Skrajna prawica zwyciężyła. Le Pen u progu przejęcia władzy (WIDEO)

Od 260 do 310 mandatów może otrzymać Zjednoczenie Narodowe w Zgromadzeniu Narodowym w wyniku wyborów parlamentarnych, których pierwsza tura odbyła się w tę niedzielę - podaje instytut Elab. To bardzo blisko 289 mandatów, co daje przepustkę do samodzielnych rządów w Zgromadzeniu Narodowym.

Aktualizacja: 01.07.2024 13:21 Publikacja: 30.06.2024 20:02

Marine Le Pen

Marine Le Pen

Foto: AFP

Zagrożenie jest tak wielkie, że w ciągu dwóch godzin, jakie upłynęły od zamknięcia urn, śmiertelni wrogowie zaczęli budować front republikański, który ma powstrzymać Zjednoczenie Narodowe przed dojściem do władzy.

System polityczny Francji

System polityczny Francji

PAP

- Skrajna prawica jest u progu przejęcia rządów. To jest jedyne ugrupowanie, które może uzyskać absolutną większość w parlamencie. Przeszło 300 kandydatów naszej koalicji Razem dla Republiki przeszło do drugiej tury wyborów. Jednak wszędzie tam, gdzie nie zajęli oni pierwszego lub drugiego miejsca wycofają się z wyborów aby zwiększyć szanse tego, kto broni wartości demokracji i państwa prawa — oświadczył premier Gabriel Attal. 

Premier Gabriel Attal ostrzega przed rządami skrajnej prawicy

Jeszcze parę dni temu uważał on podobnie jak prezydent Emmanuel Macron, że radykalna lewica występująca pod nazwą Nowego Frontu Ludowego a w szczególności przywódca wchodzącej w jej skład Francji Niepokornej Jean-Luc Melenchon stanowi równie duże zagrożenie dla kraju, co Marine Le Pen. Ale to już przeszłość. 

- W przyszłym parlamencie będziemy budowali większości wokół konkretnych projektów. Ani jeden dodatkowy głos nie może paść na rzecz ponurego programu Le Pen — dodał Attal. 

Zgodnie z francuską ordynacją, jeśli nikt nie uzyska w pierwszej turze większości głosów, do drugiej tury przechodzą wszyscy ci, którzy uzyskali poparcie ponad 12,5 proc. głosów uprawnionych.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Przegrana Bidena, wybory we Francji, awantura na szczycie UE. Co to znaczy dla bezpieczeństwa Polski?

Ale podobne zobowiązanie do budowy wspólnego frontu przeciw skrajnej prawicy padło i za strony radykalnej lewicy.  Melenchon co prawda uznał, że siły prezydenta zostały zepchnięte na margines. Oświadczył też, że Francja staje przed wyborem: albo skrajna prawica, albo jego lewicowy blok. Ale w końcu i on zapowiedział, że w każdym z okręgów, gdzie kandydat Frontu Ludowego nie zdobył pierwszego lub drugiego miejsca, zostanie wycofany z drugiej tury. I wezwał w takim przypadku do głosowania na Macronistów. 

- Pytanie, które staje przed Francją jest takie: czy chce, aby jej premierem został Jordan Bardella? Aby ministrem spraw zagranicznych stał się Thierry Mariani (bliski Kremlowi eurodeputowany ZN — red.)? Aby ministrem edukacji stała się Marion Maréchal (siostrzenica Marine Le Pen)? - pytał retorycznie lider Partii Socjalistycznej, popularny Raphael Glucksmann. I on wezwał do głosowania na ugrupowania centrowe tam, gdzie kandydat lewicy nie uzyskał dobrego wyniku.

Prezydent Macron wzywa do budowy „wspólnego frontu demokratów i republikanów"

Już chwilę po ogłoszeniu wyniku wyborów o godzinie 20.00 prezydent Emmanuel Macron wezwał w oświadczeniu dla AFP do budowy „wspólnego frontu demokratów i republikanów” w drugiej turze wyborów 7 lipca. Od powodzenie tego planu zależy, czy po raz pierwszy w V Republice skrajna prawica przejmie władzę, czy też nie będzie miała takiej możliwości. 

Mimo wszystko do tej koalicji sił republikańskich nie przyłączyli się sami Republikanie — gaullistowskie ugrupowanie umiarkowanej prawicy. Dla niego Melenchon jest już zbyt daleko na scenie politycznej. 

Słabością nowego frontu republikańskiego są też antysemickie wypowiedzi, przed jakimi nie stronił Melenchon. To będzie to maksimum teraz wykorzystywać Le Pen.

- Demokracja wydała wyrok. Blok macronistów został odtrącony. Za osiem dni prezydent mianuje premierem Jordana Bardelli — ogłosiła więc pewna siebie Marine Le Pen z okręgu Henin-Beaumont na północy kraju, gdzie zdobyła już w pierwszej turze mandat deputowanej. 

Czytaj więcej

Alain Finkielkraut: Mógłbym głosować na Marine Le Pen

Na wyniku wyborów w drugiej turze może też zaciążyć sam udział w kampanii Macrona. Prezydent cieszy się poparciem tylko 27 proc. Francuzów. Charakterystyczne, że w niedzielny wieczór wyborczy nie wystąpił on przed kamerami. 

