Trump we wpisie w serwisie Truth Social pogratulował wygrania I tury de la Esprielli. Podkreślił, że „»El Tigre (Tygrys)«” de la Espriella jest mądrym, silnym i twardym przywódcą” i że „walczy niestrudzenie za i kocha swój wielki kraj i naród” tak jak on sam w USA. 

Donald Trump: Wyniki wyborów w Kolumbii ważne dla przyszłości kraju i relacji z USA

„Jako prezydent Abelardo odniesie ogromny sukces w prowadzeniu Kolumbii do wzrostu gospodarczego, tworzeniu miejsc pracy, promowaniu wymiany handlowej, zatrzymywaniu nielegalnej imigracji, walce z przestępczością i narkotykami oraz przywracaniu prawa i porządku!” – napisał prezydent USA. 

O rywalu de la Esprielli Trump napisał, że jest to „radykalnie lewicowy marksista”. 

„Wyniki tych wyborów są bardzo ważne dla przyszłości Kolumbii i jej relacji z USA. Ze względu na jego ogromne osiągnięcia życiowe oraz polityczne wsparcie, jakiego udzielał mi osobiście, mam zaszczyt udzielić Abelardo mojego pełnego i całkowitego poparcia” – zakończył swój wpis Trump dodając, że „»Tygrys« Abelardo de la Espriella nie zawiedzie wspaniałych mieszkańców Kolumbii”.

De la Espriella, który dotychczas nigdy nie zajmował urzędu pochodzącego z wyborów i który podkreśla, że jest politycznym outsiderem, nieoczekiwanie dość wyraźnie wygrał I turę wyborów prezydenckich w Kolumbii zdobywając 43,74 proc. głosów. 

Jego lewicowy rywal Cepeda zdobył 40,9 proc. głosów. Trzecie miejsce w wyborach zajęła Paloma Valencia, z prawicowej partii Centrum Demokratyczne, która zapowiedziała już poparcie dla de la Esprielli w II turze. Valencia zdobyła 6,92 proc. głosów. Tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów Valencia ostrzegła mieszkańców Kolumbii, by nie pozwolili na kontynuację „nowego komunizmu” w kraju, nawiązując do polityki obecnego prezydenta Kolumbii, Gustavo Petro.

Wybory w Kolumbii jak referendum w sprawie rządów prezydenta Gustavo Petro

Stosunki między Petro a Trumpem były w ostatnich miesiącach bardzo napięte. Pod koniec 2025 roku Trump publicznie groził lewicowemu prezydentowi Kolumbii, by ten „miał się na baczności” w związku z produkcją narkotyków w jego kraju. – Niech lepiej pilnuje swojego tyłka, ponieważ produkuje kokainę i wysyła ją do USA z Kolumbii – podkreślał. Prezydenta Kolumbii nazwał wówczas „awanturnikiem” i radził mu, by ten „miał się na baczności”.  – Lepiej, żeby zamknął fabryki kokainy. Są co najmniej trzy duże fabryki kokainy. Wiemy, gdzie są – podkreślił Trump.  Wcześniej, w wywiadzie dla „Politico” Trump nie wykluczył, że wojna z kartelami narkotykowymi w Ameryce Łacińskiej, w ramach której armia USA atakuje od 2 września łodzie mające brać udział w przemycie narkotyków do USA na wodach międzynarodowych, może przenieść się na ląd – m.in. do Kolumbii.

Czytaj więcej

Kolumbijski Donald Trump idzie po władzę. Rosjanie zaatakowali Odessę i Charków

Petro, zgodnie z konstytucją, nie może ubiegać się o reelekcję. Po ogłoszeniu wstępnych wyników I tury wyborów ustępujący prezydent kwestionował je wskazując na nieprawidłowości związane z działaniem firmy obsługującej oprogramowanie wyborcze w Kolumbii. Z wpisu prezydenta w serwisie X wynikało, że – jego zdaniem – do systemu liczenia głosów dodano 800 tysięcy osób, które nie widnieją w spisie wyborców.

47-letni de la Espriella, prawnik, bez doświadczenia politycznego, wypowiadał się przychylnie o polityce Donalda Trumpa. Często był porównywany przez swoich zwolenników i przeciwników do przywódców takich jak prezydent Salwadoru Nayib Bukele, m.in. ze względu na swoją ostrą retorykę dotyczącą walki z przestępczością. 

Określający się jako „konserwatywny nacjonalista” de la Espriella zapowiada zaostrzenie walki z organizacjami przestępczymi, zacieśnienie więzi w polityce bezpieczeństwa z USA i Izraelem, obniżenie podatków i intensyfikację wydobycia ropy. 

– Obronimy demokrację rozumem lub siłą – mówił po I turze wyborów de la Espriella, który wezwał też USA, by uważnie przyglądały się przebiegowi II tury wyborów. 

Rywal de la Esprielli, 63-letni senator Iván Cepeda jest kandydatem lewicowej koalicji Pacto Histórico, która wcześniej wyniosła do władzy Petro. Cepeda opowiada się za kontynuacją polityki Petro w wielu aspektach, w tym strategii negocjowania, a nie konfrontacji z działającymi w kraju zbrojnymi grupami przestępczymi. Jego kampania skupiała się na kwestii praw człowieka, reformy rolnej, a także polityce, którą sam określał mianem „demokratycznej rewolucji”. Cepeda przekonuje, że Kolumbijczycy wybierają między zachowaniem progresywnych reform Petro, a powrotem do tradycyjnego modelu polityki. 

Wybory są postrzegane w Kolumbii jako referendum w sprawie oceny czterech lat rządów prezydenta Petro. Jego zwolennicy podkreślają, że wzmocnił on system zabezpieczeń socjalnych w kraju i realizował reformy mimo oporu instytucjonalnego. Krytycy wskazują, że Petro nie spełnił kluczowych obietnic – zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia. Ponadto jego rządom towarzyszyło niewielkie tempo wzrostu gospodarczego. 

Największe kontrowersje wzbudza w Kolumbii polityka „totalnego pokoju” zakładająca negocjowanie z wieloma organizacjami zbrojnymi i kartelami przestępczymi, zamiast konfrontacji z nimi. Zwolennicy takich działań uważają, że – przy całej niedoskonałości takiej strategii – jest ona konieczna, by uspokoić sytuację w kraju. Przeciwnicy twierdzą, że Petro wzmacnia w ten sposób organizacje przestępcze i obniża bezpieczeństwo Kolumbii. 

W polityce zagranicznej Cepeda opowiada się za pogłębianiem więzi z innymi państwami Ameryki Łacińskiej, podczas gdy de la Espriella uważa, że Kolumbia powinna zbliżyć się do USA.