Korespondencja z Nowego Jorku
Wycofując się z kampanii wyborczej Biden udzielił poparcia wiceprezydent Kamali Harris, by kontynuowała jego kampanię w imieniu Partii Demokratycznej. „Demokraci – czas zjednoczyć się i pokonać Trumpa. Do dzieła” – napisał prezydent na platformie X. Jego kampania natychmiast zmieniła hasło na „Harris na prezydenta”.
Sto dni Kamali Harris
„Mamy 107 dni do wyborów. Razem będziemy walczyć. I razem wygramy” – napisała Harris w oświadczeniu prasowym, choć nie jest jeszcze oficjalną kandydatką Partii Demokratycznej.
Czytaj więcej
Rezygnacja Joe Bidena z wyścigu do Białego Domu nie oznacza, że Kamala Harris automatycznie przejmuje pałeczkę sztafetową. Panią wiceprezydent czek...
Już w niedzielę poparcia Harris udzieliło grono prominentnych działaczy, w tym małżeństwo Clintonów, wielu obecnych kongresmenów oraz grupy wpływu takie jak Związek Zawodowy Nauczycieli. W pół dnia Harris udało się zebrać imponujące 50 mln dolarów na potrzeby kampanii.
Cichy sprzeciw przywódców przeciw nominantce Bidena
Żaden demokrata nie zgłosił zamiaru podważenia jej kandydatury. Jednak wcześniej niewielka grupa członków partii opowiadała się za otwartą konwencją, w której delegaci wybierają osobę z grupy potencjalnych kandydatów, a nie kierują się „nominacją” (jak nazywane jest wskazanie przez Biden na Harris). Otwarta konwencja uważana jest za bardziej demokratyczny proces.
Media amerykańskie do grupy potencjalnych nominatów zaliczały np. liderów partii, czyli senatora Chucka Schumera, kongresmana Hakeema Jeffriesa, Nancy Pelosi, czy nawet byłego prezydenta Baracka Obamę, bo w swoich reakcjach na rezygnację Bidena nie wymieniali nazwiska Harris i nie ogłaszali wyrazów poparcia dla niej. – Jestem przekonany, że liderzy naszej partii stworzą procedury, za pomocą których wyłoni się wybitny kandydat – oznajmił dyplomatycznie Obama.
Ciemnoskóra, młodsza i bardziej wygadana od Trumpa
Nawet jeżeli Harris będzie miała kontrkandydatów, nie wyklucza to, że ostatecznie otrzyma nominację. A jeżeli do tego dojdzie, po raz kolejny przejdzie do historii do przełamywania sztywnych standardów w amerykańskiej polityce, do tej pory zdominowanej przez białych mężczyzn. Jest pierwszą kobietą o ciemnym kolorze skórze, na dodatek również pochodzenia azjatyckiego, która sprawuje funkcję wiceprezydenta. Teraz ma szansę na zostanie pierwszą w historii kobietą (w dodatku ciemnoskórą), obejmującą urząd prezydencki.
Czytaj więcej
Wybory prezydenckie w USA są już niemal wprost włączone do krajowej polityki. Są niczym „wybory zastępcze” w pauzie przed starciem o Pałac Prezyden...
Jej płeć i pochodzenie sprawiają, że jest idealną kandydatką demokratów wrażliwych na równouprawnienie kobiet i mniejszości etnicznych. Po czterech latach pracy z Bidenem jest bezpośrednią spadkobierczynią jego linii ideowej, co jest dużym atutem w kampanii przeciwko Donaldowi Trumpowi, uważanemu przez demokratów za zagrożenie dla demokracji.
Co więcej, 59-letnia Harris jest o 20 lat młodsza od Trumpa i bardziej elokwentna od niego, a przy tym sprawnie potrafi żonglować silnym argumentem demokratów, jakim jest dostęp do aborcji. W sondażach wypadała jednak do tej pory na równi z Bidenem, a ten tracił w oczach opinii publicznej.
Nacisk partyjnych liderów i wahania prezydenta
Decyzją o wycofaniu się z kandydowania Biden uległ presji rosnącej grupy demokratów, którzy widząc słabą kondycję prezydenta w debacie z Trumpem pod koniec czerwca zaniepokoili się, że ze względu na wiek nie jest w stanie wygrać wyborów, sprawować urzędu przez kolejne cztery lata i może zaprzepaścić szanse demokratycznych kandydatów ubiegających się do Senatu i Izby Reprezentantów.
