Łukaszenko wije się pod naciskiem Pekinu. W sprawie granicy polsko-białoruskiej stawia opór

Białoruski dyktator ogłosił częściową amnestię, w tym więźniów politycznych. Ale od razu zapowiedział, że nie poprawi sytuacji na granicy z Polską

Publikacja: 04.07.2024 04:30

Aleksander Łukaszenko

Aleksander Łukaszenko

Foto: AFP

– Powinniśmy działać po ludzku. Nie zdziwcie się, jeśli za kilka dni na wolność wyjdą ciężko chorzy, jak piszą: nasi, którzy nie zdążyli uciec i znajdują się w miejscach niezbyt oddalonych, a niszczyli nasz kraj – w taki dziwny sposób zapowiedział zwolnienia z więzień.

W środę w ciągu dnia zza krat wyszły co najmniej trzy kobiety skazane z powodów politycznych i więzione w Homlu.

Czy dyktator uwolni Andrzeja Poczobuta?

3 lipca jest na Białorusi świętem, to rocznica odbicia Mińska przez wojska sowieckie w 1944 roku. Wydawać by się mogło, że z tego właśnie powodu dyktator postanowił wypuścić część ludzi z więzień. Według danych białoruskiego Centrum „Wiasna” w kraju jest nie mniej niż 1409 więźniów politycznych. O co najmniej 90 wiadomo, że stan ich zdrowia jest zły.

Jednym z nich jest Andrzej Poczobut, od trzech lat siedzący w łukaszenkowskim więzieniu.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Musimy ratować Andrzeja Poczobuta

„Indywidualne decyzje” Łukaszenki

– Mamy tysiące więźniów i według niektórych danych część z nich wychodzi. Powinniśmy walczyć o każdego, dlatego na razie nie chciałbym tego komentować – powiedział „Rzeczpospolitej” białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka.

Jednak w samym dekrecie o amnestii aż w dwóch punktach zapisano, że nie dotyczy ona politycznych. Tyle że na samym końcu dopisano, iż „w każdym przypadku decyzja będzie podejmowana indywidualnie”.

– Możliwe jest, że gdy Łukaszenko wygłaszał swoje oświadczenie o amnestii, to jeszcze nie zdecydował, kogo wypuści. (…) Ta decyzja była dla niego bardzo ciężka, nie chciał jej podejmować. To chyba dalszy ciąg jego targów z Zachodem, ale i z samym sobą – sądzi białoruski analityk Aleksander Friedman.

Ultimatum wobec dyktatora

Inni wskazują jednak nie na Zachód, lecz na sojuszników Łukaszenki. Białoruski analityk Dmitrij Bołkuniec twierdzi, że dostał on ultimatum i „czeka go poważna rozmowa”. Nie tylko w sprawie więźniów politycznych, ale i kryzysu z imigrantami na polskiej granicy. Białorusin jednak nie napisał wprost, kto postawił ultimatum, sugerował jedynie, że związane ono jest z dwudniowym szczytem Szanghajskiej Organizacji Współpracy w Astanie.

Założyły ją Rosja i Chiny, a obecnie należą do niej głównie państwa azjatyckie – Pekin jest tam oczywiście najważniejszy. Na obecnym szczycie Białoruś będzie formalnie przyjmowana do organizacji, Łukaszence zależy, by wypadło to jak najlepiej.

Skutki wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Pekinie

Wątpliwości co do tego, kto na niego naciskał, rozwiał on sam w przemówieniu podczas środowych uroczystości w Mińsku. – Szczególnie nasi „przyjaciele”, nasi najbliżsi sąsiedzi ciężko nad tym pracują: polscy przywódcy. (…) Prezydent Duda pojechał do Xi Jinpinga i poskarżył się na Łukaszenkę. Poprosił Xi Jinpinga, by wywarł wpływ na niego i Putina, aby zakończyli tę migrację (kryzys na polskiej granicy – red.) – mówił zdenerwowany.

Prezydent Andrzej Duda był w Pekinie w ostatnim tygodniu czerwca. Oficjalnie nic jednak nie wiadomo o tym, by prosił chińskiego przywódcę o interwencję. Byłoby to jednak logiczne. Próbując przemówić Łukaszence do rozumu, Polska grozi dalszym ograniczeniem ruchu przez granicę lub jej całkowitym zamknięciem. Najbardziej uderzyłoby to w handel Chin z państwami europejskimi, Pekin powinien być więc zainteresowany rozwiązaniem problemu.

Białoruś: Aleksander Łukaszenko się miota

– Powiedziałem jasno – nie będziemy ich łapać – mówił mimo to o imigrantach Łukaszenko na mińskich uroczystościach.

Jednak według informacji „Rzeczpospolite”j już dwukrotnie zwoływał on narady swoich najbliższych współpracowników, pytając ich, jakie skutki miałoby zamknięcie granicy przez Polskę. Za każdym razem odpowiadali, że bardzo ciężkie dla kraju. Jednocześnie Łukaszenko podobno już dwukrotnie dostawał sygnały z Pekinu z sugestią rozwiązania kryzysu.

Teraz w Astanie będzie musiał się chyba tłumaczyć i z powodu więźniów, i granicy.

– Powinniśmy działać po ludzku. Nie zdziwcie się, jeśli za kilka dni na wolność wyjdą ciężko chorzy, jak piszą: nasi, którzy nie zdążyli uciec i znajdują się w miejscach niezbyt oddalonych, a niszczyli nasz kraj – w taki dziwny sposób zapowiedział zwolnienia z więzień.

W środę w ciągu dnia zza krat wyszły co najmniej trzy kobiety skazane z powodów politycznych i więzione w Homlu.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu