„Polski rząd atakuje media publiczne, w związku z czym pluralizm mediów w Polsce jest zagrożony. (…) Aby uniemożliwić działalność publicznych nadawców i informowanie obywateli Polski, rząd polski sięga po metody nieznane od czasów komunizmu i stanu wojennego” – brzmi fragment projektu rezolucji, który w styczniu w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy wnieśli politycy PiS. Podpisali się pod nim również deputowani z Alternatywy dla Niemiec (AfD).
Nazwa tej ostatniej partii jest od kilku dni odmieniana w Polsce przed wszystkie przypadki. Powodem jest decyzja połowy z sześciorga europosłów Konfederacji, by wejść w europarlamencie do frakcji współtworzonej właśnie przez AfD. Druga połowa pozostała niezrzeszona.