W tym tygodniu pierwsze starcie Joe Bidena z Donaldem Trumpem

Zbliżająca się debata kandydatów na prezydenta USA określana jest jako jedno z największych wydarzeń tej kampanii wyborczej, które może zadecydować o tym, kto zasiądzie w Białym Domu na kolejną kadencję.

Aktualizacja: 24.06.2024 07:25 Publikacja: 24.06.2024 04:30

Donald Trump rocznik 1946 i Joe Biden rocznik 1942

Donald Trump rocznik 1946 i Joe Biden rocznik 1942

Foto: AFP

Korespondencja z Nowego Jorku
Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby obecny prezydent debatował z byłym prezydentem. To będzie pierwszy z dwóch pojedynków Trump–Biden zaplanowanych w tym cyklu wyborczym. Odbędzie się (w czwartek wieczorem czasu amerykańskiego) bez publiczności, a w trosce o zachowanie porządku podczas dyskusji mikrofony włączane będą tylko w momencie, gdy przypadać będzie kolej danego kandydata do mówienia.

Biorąc pod uwagę wiek obu kandydatów, jak również „nieprezydenckie” zachowanie Trumpa podczas debat cztery lata temu, Ameryka z zapartym tchem oczekuje na ich starcie, które przed telewizorami oglądać będą dziesiątki milionów Amerykanów.

Joe Biden ćwiczy z partnerami odgrywającymi rolę Donalda Trumpa

– Prezydent Biden wykorzysta tę okazję do przekazania Amerykanom, że wybory to ich szansa do podjęcia decyzji o przyszłości kraju, promując się przy tym jako stabilny przywódca, a swojego oponenta przedstawiając jako „agenta chaosu”. Były prezydent Donald Trump chce referendum na temat gospodarki i kompetencji Bidena na stanowisku prezydenta. Próbuje udowodnić, że prezydentura demokratów to porażka niezasługująca na kolejną kadencję – opiniuje „Wall Street Journal”.

Czytaj więcej

Niepokojące słabości Joe Bidena. Mówią o nich nie tylko republikanie

Obaj kandydaci od tygodnia intensywnie przygotowują się do debaty. Prezydent Biden tradycyjnie ćwiczy wypowiedzi z partnerami odgrywającymi role jego oponenta; Trump natomiast odbywa spotkania z doradcami, którzy odświeżają mu wiedzę w zakresie różnych zagadnień.

Siedemdziesięcioośmioletni Donald Trump od miesięcy wyśmiewa się z wieku osiemdziesięciojednoletniego rywala, mówiąc, że ledwo się porusza i ma problemy ze sformułowaniem pełnego zdania. Republikanie wyprodukowali setki materiałów wideo, wiele zwodniczo redagowanych, prezentujących Bidena sztywno się poruszającego czy szukającego słów w trakcie wypowiedzi – by udowodnić jego podeszły wiek.

A jeśli mimo wieku Joe Biden wypadnie dobrze w debacie?

Zwolennicy Trumpa na jego wiecach wyborczych wykrzykują „Biden nie może się utrzymać na nogach” albo prezentują koszulki z napisem „Zróbcie mi impeachemt. I tak nie będę pamiętał”. Jak zauważają komentatorzy w CNN, „po takim wstępie sukcesem w tej debacie dla Bidena będzie, jak się na niej stawi”.

Czytaj więcej

Czy imigracja zdecyduje o wyniku wyborów prezydenckich w USA?

W ostatnich dniach Trump jednak zrozumiał, że zbyt obniżył oczekiwania wyborców co do prezydenta Bidena. Zaczyna przygotowywać ich na scenariusz, w którym Biden jednak dobrze wypadnie podczas debaty. – Jeżeli tak się stanie, to tylko dlatego, że będzie „napompowany” – powiedział swoim zwolennikom, sugerując, że prezydent Biden miałby zażyć narkotyki dla poprawienia swojej kondycji umysłowej. Nawiązuje tym do doniesień o znalezionej kokainie w Białym Domu, która do dziś nie wiadomo, do kogo należała, jak również do uzależnień Huntera Bidena, syna prezydenta.

Donald Trump sieje też podejrzenia wśród swoich zwolenników co do organizacji debaty, mimo że jego sztab wyborczy negocjował i zatwierdził jej warunki, w tym m.in. to, że były prezydent będzie miał w niej ostatnie słowo.

W sondażach Joe Biden i Donald Trump podobnie, choć z lekką przewagą Joe Bidena

– Weźcie pod uwagę, że w tej debacie będę miał przeciwko sobie kilku przeciwników zamiast połówki osoby – powiedział Trump swoim zwolennikom, nawiązując do dziennikarzy CNN Jake’a Tappera i Dany Bash, którzy będą ją prowadzić.

W sondażach obaj kandydaci wypadają podobnie, chociaż Joe Biden zyskał ostatnio kilka punktów procentowych – jak wskazują analizy portalu Fivethirtyeight.com. Biden traci jednak poparcie wśród czarnych wyborców oraz przewagę wśród kobiet, które stanowią ważną grupę wyborczą dla demokratów. Mimo że jego stanowisko wobec aborcji bardziej sprzyja kobietom niż to, które reprezentuje Trump, traci ich poparcie ze względu na kwestie gospodarcze, w tym inflację odbierającą Amerykanom optymizm co do sytuacji w kraju.

Imigracja i aborcja – tematy zapalne wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych

Obok aborcji imigracja jest kolejnym zapalnym tematem tegorocznych wyborów prezydenckich. W tym miesiącu prezydent Biden podjął dwie decyzje mające na celu zapanowanie nad wielowarstwowym kryzysem imigracyjnym, jaki od lat nasila się w USA. Najpierw ograniczył możliwość ubiegania się o azyl dla większości migrantów przedostających się przez granicę bez autoryzacji.

