– Prezydent ma teraz dużo takiej aktywno-agresywnej energii
do zresetowania całego systemu władzy. Chce ściągnąć więcej ludzi, z jakimi
może rozumieć się „w pół słowa”, żeby po naradach i jego wskazówkach nie
zaczynały się jakieś długaśne opóźnienia, odkładanie spraw. Chce powiedzieć raz,
a system pobiegnie wykonywać – tłumaczy anonimowo jeden z niewyrzuconych
członków ukraińskiego rządu.
Po rozmowach w siedzibie prezydenckiej administracji kolejni
ministrowie zaczęli przysyłać do parlamentu prośby o dymisję. Ale deputowani
okazali niechęć prezydentowi.