Reklama

Mołdawia oddala się od Rosji. „Może być zmuszona wybierać, jak zniknie”

Kiszyniów zaczął proces formalnego opuszczania prorosyjskiej Wspólnoty Niepodległych Państw. Prezydent Maia Sandu mówi, że głosowałaby nawet za połączeniem z sąsiednią Rumunią, ale większość Mołdawian tego nie chce

Publikacja: 21.01.2026 12:00

Prezydent Mołdawii Maia Sandu

Prezydent Mołdawii Maia Sandu

Foto: PAP/EPA

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie działania Mołdawia podejmuje opuszczając Wspólnotę Niepodległych Państw?
  • Dlaczego prezydent Maia Sandu rozważa możliwość połączenia Mołdawii z Rumunią?
  • Jakie wyzwania związane z zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi stoją przed Mołdawią?
  • Jakie postawy wobec zjednoczenia z Rumunią reprezentują różne grupy polityczne w Mołdawii?
  • W jaki sposób Mołdawia zbliża się do Unii Europejskiej, oddalając się od rosyjskiego wpływu?

– Deklaracja (prezydent Sandu) to rodzaj wymuszonej przepowiedni: jeśli międzynarodowy porządek będzie się zmieniał z liberalnego na tzw. realistyczny, forsowany przez (Władimira) Putina i (Donalda) Trumpa, to Mołdawia będzie musiała wybierać sposób, w jaki zniknie – sądzi rumuńska analityk Ileana Racheru.

Kiszyniów żyje w cieniu wojny w Ukrainie, zagrożony przez własne separatyzmy (w Naddniestrzu i Gagauzji) wspierane przez Kreml. – Mołdawia jest dzisiaj słaba instytucjonalnie, wrażliwa gospodarczo i z problemami terytorialnymi – mówi mołdawski ekspert Vitalie Andrievski. Władzom udaje się utrzymywać suwerenność kraju, ale na to idzie większość wysiłków rządzących.

Mołdawia, czyli mały kraj, który próbuje obronić swoją niezależność

– Spójrzcie, co się dzieje na świecie. Małemu krajowi, takiemu jak nasz, coraz trudniej wyżyć jako demokratyczne i suwerenne państwo, a jednocześnie, oczywiście, opierać się Rosji – mówiła prezydent Maia Sandu w wywiadzie, w którym też wspomniała o referendum w sprawie połączenia z Rumunią. – Jeśli byłoby takie referendum, głosowałabym za zjednoczeniem z Rumunią. Ale większość obywateli, by tego nie poparła – stwierdziła.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Mołdawia musi się spieszyć. Czy Europa to rozumie?
Reklama
Reklama

Zdaniem ekspertów około 30 proc. Mołdawian jest za połączeniem z sąsiednim krajem, z którym w sumie stanowią jedność: mają wspólny język, kulturę, historię. Dzieli ich tylko to, że Mołdawia dwukrotnie była zajmowana przez Moskwę (raz przez carską Rosję w 1812 r., a raz przez ZSRR w 1940 r.). – Gdyby armia rosyjska znalazła się na granicach Mołdawii (zajmując ukraińską Odessę – red.), to za zjednoczeniem z Rumunią zagłosowałoby więcej niż 70 proc. Mołdawian. Główny problem to, czy gotów do tego jest Bukareszt – mówi Andrievski.

Mołdawia

Mołdawia

Foto: PAP

A w Rumunii liczba zwolenników takiego zjednoczenia zmniejszyła się z ok. 70 proc. przed wybuchem wojny w Ukrainie, do ok. 50 proc. obecnie.

Kolejny problem to ten, czy Mołdawia zdążyłaby przeprowadzić jakiekolwiek głosowanie, gdyby armia Kremla znalazła się u jej bram. Na Moskwę perspektywa połączenia Rumunii i Mołdawii działa jak czerwona płachta na byka od czasu rozpadu ZSRR. Z tego m.in. powodu na początku lat 90. ubiegłego wieku zaczął się zbrojny ruch separatystów w Naddniestrzu, zorganizowany i wsparty przez stacjonującą tam rosyjską armię.

