W najważniejszej paradzie Władimira Putina nie wezmą udziału żadne pojazdy wojskowe: czołgi, wozy bojowe, wyrzutnie rakiet etc. „W związku z obecną sytuacją operacyjną” – lakonicznie wyjaśniło rosyjskie Ministerstwo Obrony skromne rozmiary święta.
„Czas trwania – 40 minut, technika nie jedzie, gości tylko kilka setek. Media: parada odbyła się jak zwykle, rytuał dokonany. A że tym razem jakiś taki ubogi, cóż, kazano dziennikarzom nie zauważać. Pokażą Głównodowodzącego (prezydenta Putina) – i cieszcie się” – napisała o tegorocznej paradzie niezależna socjolog i politolog Jekaterina Szulman. Przy tym opisała dość zjadliwie jej przebieg dwa dni przed oficjalnym komunikatem Ministerstwa Obrony.
Czytaj więcej
Od początku roku Kijów atakuje dronami dalekiego zasięgu coraz więcej rosyjskiej infrastruktury przerobu i przesyłu ropy. Kreml na razie jest bezra...
Ukraińskie drony rzucają długi cień na plac Czerwony
Nikt w Moskwie nie ma wątpliwości, że paradę ograniczono ze strachu przed ukraińskimi dronami. Od początku roku ukraińska armia dokonuje coraz dalszych rajdów powietrznych w głąb Rosji. Do tej pory jednak rosyjska stolica nie była głównym celem nowej fali uderzeń jej nowymi bezzałogowcami. Wokół aglomeracji skoncentrowano znaczne siły obrony powietrznej, które bardzo utrudniają przedostanie się w głąb miasta.
Od początku wojny Ukraińcy zresztą nie dokonywali częstych uderzeń na Moskwę, a jeśli już to oblatywali ją, próbując przedostać się od wschodu, gdzie wykryto luki w obronie. Od połowy marca zaś po prostu wykorzystują fakt zebrania dużej liczby systemów przeciwlotniczych wokół stolicy Rosji, co oznacza ich brak w innych regionach – i te atakują.
Jednak trwoga wywoływana powietrznymi atakami towarzyszy Rosjanom, a przede wszystkim Władimirowi Putinowi, od początku wojny z Ukrainą. Na pierwszej, wojennej paradzie w 2022 roku nie było tego jeszcze widać, Ukraińcy nie mieli odpowiednich środków do zaatakowania samej Moskwy. Przy tym uroczystość została zbojkotowana przez zagranicznych polityków, na trybunie nie było nawet wiernego Aleksandra Łukaszenki.
Członkowie Rosgwardii patrolują okolice placu Czerwonego w Moskwie, fotografia z 30 kwietnia 2026 r.
Zagraniczni przywódcy jako gwarancja bezpieczeństwa gospodarzy
Ale już rok później wszyscy obserwatorzy byli przekonani, że Putin uniknął ataku dzięki obecności przywódców siedmiu państw WNP na placu Czerwonym. Kijów miał już możliwości techniczne pozwalające dosięgnąć Moskwy, tydzień przed świętem jakieś dwa drony uderzyły w kopułę Pałacu Senackiego na Kremlu. Do tej pory jednak nie wiadomo, czy to była prowokacja samych Rosjan, czy może ukraińskie służby przedostały się do miasta i z jego terenu wysłały bezzałogowce – omijając obronę.
W każdym razie obecny na paradzie Aleksander Łukaszenka – symulując problemy zdrowotne – na wszelki wypadek trzymał się z dala od grupy pozostałych przywódców, wśród których był Putin. Sądził pewnie, że jeśli dojdzie mimo wszystko do ataku powietrznego, to właśnie na tę grupę, dlatego utrzymywał dystans od niej.
Czytaj więcej
Rosyjskie służby boją się o życie Putina i zaleciły mu noszenie kamizelki kuloodpornej – takie informacje przekazał niezależny rosyjski serwis Mosc...
Sam gospodarz skorzystał zaś z okazji, by jeszcze raz wysłać w świat swe imperialistyczne przesłanie. Na trybunie siedział w towarzystwie byłego enkawudysty, Jurija Dwojkina, który po 1944 roku uczestniczył w pacyfikacjach w zachodniej Ukrainie. Z lewej strony rosyjskiego przywódcy siedział zaś weteran KGB Giennadij Zajcew, który w czasie inwazji na Czechosłowację w 1968 roku dowodził grupą, która zajmowała siedzibę MSW w Pradze.