Niedzielne wybory zmobilizowały Francuzów

Sondaż Elab dla BFMTV podaje, że Front Ludowy mógłby uzyskać od 115 do 145 deputowanych, blok Razem dla Republiki od 90 do 126 a Republikanie od 30 do 50 deputowanych.

Sondaż Ifop dla głównej sieci telewizyjnej kraju TF1 podaje, że na ugrupowanie Le Pen głosowało 34,5 proc. Francuzów. To niemal dwa razy więcej, niż ugrupowanie Marine Le Pen uzyskało w wyborach parlamentarnych w 2022 roku, choć jednocześnie nieco mniej, niż miało wynieść poparcie dla ugrupowania w ostatnim sondażu przed wyborami przeprowadzonym dla dziennika „Les Echos” (37 proc.). 

Ten sam sondaż  podaje nieco lepsze wyniki dla sił republikańskich, niż się obawiano. Co prawda zgodnie z oczekiwaniami Front Ludowy miałby otrzymać 28,5 proc. głosów, jednak blok związany z Macronem Razem na Rzecz Republiki dostałby 22,5 proc. poparcia (spodziewano się około 19 proc.). Także z nieco lepszym od zakładanego rezultatem wyszli z tej próby Republikanie (10 proc.). Chodzi o gaullistowskie ugrupowanie, które odrzuca współpracę z Le Pen.

Czytaj więcej

Rekordowa frekwencja w wyborach we Francji. Najlepsza od prawie 40 lat

Te wybory zmobilizowały Francuzów. Do urn poszło blisko 70 proc. uprawnionych, najwięcej od 1978 roku i o 20 pkt proc. lepiej, niż w wyborach parlamentarnych w 2022 r. W szczególności masowo głosować poszli młodzi. 

Prezydentowi bardzo trudno będzie zbudować większość w parlamencie. Kraj najpewniej czeka długi okres politycznej niestabilności

Mimo wszystko plan Macrona rozpisania przedterminowych wyborów aby zbudować większość republikańską i zepchnąć skrajną prawicę do defensywy zasadniczo się nie powiódł. Dziś najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że żadne z ugrupowań nie będzie miało samodzielnej większości. Kraj będzie więc skazany na kohabitację z prezydentem wywodzącym się z zupełnie innej opcji niż szef rządu. V Republika już trzykrotnie była świadkiem takiego układu, jednak za każdym razem i premier i prezydent należeli do ugrupowań głównego nurtu i wyznawali takie wspólne wartości jak demokracja i rządy prawa. 

Czytaj więcej

Wyborcza Francja: dług finansów publicznych rośnie, prezesi firm zdołowani

Teraz Macronowi trudno było pominąć w poszukiwaniu premiera kandydatów powiązanych z radykalną lewicą czy prawicą. Ale co gorsza, każdy jego kandydat będzie mógł w każdej chwili zostać obalony przy głosowaniu wotum nieufności, a najpóźniej przy przyjmowaniu budżetu w październiku. A prezydent nowe wybory może rozpisać dopiero za rok. Drugiemu najważniejszemu krajowi Unii grozi więc polityczny paraliż.

Marine Le Pen po wyborach stawia na Jordana Bardellę

Liderka Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen zapowiedziała, że kandydatem jej partii na premiera będzie Jordan Bardella. – W demokracji nic  nie jest normalniejsze i zdrowsze niż zmiana władzy politycznej – powiedziała. – Musimy wprowadzić zmiany, których Francja potrzebuje. Liczymy na to, że prezydent Macron powoła Jordana Bardellę na premiera.

Zachęciła też wszystkich do ponownego oddania głosu na jej partię. – Zagłosujcie na jedność i energię – apelowała. – Zapewniam, że żaden Francuz nie straci swoich praw. Wręcz przeciwnie – wszystkie prawa będą gwarantowane. Tego dnia odradza się wolność. Zmobilizujcie się – dodała.

Zagrożenie jest tak wielkie, że w ciągu dwóch godzin, jakie upłynęły od zamknięcia urn, śmiertelni wrogowie zaczęli budować front republikański, który ma powstrzymać Zjednoczenie Narodowe przed dojściem do władzy.

- Skrajna prawica jest u progu przejęcia rządów. To jest jedyne ugrupowanie, które może uzyskać absolutną większość w parlamencie. Przeszło 300 kandydatów naszej koalicji Razem dla Republiki przeszło do drugiej tury wyborów. Jednak wszędzie tam, gdzie nie zajęli oni pierwszego lub drugiego miejsca wycofają się z wyborów aby zwiększyć szanse tego, kto broni wartości demokracji i państwa prawa — oświadczył premier Gabriel Attal. 

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Biden zapowiada powrót na szlak kampanii. "Wiemy, dokąd prowadzi nas Trump"
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Polityka
Nieoficjalnie. Obywatel Niemiec skazany na śmierć na Białorusi
Polityka
Ursula von der Leyen zapowiada korekty. "Wszyscy mamy poczucie, że UE potrzebuje zmian"
Polityka
Przemysław Wipler o zatrzymaniu Romanowskiego: Nie zostawia się kolegów
Polityka
Joe Biden coraz poważniej myśli o wycofaniu się. Demokraci: To kwestia czasu