Komuniści i postkomuniści zawsze z Kremlem i przeciw prezydent Mai Sandu

Jednocześnie do czasu wejścia do NATO i UE sam Bukareszt bardzo niechętnie odnosił się do idei zjednoczenia. Pierwszy prezydent Mołdawii Mircea Snegur wspominał, że kilkakrotnie nagabywał w tej sprawie szefa rumuńskiego państwa Iona Iliescu, który objął władzę po rozstrzelaniu Nicolae Ceaușescu. Postkomunista silnie związany z Moskwą za każdym razem uchylał się od rozmowy.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Rosja za wszelką cenę chce odzyskać wpływy nad Dniestrem

Obecnie zajadły opór wobec ewentualnych prób zjednoczenia stawiają mołdawska partia komunistyczna i postkomunistyczna Partia Socjalistów, na której czele stoi były prezydent Igor Dodon. Jest on równie silnie związany z Moskwą, jak niegdyś prezydent Rumunii Iliescu. – Ona (prezydent Sandu) marzy o tym, by zostać przywódcą nowego państwa rumuńskiego (po ewentualnym zjednoczeniu – red.) i to, co mówi, jest podyktowane egoistycznymi myślami o własnej przyszłości – powiedział Dodon i zażądał usunięcia Mai Sandu jako „zagrożenia dla istnienia Mołdawii”. Podobne oskarżenia zgłosili komuniści.

– Partie przeżywające kryzys popularności, chwytają się idei, że to one są jedyną ostoją niepodległości Mołdawii – śmieje się mołdawski ekspert Andrei Curararu. Obie partie dość powszechnie oskarżane są o to, że gotowe są sprezentować niepodległość kraju Moskwie.

Mocniejszy polityczny cios zadała prezydent Sandu prawicowa i antyunijna opozycja, która zapowiedziała że na początku lutego złoży w parlamencie projekt przeprowadzenia referendum. Dopuszczenie do takiego głosowania byłoby porażką rządzących, wiadomo bowiem że Mołdawianie wypowiedzą się przeciw zjednoczeniu. – Wypowiedź Sandu była ostrzeżeniem pod adresem Moskwy, jaki scenariusz będzie realizowany w przypadku inwazji – sądzi Curararu. Fiasko referendum anulowałoby taką groźbę.

Mołdawia zbliża się do Unii Europejskiej, oddala od rosyjskiego rynku zbytu

W zapale krytykowania Sandu opozycja nie zwróciła uwagi na rozpoczęty proces formalnego opuszczania przez Mołdawię prorosyjskiej WNP. Kiszyniów już wcześniej zawiesił członkostwo w niej, wypowiedział również ponad 70 z 280 umów łączących członków organizacji. Kolejnych 60 jest w procesie formalnego wypowiadania. – Nie będziemy rezygnować z tych porozumień, które są nam wygodne gospodarczo lub mają znaczenie dla naszych obywateli – pod warunkiem, że nie są sprzeczne z procesem eurointegracji – mówił minister spraw zagranicznych Mihai Popsoi.

Czytaj więcej

Mołdawski politolog: Jesteśmy nieszczęsnym dzieckiem Unii Europejskiej
Reklama
Reklama

Kreml tradycyjnie milczy. – To była tylko kwestia czasu, kiedy Mołdawia zacznie dystansować się od Rosji, a zbliżać do Unii Europejskiej. (…) Ale Mołdawia nie otrzymała wystarczających kwot na sprzedaż swoich produktów rolnych w UE, nie zaspokoiła potrzeb swego kompleksu rolnego – moskiewska ekspert Nikola Bodisteanu wskazała, że Moskwa cały czas chce przyciągnąć Mołdawię do siebie wizją ogromnego rosyjskiego rynku zbytu.

Część ekspertów uważa, że wypowiedź Sandu o zjednoczeniu z Rumunią mogła nie być świadomym przesłaniem dla Moskwy, lecz westchnieniem wymęczonej szefowej państwa. – Może świadczyć o zmęczeniu bliskim całkowitemu wypaleniu. Na lata jej kadencji przypadł cały zestaw kryzysów: od pandemii, poprzez stały i w różnych formach nacisk Rosji po wojnę w sąsiedniej Ukrainie – sądzi Andrievski.

Polityka
Kolejny kraj chce dołączyć do Rady Pokoju Trumpa. I kolejne mu odmawiają
Polityka
Ile landów powinny mieć Niemcy? Reforma federalizmu nie do przeforsowania
Polityka
Problemy z Air Force One. Samolot, którym Trump leciał do Davos, musiał zawrócić
Polityka
Donald Trump opublikował w sieci nowy wpis. Takie ma plany wobec Grenlandii?
Polityka
Premier Grenlandii odpowiada na groźby Trumpa. „Musimy być gotowi”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama