W pierwszych dwóch dniach urzędowania prezydent wydał całą serię rozporządzeń, które wywracają dotychczasową politykę migracyjną Stanów Zjednoczonych. Jedna z najważniejszych zmian dotyczy funkcjonariuszy Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowania Ceł (ICE). Uzyskali oni prawo do zatrzymywania i natychmiastowego wydalania z kraju osób, które przebywają nielegalnie w Ameryce. W pierwszym okresie ma to dotyczyć tych, którzy żyją w USA mniej niż dwa lata.
Do tej pory nielegalni imigranci mogli odwoływać się od decyzji o deportacji do sądów. To w praktyce chroniło ich na lata, ponieważ na decyzję czeka ponad 3 mln podobnych spraw. Trump próbował już wprowadzić podobne przepisy w trakcie swojej pierwszej kadencji. Z powodu batalii sądowych weszły on jednak w życie tuż przed samym odejściem miliardera z Białego Domu i zostały natychmiast odwołane przez Joe Bidena. Nowością jest polecenie Trumpa, aby funkcjonariusze ICE wyłapywali nielegalnych imigrantów także w tak szczególnych miejscach, jak szkoły, szpitale czy kościoły. To wywołuje obawy, że imigranci przestaną wysyłać dzieci na naukę czy je leczyć.