„Tym, którzy błądzą i próbują instrumentalnie traktować kolejne zapisy Konstytucji zwracam uwagę, iż w razie stwierdzenia przez Sąd Najwyższy ważności wyborów, Zgromadzenie Narodowe ma KONSTYTUCYJNY OBOWIĄZEK przyjęcia przysięgi od prezydenta elekta” - napisał prezes PiS.
Jarosław Kaczyński o zatwierdzeniu wyników wyborów. Odsyła do konstytucji
„Wszelkie inne działania byłyby poważnym deliktem konstytucyjnym, a mówiąc wprost - bezprawiem. Warto zapoznać się z art. 129 ust.1 w związku z art. 130 Konstytucji” - dodał Kaczyński.
Artykuł 129 konstytucji stanowi, że „ważność wyboru prezydenta Rzeczypospolitej stwierdza Sąd Najwyższy. Wyborcy przysługuje prawo zgłoszenia do Sądu Najwyższego protestu przeciwko ważności wyboru prezydenta Rzeczypospolitej na zasadach określonych w ustawie”. Z kolei art. 130 konstytucji głosi, że „prezydent Rzeczypospolitej obejmuje urząd po złożeniu wobec Zgromadzenia Narodowego następującej przysięgi: »Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem«. Przysięga może być złożona z dodaniem zdania »Tak mi dopomóż Bóg«”.
PKW zawiesza obrady, wątpliwości co do wyborów prezydenckich
Wpis Kaczyńskiego ma związek z decyzją Państwowej Komisji Wyborczej, która zawiesiła obrady
po tym, jak Sąd Najwyższy uchylił sierpniową uchwałę PKW odrzucającą
sprawozdanie finansowe komitetu wyborczego PiS z ostatnich wyborów
parlamentarnych. PKW pięcioma głosami „za” przy czterech głosach „przeciw” zdecydowała, że zawiesza obrady do czasu rozstrzygnięcia statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, która wydała orzeczenie ws. uchwały PKW. Status tej izby, która jest obsadzona przez tzw. neosędziów, jest podważany przez obecną koalicję rządzącą oraz europejskie trybunały, m.in. TSUE. Izba ta decyduje również o legalności wyborów.
Czytaj więcej
Jeżeli członek PKW Ryszard Kalisz nadal będzie kontynuował medialne wystąpienia w stylu „a z wyborami prezydenckimi to różnie może być”, może skute...
- Na każdą odmowę zarejestrowania kandydata czy uchwały, które wydaje PKW, służy skarga do SN. Gdybyśmy konsekwentnie przyjęli, że to orzeczenie nieistniejące, to możemy stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że żadne wybory w przyszłym roku się nie odbędą - ostrzegał po decyzji PKW o zawieszeniu obrad przewodniczący komisji Sylwester Marciniak (głosował przeciw zawieszeniu obrad).
Z kolei członek PKW Ryszard Kalisz, były poseł SLD, stwierdził, że „w przypadku wyborów prezydenckich mamy do czynienia z wyraźnym przepisem konstytucji, który stwierdza, że ważność wyborów prezydenckich stwierdza Sąd Najwyższy”. - Jeżeli by nie było takiego orzeczenia SN do czasu zakończenia kadencji prezydenta Dudy, czyli do 6 sierpnia, to zgodnie z konstytucją (…) obowiązki prezydenta przejmuje marszałek Sejmu – dodał.
Kalisz wyraził opinię, że w składzie SN „muszą być osoby, które są sędziami Sądu Najwyższego, a nie osoby, które tymi sędziami nie są”. Te ostatnie słowa należy rozumieć jako aluzję do tzw. neosędziów – czyli sędziów powołanych przez zreformowaną przez PiS KRS, tzw. neoKRS, na powołanie której decydujący wpływ zdobył parlament, a nie samorząd sędziowski.