Resort sprawiedliwości USA ujawnił w piątek, że w tygodniu poprzedzającym wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych Federalne Biuro Śledcze (FBI) udaremniło irański zamach na Donalda Trumpa. Jak poinformowano, jeden z funkcjonariuszy irańskiej Gwardii Rewolucyjnej miał zlecić śledzenie oraz zabicie kandydata Partii Republikańskiej na prezydenta.

Czytaj więcej

Ukraiński politolog: Trump zainicjuje negocjacje. Będą trudne i długie

FBI: Udaremniliśmy irański zamach na Donalda Trumpa. Miało dojść do niego przed wyborami w USA

Osoba, która zleciła zabójstwo, miała podkreślać, że jeżeli nie uda się zabić Donalda Trumpa przed wyborami, należy zrobić to zrobić później – wówczas ochrona polityka byłaby mniej szczelna. Zleceniodawca był przekonany, że kandydat republikanów wybory przegra. 

Portal Iran International informował, że Farhad Shakeri, któremu zlecono zabójstwo, przebywa prawdopodobnie w Iranie. Dwóch wspólników mężczyzny znajdować ma się natomiast w areszcie w Nowym Jorku. 

- Ogłoszone zarzuty obnażają ciągłe bezczelne próby Iranu skierowane przeciwko obywatelom USA (...) i dysydentom krytykującym reżim w Teheranie - powiedział prokurator generalny Merrick Garland. 

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Jakie emocje dały władzę Donaldowi Trumpowi i kogo zachęci jego wygrana?

MSZ Iranu: Planowanie zamachu na Donalda Trumpa? Oskarżenia są bezpodstawne

Na zarzuty FBI odpowiedział irański resort dyplomacji. Stanowczo zaprzecza on, że Teheran planował zabójstwo Donalda Trumpa. "Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych (…) Ismail Baghai odrzuca zarzuty, jakoby Iran był zamieszany w zamach na byłych lub obecnych urzędników amerykańskich" – zaznaczono w oświadczeniu opublikowanym przez irańską dyplomację.