Stalin nie świętował 9 maja, Breżniew tylko raz, Putin co roku
To właśnie Putin uczynił z 9 maja główne święto Rosji. Za rządów Józefa Stalina nie był to nawet dzień wolny od pracy. Dopiero Leonid Breżniew ogłosił go świętem i zorganizował pierwszą po 1945 roku paradę na placu Czerwonym, w 20-lecie zakończenia wojny. Kolejne defilady odbyły się jednak dopiero w 1985 i 1990.
Rosyjski przywódca Władimir Putin zwiedza wystawę „Bohaterowie specjalnej operacji wojskowej: wyczyn jedności” w Moskwie, 30 kwietnia 2026 r.
Później znów była przerwa do 1995 roku. Ówczesny prezydent Borys Jelcyn przyjmował jednak wtedy paradę weteranów, a nie armii, która defilowała w innym miejscu stolicy. Ale parady teraz odbywały się co roku, a w 1996 po raz ostatni jako trybuny użyto dachu Mauzoleum Lenina. Do 2007 roku jednak wojskowe pojazdy nie wjeżdżały na plac Czerwony, podobno z powodu remontu pod jego powierzchnią.
Największą defiladę urządzono w jubileuszowym 2015 roku. Wtedy defilowało 16 tys. żołnierzy, prawie 200 różnego rodzaju pojazdów, a nad placem Czerwonym przeleciało 140 samolotów i śmigłowców.
Czytaj więcej
Chmary ukraińskich dronów atakują co noc Moskwę, w której zbiera się ponad 20 przywódców różnych państw, by oglądać paradę zwycięstwa Władimira Put...
Xi Jinping przywraca blask rosyjskiej defiladzie
Wraz z rozpoczęciem najazdu na Ukrainę gwałtownie zaczęła się zmniejszać ilość sprzętu odkomenderowanego na defiladę – był potrzebny na froncie, a potem z powodu strat zaczęło go w ogóle brakować. Skromnie świętowano w 2024, po placu nie jeździły czołgi.
Za to w okrągłą 80. rocznicę, czyli w ubiegłym roku, przez plac Czerwony przemaszerowało aż 11,5 tys. żołnierzy, z których ponad 1/10 uczestniczyła wcześniej w wojnie z Ukrainą. Wraz z nimi defilowali żołnierze 13 państw: siedmiu krajów WNP (Armenia odmówiła udziału); Egiptu, Wietnamu, Laosu, Mongolii, Birmy i najbardziej fetowani Chińczycy.
Rosyjskie ataki na ukraińską infrastrukturę cywilną
Gospodarze bardzo się postarali zarówno z powodu jubileuszu, jak i najważniejszego gościa. Z trybuny defiladę oglądał chiński przywódca Xi Jinping, który bez wątpienia przyciągnął do Moskwy innych polityków. Wraz z nim paradę oklaskiwało 26 przywódców innych państw oraz czterech ministrów spraw zagranicznych. W Moskwie był też słowacki premier Robert Fico, ale odmówił oglądania parady, złożył jedynie kwiaty przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Za to przyjazdu do Rosji odmówił ówczesny premier Węgier Viktor Orban oraz premier Indii Narendra Modi. Zachodnie media jednogłośnie jednak uznały, że Putinowi udało się przełamać międzynarodową izolację wywołaną wojną z Ukrainą.
Nie tylko w Moskwie boją się ukraińskich dronów
Obecnie zaś nie będzie żadnych zagranicznych wojsk w Moskwie, nie wiadomo też, kto z zagranicy zechce przyjechać na uroczystość. W tym roku do Moskwy nie wybiera się Xi Jinping, światowi politycy nie mają więc powodu, by tam jechać. Kreml twierdzi jednak, że są chętni, ale publicznie znany jest tylko jeden – premier Fico. Tyle że on ma kłopoty z dostaniem się do Rosji z powodu odmowy przepuszczenia jego samolotu przez kilka państw.
Rosyjscy marynarze podczas próby parady wojskowej z okazji Dnia Zwycięstwa, fotografia z 29 kwietnia 2026 r.
Poza Moskwą zwyczajowo parady odbywały się w dużych miastach, przede wszystkim tam, gdzie siedziby mają dowództwa okręgów wojskowych, flot lub dużych jednostek wojskowych. Ale w czasie wojny w Sewastopolu (formalnej bazie Floty Czarnomorskiej) nikt nie ryzykuje jej organizowania, wiadomo, że od razu stałaby się celem ukraińskiego uderzenia. We wszystkich miastach pogranicza (Biełgorodzie, Kursku, a nawet dalej – w Woroneżu czy Kałudze) odwołano je w obawie przed atakami z powietrza.