Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega spór między Donaldem Trumpem a papieżem Leonem XIV?
- Czym papież Leon XIV różni się od Franciszka?
- Jak polityka migracyjna kształtuje decyzje wyborcze katolików w USA?
- Jaka jest rola latynoskich katolików w amerykańskich wyborach?
Donald Trump traci wyczucie nie tylko w polityce zagranicznej z powodu katastrofalnej kampanii irańskiej, ale także w polityce krajowej. Tego obawia się coraz więcej jego zwolenników.
12 kwietnia prezydent rozpoczął starcie z Leonem XIV, publikując długi wpis na swojej platformie społecznościowej Truth Social. Uznał w nim, że papież jest „ustępliwy”, gdy idzie o przestępczość i „straszny” w sprawach zagranicznych. Zarzucił mu, że uważa za pozytywne, by Iran miał broń jądrową. Twierdził, że urodzony w Chicago Robert Prevost został papieżem tylko dlatego, że Watykan chciał mieć kogoś, kto będzie w stanie porozumieć się z Trumpem. „Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych” – napisał , twierdząc wprost, że Leona XIV by nie było, gdyby on sam nie wrócił do Białego Domu.
Czytaj więcej
Podczas ubiegłorocznego konklawe, które wyłoniło papieża Leona XIV, obrady 133 kardynałów zostały wstrzymane po wykryciu sygnału telefonu komórkowe...
To był początek coraz ostrzejszej wymiany zdań. W drodze do Algierii Leon XIV oświadczył, że „nie obawia się” amerykańskiej administracji i zapowiedział, że będzie nadal z całych sił bronił wartości ewangelicznych. Występował też przeciwko „niesprawiedliwej wojnie”, jak nazwał kampanię irańską. Ostro odniósł się także do polityki migracyjnej Białego Domu. W ten sposób Ojciec Święty niespodziewanie stał się nieformalnym przywódcą przeciwników Trumpa w USA, bo na razie po stronie demokratów czy tym bardziej wśród republikanów nie widać osoby, która mogłaby przejąć taką rolę.
– Nie wiem , w jakim stopniu można być za życiem (w sprawach aborcji) i jednocześnie tak prześladować migrantów – uznał Leon XIV.
W 2024 roku Donald Trump wygrał wybory prezydenckie dzięki poparciu katolików
Leon XIV jest znacznie poważniejszym przeciwnikiem dla Trumpa niż był nim papież Franciszek. Jego poprzednik słabo mówił po angielsku i przez wielu był uważany za zwolennika postępowego katolicyzmu. To czyniło go łatwym celem ataków katolików w USA, którzy są przeważnie bardzo konserwatywni. Jednak Leon XIV nie tylko z definicji doskonale zna swój ojczysty kraj: Stany Zjednoczone. Wiele lat pracował w Peru, więc bliska mu jest też społeczność latynoska w USA, która liczy dziś około 80 milionów osób.
Poczet papieży - od Leona XIII do Leona XIV
Cały świat nie śledziłby dziś każdego wpisu Donalda Trumpa na platformie Truth Social, gdyby nie poparcie amerykańskich katolików dla lidera Ruchu MAGA w listopadzie 2024 r. 59 proc. z nich oddało wtedy głos na Trumpa wobec 39 proc. na Kamalę Harris. Nigdy w historii republikański kandydat nie zdobył tak dużego poparcia ze strony wiernych papieżowi. Cztery lata wcześniej poparcie ułożyło się zupełnie inaczej: Joe Biden, który sam jest katolikiem, przyciągnął 52 proc. współwyznawców, podczas gdy na Trumpa głosowało wówczas 47 proc. tej części społeczeństwa USA.
Czytaj więcej
Podczas mszy w Niedzielę Palmową w Watykanie papież Leon XIV mówił, że Bóg nie słucha modlitw tych, którzy prowadzą wojny. Podkreślił, że Jezus nig...
Katolicy rozstrzygnęli wynik obu ostatnich wyborów nie tylko dlatego, że stanowią najliczniejszą grupę wyznaniową w Ameryce (1/5 społeczeństwa), ale także taką, która potrafi zmienić swoje preferencje. Przez dekady stanowiła co prawda wierny elektorat demokratów. Jednak w szczególności wśród konserwatywnych latynoskich imigrantów źle przyjmowano gotowość tej partii do liberalizacji prawa aborcyjnego czy przyznania nowych praw związkom homoseksualnym. To właśnie w znacznym stopniu z tego powodu w ostatnich wyborach prezydenckich tak duża część katolików poparła Donalda Trumpa. Wielu z nich podobał się też duch przedsiębiorczości, jaki lansował miliarder: do Stanów przyjechali w końcu, by spełnić „amerykańskie marzenie” o awansie socjalnym.
Leon XIV nie tylko z definicji doskonale zna swój ojczysty kraj: Stany Zjednoczone. Wiele lat pracował w Peru, więc bliska mu jest też społeczność latynoska w USA
Relacje amerykańskich prezydentów z Watykanem tradycyjnie były trudne
Jednak jeszcze przed starciem z papieżem prezydent bardzo stracił na poparciu w tej grupie wyborców. Jednym z zasadniczych powodów jest brutalna akcja deportacji osób przebywających nielegalnie w USA przez policję migracyjną ICE. Z tego powodu zagrożeni poczuli się wszyscy Latynosi – także ci, którzy żyją w Ameryce jak najbardziej legalnie (stanowią przytłaczającą większość: to ok. 70 mln osób wobec 12 mln żyjących „bez papierów”). 60 proc. hiszpańskojęzycznych Amerykanów odnosi się wrogo do polityki migracyjnej obecnej administracji, a 90 proc. uważa, że dla osób, które są w USA nielegalnie, powinna zostać stworzona ścieżka zdobycia obywatelstwa.
58 proc. Latynosów nie przyjęło także z zadowoleniem amerykańskiej interwencji w Wenezueli. Są przeciwni tzw. doktrynie Donroe’a (zbitka nazwisk Trumpa i prezydenta Monroe’a, który pierwszy ogłosił, że zachodnia półkula jest strefą wpływów Waszyngtonu). W wyniku porwania prezydenta Nicolása Maduro nie wprowadzono demokracji w kraju – u władzy pozostała dotychczasowa junta. Amerykanie teoretycznie uzyskali natomiast dostęp do ogromnych zasobów wenezuelskiej ropy, choć w praktyce ich eksploatacja wymagałaby ogromnych inwestycji.
Ale trudne relacje z Watykanem cechowały także poprzednie prezydentury. Nawet John F. Kennedy, pierwszy katolicki prezydent USA, będąc z wizytą w Rzymie w 1963 r. odmówił uklęknięcia przed Janem XXIII i ucałowania jego pierścienia w obawie przed reakcją swoich rodaków.