81-letni Joe Biden przez kilka tygodni nie dawał za wygraną, próbując udowadniać w wywiadach, na konferencjach prasowych i innych wystąpieniach, że jest w stanie podołać zadaniu. Jeszcze w piątek oznajmił, że w tym tygodniu, po zakończeniu izolacji spowodowanej covidem, wraca na szlak kampanii wyborczej.
Ale w niedzielę po południu wydał oświadczenie o zmianie decyzji.
Kto zastąpi Joe Bidena w wyborach prezydenckich?
Podziw demokratów i ataki republikanów
Jego rezygnacja wywołała pozytywne reakcje ze strony demokratów, którzy wcześniej apelowali do niego o wycofanie się lub w prywatnych rozmowach namawiali go do tego kroku. „Joe Biden nie tylko jest niezwykłym prezydentem i świetnym przywódcą legislacyjnym, ale naprawdę niesamowitym człowiekiem” – napisał w oświadczeniu senator Chuck Schumer, przewodniczący demokratycznej większości w Senacie, który też poparł Harris.
Czytaj więcej
Wielu Demokratów w niedzielę szybko poparło wiceprezydent Kamalę Harris jako kandydatkę partii w wyborach prezydenckich, ale niektórzy wpływowi czł...
Z wielu stron posypały się głosy podziwu i szacunku. „Zrobił coś, czego Trump nigdy nie zrobi: postawił interes kraju ponad własną dumę i ambicję” – napisał „New York Times”, który jako jeden z pierwszych po fatalnej dla Bidena debacie zaapelował do prezydenta by wycofał swoją kandydaturę.
Donald Trump z kolei nie zostawił na prezydencie suchej nitki. „Crooked (Przygarbiony) Joe Biden nie nadawał się do kandydowania na prezydenta (…) Mocno będziemy cierpieć po jego kadencji, ale naprawimy szkody bardzo szybko” – napisał Trump.
Trzeci demokratyczny prezydent w historii
Biden jest trzecim we współczesnej historii USA prezydentem, po Harrym Trumanie i Lyndonie Johnsonie (również z Partii Demokratycznej), który zdecydował się nie ubiegać o kolejną kadencję. Jednak jego poprzednicy oznajmili swą decyzję o wiele wcześniej, dając partii czas na przygotowanie się. Mimo to demokraci przegrali tamte wybory.
Rezygnacja prezydenta z kandydowania na trzy i pół miesiąca przed wyborami, choć oczekiwana, stawia Partię Demokratyczną w bezprecedensowej sytuacji, która w pośpiechu, ale sprawnie, by nie popaść w chaos, musi zdecydować, komu dać nominację. Dla Ameryki zaś zmiana czołowego kandydata jednej z partii, który w prawyborach zyskał ponad 80 procent poparcia, to ostry zwrot akcji w i tak bezprecedensowej kampanii, w której jeden kandydat był najstarszym prezydentem w historii, a drugi ma poważne kłopoty z prawem.
Pół wieku Bidena w polityce: osiągnięcia i porażki
Decyzja Bidena jest też niestandardowym początkiem końca jego długiej kariery politycznej, która zaczęła się w 1972 r., gdy wygrał wybory do Senatu. Wówczas był najmłodszym senatorem w historii USA. W styczniu zaś, gdy będzie kończyć się jego kadencja, przejdzie do historii jako najstarszy prezydent kraju.
Czytaj więcej
Demokratom nie uda się już wylansować duetu wystarczająco mocnego, by stawić czoła rozpędzonemu Donaldowi Trumpowi. Zaczynać kampanię w drugiej poł...
Odejdzie jednak pozostawiając po sobie godne uwagi osiągnięcia, szczególnie, że jego kadencja przypadła na okres głębokich podziałów w partii. Udało mu się zatwierdzić ustawy dotyczące infrastruktury, zmian klimatycznych, opieki zdrowotnej, dostępu do broni i produkcji półprzewodników. Odbudował amerykańskie sojusze zagraniczne i przewodniczył koalicji wspierającej Ukrainę.
Z drugiej strony, krytycy wypominać mu będą inflację, rekordową migrację obcokrajowców przez południową granicę, chaotyczne wycofanie wojsk amerykańskich z Afganistanu, jak również poparcie dla Izraela w wojnie z Hamasem.