– Deklaracja (prezydent Sandu) to rodzaj wymuszonej
przepowiedni: jeśli międzynarodowy porządek będzie się zmieniał z liberalnego
na tzw. realistyczny, forsowany przez (Władimira) Putina i (Donalda) Trumpa, to Mołdawia będzie musiała
wybierać sposób, w jaki zniknie – sądzi rumuńska analityk Ileana Racheru.
Kiszyniów żyje w cieniu wojny w Ukrainie, zagrożony przez
własne separatyzmy (w Naddniestrzu i Gagauzji) wspierane przez Kreml. –
Mołdawia jest dzisiaj słaba instytucjonalnie, wrażliwa gospodarczo i z
problemami terytorialnymi – mówi mołdawski ekspert Vitalie Andrievski. Władzom
udaje się utrzymywać suwerenność kraju, ale na to idzie większość wysiłków
rządzących.