną inteligencją, z luksusowymi wieżowcami i nowoczesną infrastrukturą. Według szacunków UE, ONZ i Banku Światowego odbudowa Strefy Gazy w ciągu najbliższej dekady może kosztować ponad 70 mld dolarów.

Kraje należące do Rady Pokoju

Kraje należące do Rady Pokoju

Foto: PAP

Chaos prawny wokół Rady Pokoju

Amerykańscy kongresmeni domagają się od administracji Trumpa wyjaśnień dotyczących statusu prawnego organizacji. Część polityków kwestionuje, czy Rada Pokoju spełnia wymogi umożliwiające formalne uznanie za organizację międzynarodową uprawnioną do otrzymywania środków federalnych.

Demokratyczny senator Brian Schatz relacjonował, że sekretarz stanu Marco Rubio określał organizację jako strukturę działającą podobnie do agencji ONZ. Sam Trump mówił jednak o niej bardziej jak o „dworze królewskim”. – Nie wiem więc, czym właściwie jest ta organizacja. To wcale nie jest oczywiste – stwierdził Schatz.

Dodatkowe pytania budzi zapis rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, która określa Radę Pokoju jako „administrację przejściową” dla Gazy do czasu odzyskania kontroli nad terytorium przez Autonomię Palestyńską.

Czytaj więcej

Prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi

Chaos wokół Rady Pokoju. Brakuje pieniędzy, struktur i decyzji

Plan Trumpa zakładał rozbrojenie Hamasu, wycofanie wojsk izraelskich oraz odbudowę Strefy Gazy. Według osób zaangażowanych w powojenne planowanie nie udało się jednak osiągnąć postępu w żadnym z tych obszarów.

– „Ani jeden amerykański dolar” nie został wykorzystany na odbudowę palestyńskiej enklawy – twierdzą źródła związane z projektem.

Palestyńsko-amerykański biznesmen Bishara Bahbah, uczestniczący w negocjacjach z Hamasem prowadzonych w imieniu administracji Trumpa, przyznał, że powołany komitet nie rozpoczął działalności w Gazie z powodu „braku jakiegokolwiek finansowania umożliwiającego realne działania w terenie”.

Czytaj więcej

Do czego zobowiązały się państwa członkowskie Rady Pokoju? Jest nowy wpis Donalda Trumpa

– Wiedzą, że jeśli pojadą do Gazy, ludzie natychmiast zaczną prosić ich o pomoc, a oni nie mają żadnych narzędzi ani środków – powiedział Bahbah. – To naprawdę ponury obraz  – dodał.

Przedstawiciel Rady Pokoju odpiera zarzuty, twierdząc w rozmowie z „Financial Times”, że obecnie „nie istnieje na miejscu żadna struktura zdolna obsłużyć przepływ usług i towarów przewidywanych w planie”. Jak podkreślił, organizacja nie „gromadzi po prostu pieniędzy na koncie bankowym, by później rozdawać kontrakty na projekty, których nie da się zrealizować”.