W poniedziałek 13 kwietnia papież wyruszył w swoją trzecią zagraniczną podróż apostolską. Leon XIV, który rozpoczął pielgrzymkę od Algierii, w środę poleciał do Kamerunu, a w nadchodzących dniach odwiedzi jeszcze Angolę i Gwineę Równikową.

W czwartek papież w katedrze św. Józefa w Bamendzie w północno-zachodnim Kamerunie wziął udział w międzyreligijnym spotkaniu na rzecz pokoju. Bamenda to stolica największego anglojęzycznego regionu Kamerunu. Od niemal dekady trwa tu konflikt między separatystami a oddziałami rządowymi, który pochłonął już tysiące istnień.

Czytaj więcej

Polacy uważają, że Trump przekroczył granicę atakując papieża Leona XIV. Wyniki sondażu

Papież Leon XIV w Kamerunie krytykuje „panów wojny”

Na czas wizyty papieża strony ogłosiły rozejm. W Kamerunie Leon XIV, pierwszy zwierzchnik Kościoła ze Stanów Zjednoczonych, potępił przywódców używających języka religijnego do usprawiedliwiania wojen i wezwał do „zdecydowanej zmiany kursu”.

Papież mówił, że opieka nad ofiarami przemocy to ważne i często niebezpieczne zadanie. – Panowie wojny udają, że nie wiedzą, iż zniszczenie zajmuje tylko chwilę, podczas gdy często całe życie to za mało na odbudowę – krytykował.

Papież Leon XIV na lotnisku w Bamendzie w Kamerunie

Papież Leon XIV na lotnisku w Bamendzie w Kamerunie

Foto: REUTERS/Guglielmo Mangiapane

– Przymykają oczy na fakt, że miliardy dolarów wydawane są na zabijanie i niszczenie, podczas gdy nie można znaleźć środków potrzebnych na leczenie, edukację i odbudowę – kontynuował.

Donald Trump atakuje papieża

W ostatnim czasie prezydent USA Donald Trump publicznie krytykował Leona XIV, zarzucając mu m.in. pobłażliwość w sprawie przestępców oraz schlebianie radykalnej lewicy. Trump opublikował też grafikę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję, na której został przedstawiony jako Chrystus uzdrowiciel (później ją usunął i twierdził, że przedstawiała go ona w roli lekarza).

Prezydent USA zaatakował papieża po tym, jak Leon XIV uznał groźby Donalda Trumpa pod adresem Iranu, mówiące o „zniszczeniu całej cywilizacji”, za „nieakceptowalne”. Zwierzchnik Kościoła katolickiego wypowiadał się także kilkukrotnie przeciw wojnom – w Niedzielę Palmową mówił, że Bóg odrzuca modlitwy tych, którzy prowadzą wojny.

Część komentatorów uznała to za nawiązanie do zachowania sekretarza obrony USA Pete'a Hegsetha, który w Pentagonie modlił się o „przytłaczającą przemoc działań wobec tych, którzy nie zasługują na litość”.

Leon XIV: Garstka tyranów niszczy świat

W czwartek papież mówił, że przybywa do Kamerunu, by głosić pokój. Wyrażając uznanie dla działalności kameruńskiego Ruchu na rzecz Pokoju, wyraził nadzieję, że podobne działania zostaną podjęte także w innych miejscach. Skrytykował też polityków, odwołujących się do religii w celu usprawiedliwienia wojen.

Czytaj więcej

„Obraził papieża i katolików”. Burza po wpisie Donalda Trumpa o Leonie XIV

– Biada tym, którzy manipulują religią i samym imieniem Boga dla własnych korzyści militarnych, ekonomicznych i politycznych, wciągając to, co święte, w mrok i błoto – podkreślił. – To świat postawiony na głowie, wyzysk Bożego stworzenia, który musi zostać napiętnowany i odrzucony przez każde uczciwe sumienie – kontynuował.

Część uwag Leona XIV odnosiła się do konfliktu w Kamerunie, jednak jego szersze przesłanie miało charakter ogólny. Papież potępił „niekończący się cykl destabilizacji i śmierci” w północno-zachodnim Kamerunie. – Ci, którzy ograbiają waszą ziemię z jej zasobów zazwyczaj inwestują znaczną część zysków w broń – wskazał. – Świat jest niszczony przez garstkę tyranów, a utrzymywany w jedności przez rzesze wspierających braci i sióstr – mówił w Bamendzie papież. – Pokój nie jest czymś, co trzeba wymyślać, jest czymś, co trzeba przyjąć, akceptując bliźniego jako swego brata i siostrę – dodał.

Czytaj więcej

Papież Leon XIV odpowiada Donaldowi Trumpowi. „Niezrozumienie przesłania Ewangelii”

Konflikt w Kamerunie

Kamerun to dawna kolonia niemiecka, która po I wojnie światowej została podzielona między Wielką Brytanię a Francję. Francuska część uzyskała niepodległość w 1960 r., anglojęzyczna – rok później. Według danych jednego z europejskich think tanków, w walkach między siłami rządowymi a anglojęzycznymi separatystami zginęło 6,5 tys. osób, a ponad pół miliona musiało opuścić swoje domy.

W objętym konfliktem regionie Kamerunu księża są często porywani dla okupu, niektórzy z nich zostali zabici. Od czasu rozpoczęcia walk prezydent Kamerunu Paul Biya nie był w tej części kraju.