– Jeżeli Stany Zjednoczone nie zabezpieczą swojej granicy, ludzie w nieskończoność będą tu migrować, bo nie ma lepszego miejsca na ziemi – powiedział prezydent.

Czytaj więcej

Wszystkie drogi republikanów prowadzą do Trumpa

Dwa tygodnie później natomiast zaoferował drogę do legalizacji 500 tys. nieudokumentowanych małżonków, obywateli amerykańskich. Demokraci mają nadzieję, że dzięki tym posunięciom Bidenowi uda się zyskać punkty u wyborców, szczególnie tych, którzy winą za kryzys imigracyjny obarczają prezydenta.

Zaskakująca deklaracja Donalda Trumpa w sprawie niektórych imigrantów

Donald Trump nie chciał pozostać bezczynny w kwestiach imigracji i w podcaście Davida Sacksa, inwestora z Doliny Krzemowej oraz swojego zwolennika, stwierdził, że jako prezydent dążyłby do tego, aby zagraniczni studenci wraz z dyplomem ukończenia studiów otrzymywali zieloną kartę.

Zaskoczył tym komentatorów, bo wrogość do wszelkiej maści imigrantów jest podstawą polityki Trumpa od pierwszych jego kroków na scenie politycznej. Jako prezydent w swojej agendzie miał ograniczenia liczby zielonych kart, programów wizowych, tych dla uchodźców i innych form legalnej imigracji. Teraz wykorzystuje sytuacje na południowej granicy do ataków wobec Bidena i zaprzepaścił porozumienie mające na celu ograniczenie napływu migrantów, do jakiego kilka miesięcy temu doszli demokratyczni i republikańscy ustawodawcy na Kapitolu.

Wprowadzenie zielonych kart dla absolwentów wyższych uczelni otworzyłoby drogę do obywatelstwa około milionowi młodych ludzi rocznie, czyli de facto podwoiłoby roczną liczbę osób otrzymujących prawo stałego pobytu w USA.

Kampania wyborcza to rywalizacja również o datki. Biden w tej kwestii radzi sobie o wiele lepiej niż Trump

Tuż po tym, jak podcast ujrzał światło dzienne, sekretarz prasowa sztabu wyborczego Trumpa spieszyła z tłumaczeniami, że „program ten zakładałby dokładną kontrolę historii kandydata do zielonej karty” i „nie byłby dostępny dla komunistów, radykalnych islamistów, zwolenników Hamasu oraz wrogów Ameryki” oraz że dostępny byłby „tylko dla najbardziej uzdolnionych absolwentów, którzy są w stanie wnieść znaczący wkład w Amerykę”.

– To puste obietnice, kłamstwo i obelga dla niezliczonej grupy ludzi, którzy ucierpieli podczas jego pierwszej kadencji – skomentował prezydent Biden.

Walka o finanse na kampanię wyborczą w USA. Na razie lepiej radzi sobie Joe Biden

Kampania wyborcza to rywalizacja nie tylko o głosy, ale również o datki. Joe Biden w tej kwestii radzi sobie o wiele lepiej niż Donald Trump. I to nie tylko dzięki dużym fundraiserom z udziałem gwiazd, które zorganizował w Nowym Jorku czy Los Angeles, ani megadonacjom, jak np. ta 20-milionowa od Michaela Bloomberga, miliardera oraz byłego burmistrza Nowego Jorku, ale dzięki stałemu wsparciu wyborców.

Trump odstaje od Bidena, ale w maju kulejący budżet jego kampanii podreperował Timothy Mellon, spadkobierca zamożnego rodu amerykańskich magnatów, który złożył na rzecz Trumpa donację w wysokości 50 mln dolarów. Paradoksalnie pomogło mu też orzeczenie ławników, którzy w rozprawie dotyczącej wypłaty pieniędzy za milczenie gwiazdy filmów porno uznali Trumpa za winnego 34 zarzutów. W ciągu 24 godzin po ogłoszeniu werdyktu organizacje prowadzące zbiórkę na byłego prezydenta otrzymały ponad 50 mln dolarów datków. Jeżeli tempo datków od jego zwolenników utrzyma się na takim poziomie, to ma szansę dogonić Bidena w zbiórce.

Korespondencja z Nowego Jorku
Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby obecny prezydent debatował z byłym prezydentem. To będzie pierwszy z dwóch pojedynków Trump–Biden zaplanowanych w tym cyklu wyborczym. Odbędzie się (w czwartek wieczorem czasu amerykańskiego) bez publiczności, a w trosce o zachowanie porządku podczas dyskusji mikrofony włączane będą tylko w momencie, gdy przypadać będzie kolej danego kandydata do mówienia.

Biorąc pod uwagę wiek obu kandydatów, jak również „nieprezydenckie” zachowanie Trumpa podczas debat cztery lata temu, Ameryka z zapartym tchem oczekuje na ich starcie, które przed telewizorami oglądać będą dziesiątki milionów Amerykanów.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Miliony dolarów przekazane na kampanię Kamali Harris. ”Historyczny rekord”
Polityka
Korea Północna wspiera Rosję. "Wysłano miliony pocisków"
Polityka
Wojna w Ukrainie. Będzie przełom ws. negocjacji pokojowych? "Jesteśmy otwarci"
Polityka
Beniamin Netanjahu w USA. Liczy na Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Dmytro Kułeba z wizytą w Pekinie. Czy Ukraina przekona Chiny do wywarcia presji na Putina?