Po wielogodzinnych rozmowach w nocy z poniedziałku na wtorek zakończyło się spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z byłym premierem Mateuszem Morawieckim. „Są pomysły, jest porozumienie i wspólny kierunek. A że czasem iskrzy? Kto się lubi, ten się czubi” – ogłosił na portalu X europoseł Adam Bielan, uczestnik narady, który wrzucił też wspólne zdjęcie z oboma politykami. Zwieńczeniem rozmów była wspólna konferencja Morawieckiego i Kaczyńskiego w południe 21 kwietnia.

Reklama
Reklama

Porozumienie było oczekiwane zwłaszcza przez coraz bardziej skonsternowaną, neutralną w całym sporze większość polityków i działaczy PiS. Szczególnie po ostatnich, możliwe, że najtrudniejszych dniach w PiS od wyborów z 15 października 2023 roku, gdy wiele wskazywało, iż założenie przez Morawieckiego Stowarzyszenia Rozwój Plus może doprowadzić do rozłamu w partii. 21 kwietnia Morawiecki przedstawił stowarzyszenie jako platformę dotarcia do różnych grup wyborców, którzy nie interesują się codziennie polityką – od samorządowców po biznes. Wykluczył też powstanie na tej bazie partii.

Czytaj więcej

Nocny wpis Bielana po spotkaniu Morawieckiego z Kaczyńskim. „Kto się lubi, ten się czubi”

Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki na ścieżce do deeskalacji od czwartku 

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że PiS może się rozpaść. 16 kwietnia, po posiedzeniu Prezydium Komitetu Politycznego partii, jej rzecznik Rafał Bochenek zapowiedział, że politycy PiS, którzy przystąpią do Stowarzyszenia Rozwój Plus założonego przez Morawieckiego, nie znajdą się na listach wyborczych. Ale Kaczyński zaproponował Morawieckiemu powołanie tzw. Rady Ekspertów, do której mogły wejść różnego rodzaju organizacje, jak i ludzie. Kaczyński sam dzień później przyznał, że głównym problemem z jego punktu widzenia jest to, że stowarzyszenie Morawieckiego może przypominać powstawanie drugiej partii kosztem pierwszej, na co on nie może sobie pozwolić. Na wtorkowej konferencji Kaczyński potwierdził, że to właśnie Rada Ekspertów będzie głównym podmiotem zajmującym się dotarciem do szerokich grup wyborców.

Rozmowy toczące się w nocy z poniedziałku na wtorek miały wyjaśnić wątpliwości. Ze strony frakcji tzw. harcerzy płyną informacje, że na pewno obecni posłowie PiS zaangażowani w stowarzyszenie w nim pozostaną. O tym, że stowarzyszenie ma wejść do Rady Ekspertów pisała już Wirtualna Polska, ale nasi rozmówcy z PiS przyznają, że wszystkie szczegóły ustaleń są znane tylko Kaczyńskiemu, Morawieckiemu i Bielanowi. Ten ostatni przyznał 20 kwietnia rano w TV Republika, że być może są politycy w PiS, którym może zależeć na zaostrzaniu relacji między Kaczyńskim a Morawieckim. Ale nie zdradził ich personaliów. „Przestrzegam kolegów, żeby tego nie robili” –  mówił Bielan. I przypomniał, że był za połączeniem PiS z dawną Suwerenną Polską, do której należeli Ziobro i jego ludzie, tak, by wzmocnić jedność obozu PiS. – Powinniśmy pracować nad tym, żeby spory osłabiać, żeby była jak najlepsza komunikacja nawet między politykami, którzy nie do końca ze sobą przepadają. Widzimy to na Twitterze (obecnie X – red.), widzimy te emocje nawet między moimi kolegami z europarlamentu – mówił w TV Republika Bielan. 

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

Prezes Kaczyński wyraźnie nie chce rozłamu w obawie przed storpedowaniem kampanii przedwyborczej, której twarzą jest Przemysław Czarnek, lider frakcji tzw. maślarzy, która rywalizuje z „harcerzami” Morawieckiego. Pierwszym realnym testem dla jedności w partii może być potencjalny wspólny wiec Morawieckiego i Czarnka, o ile uda się do tego przekonać obu polityków. 

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Kaczyński nie chce rozłamu w PiS. To nie znaczy, że go nie będzie

Jakie są dziś najpoważniejsze problemy PiS?

Wielogodzinna rozmowa między Jarosławem Kaczyńskim a Mateuszem Morawieckim i wspólna konferencja doprowadziły więc do wyciszenia konfliktowej sytuacji, która odbiła się szerokim echem w mediach. Właśnie kłótnie polityków PiS toczone za pośrednictwem mediów są czynnikiem uznawanym za  potencjalnie najbardziej demobilizujący elektorat i zagrażający przedwyborczej kampanii PiS. 

Czynników, które pracują na niekorzyść porozumienia jest jednak wiele. Po pierwsze natura prowadzenia polityki w dzisiejszych czasach, gdzie premiowane są zasięgi i negatywne emocje, co dotyczy też mediów. Po drugie niekorzystne dla samego PiS sondaże oraz realny podział w samym ugrupowaniu na tle dalszego kierunku działań partii. Po trzecie PiS czekają w przyszłości co najmniej dwie podstawowe decyzje. Jedna dotyczy programu partii, nad którym mają pracować zgodnie z deklaracją Kaczyńskiego zarówno prof. Gliński, jak i Morawiecki, a druga – list wyborczych, które ogłoszone zostaną dopiero w przyszłym roku. 

Decyzje w sprawach programowych i o miejscach na listach muszą bez wątpienia generować kolejne spory, z czego wszyscy w PiS sobie zdają sprawę. Podobnie jak testem dla porozumienia będzie kolejne posiedzenie Prezydium Komitetu Politycznego PiS. Posiedzenia te odbywają się co kilka tygodni i są ewidentnym punktem zapalnym w partii. 

Teraz politycy PiS chcą bardziej skupić się na czymś innym niż ich wewnętrzne spory, czyli na problemach koalicji związanych z wnioskiem o wotum nieufności dla Pauliny Hennig-Kloski. Taki wniosek złożyli wspólnie w Sejmie politycy PiS i Konfederacji, a teraz dyskusja o nim na X i poprzez media zaostrza i tak napiętą sytuację w koalicji. PiS przygląda się temu uważnie doskonale wiedząc, co dla mobilizacji wyborców oznacza tak jawny spór wewnątrz własnego obozu.  

Warto podkreślić na koniec dwie sprawy. Po pierwsze, nie jest w tej chwili jasne, czy więcej osób ze środowiska Morawieckiego znajdzie się w ciałach statutowych partii. Twierdzą oni, że są w nich marginalizowani. Po drugie, nikt z tych, z którymi rozmawialiśmy w PiS i poza PiS, nie był przekonany, że poniedziałkowe spotkanie kończy sprawę. „Maślarze nie odpuszczą” – mówi nam rozmówca znający PiS, ale nie zaangażowany w spór.