Hegel, który stworzył teorię „wielkich jednostek” wpisywał ją w koncepcję dziejów świata jako ciągu zdarzeń realizującego rozumnego „ducha dziejów” (Weltgeist). Zgodnie z tą koncepcją „wielkie jednostki” rozumieją (czasem bazując na intuicji) ducha dziejów, w których żyją, robią to, co jest niezbędne w danej epoce, by posunąć historię dziejów naprzód. Wśród takich „wielkich jednostek” Hegel wyróżniał triadę – Aleksander Wielki, Juliusz Cezar i Napoleon Bonaparte. 

„The Atlantic”: Donald Trump mówi, że jest najpotężniejszym człowiekiem w historii świata

Trump, który dotychczas miał porównywać się przede wszystkim do najwybitniejszych prezydentów USA – Waszyngtona, czy Lincolna – teraz ma, jak twierdzą źródła, na które powołuje się „The Atlantic” (mają być to osoby z bliskiego otoczenia Trumpa – członek administracji i jeden z zaufanych współpracowników prezydenta) coraz częściej widzieć siebie jako kolejną „wielką jednostkę” uzupełniającą triadę Hegla. 

– Ostatnio mówił, że jest najpotężniejszym człowiekiem, który kiedykolwiek żył – mówi w rozmowie z „The Atlantic” zaufany współpracownik prezydenta USA. – Chce być zapamiętany jako ten, który zrobił rzeczy, jakich inni ludzie nie mogli zrobić, ze względu na władzę, jaką posiada i siłę swojej woli – dodaje. 

Czytaj więcej

„Garstka tyranów niszczy świat”. Papież Leon XIV krytykuje „panów wojny”

Trump ma nie obawiać się już o polityczne koszty swojego działania, dlatego że w 2028 roku nie będzie mógł ubiegać się o kolejną kadencję. Zamiast tego – jak czytamy „The Atlantic” – skupia się na tym, by osiągnąć status jednego z „wielkich ludzi” i pozostawić trwały – a w wielu przypadkach fizyczny – ślad. – Jest wolny od politycznych ograniczeń i może robić to, co naprawdę słuszne, zamiast tego, co leży w jego najlepszym interesie politycznym. Stąd decyzja o uderzeniu na Iran – tłumaczy rozmówca „The Atlantic”, który wchodzi w skład administracji.

Przedstawiciel administracji USA: Donald Trump wierzy, że zmienia utrwalony porządek rzeczy

Dla Trumpa ważniejsze od tego, co myślą Amerykanie – i od konsekwencji w krótkiej perspektywie, z którymi może się mierzyć – jest możliwość kształtowania świata na swoją modłę. Stąd wpisy w serwisie Truth Social o „niszczeniu całej cywilizacji” oraz o tym, że działania militarne USA na Bliskim Wschodzie to „jeden z najważniejszych momentów w długiej i skomplikowanej historii świata”.

Nie chcę mówić, że jestem tym zaszczycony, ale zrobiłem bardzo wiele

Donald Trump, prezydent USA

– Jest świadomy i dumny, wierzy, że zmienia utrwalony porządek rzeczy  – mówi „The Atlantic” jeden z urzędników. – Nie w sensie filozoficznym – po prostu uważa, że to, co robi, zmienia świat – dodaje. 

„The Atlantic” spytał osoby z otoczenia Trumpa, czy prezydent USA w ostatnim czasie czytał dzieła Hegla. W odpowiedzi usłyszeli, że nie – ale o istnieniu triady filozofa prezydent USA miał się dowiedzieć z krótkiego fragmentu tekstu, który ktoś mu pokazał lub usłyszał o tym w wystąpieniu, którego wysłuchał w swoim klubie golfowym w ubiegłym roku, gdy jeden z mówców porównywał Trumpa do Aleksandra Wielkiego i Czyngis-chana. 

Po tym jak w sobotę wieczorem w czasie spotkania Trumpa z korespondentami w Waszyngtonie doszło do próby wtargnięcia uzbrojonego mężczyzny na salę, w której znajdował się m.in. Trump, prezydent USA w rozmowie z dziennikarzami, mówiąc o całej sytuacji stwierdził, że „studiował zamachy”, wspomniał zamordowanego po wojnie secesyjnej Lincolna i przekonywał, że „poluje się na ludzi, którzy wywierają największy wpływ”. – Nie atakuje się tych, którzy niewiele robią – kontynuował dodając, że tylko wielcy ludzie muszą mierzyć się z zamachami na swoje życie. – Nie chcę mówić, że jestem tym zaszczycony, ale zrobiłem bardzo wiele – podsumował.