Zaważą poglądy i wiek. Joe Biden i Donald Trump zgodzili się na debaty wyborcze

Prezydent USA Joe Biden i jego republikański rywal Donald Trump zgodzili się na udział w dwóch debatach, które odbędą się 27 czerwca i 10 września.

Publikacja: 15.05.2024 23:01

Joe Biden i Donald Trump

Joe Biden i Donald Trump

Foto: ANGELA WEISS, Brendan SMIALOWSKI / AFP / POOL

Trump nazwał Bidena „najgorszym dyskutantem, z jakim kiedykolwiek się spotkał”. „Jestem gotowy i chętny do debaty w dwóch proponowanych terminach, w czerwcu i wrześniu” – napisał w mediach społecznościowych.

„Jak powiedziałeś: kiedykolwiek i gdziekolwiek” – odpowiedział Biden, również w mediach społecznościowych.

Donald Trump i Joe Biden uzgadniają warunki debat

Pierwsza debata odbędzie się w ich studiu w Atlancie bez publiczności i będzie moderowana przez prezenterów Jake'a Tappera i Danę Bash. Kandydaci przyjęli także zaproszenie telewizji ABC, w której we wrześniu odbędzie się druga debata. Zaproponowano też odrębną debatę kandydatów na wiceprezydentów. Miałaby się odbyć w lipcu, po Narodowej Konwencji Republikanów.

Biden zapowiedział, że weźmie udział w tych dwóch debatach, ale mają się odbyć zgodnie ze ścisłymi zasadami mającymi na celu ograniczenie jakichkolwiek zakłóceń dyskusji. Tymczasem Trump wezwał do zorganizowania więcej niż dwóch debat na bardzo dużej sali „w celu wywołania podekscytowania”.

Doradcy Bidena uważają, że debaty mogą zaszkodzić Trumpowi, ujawniając jego stanowisko w różnych kwestiach, m.in. aborcji

Debaty przyciągną uwagę dziesiątków milionów widzów telewizyjnych, jednak są obarczone ryzykiem dla obu kandydatów. Doradcy Bidena uważają, że debaty mogą zaszkodzić Trumpowi, ujawniając jego stanowisko w różnych kwestiach, m.in. aborcji.

Z kolei doradcy Trumpa uważają Bidena za podatnego na wpadki werbalne, które mogą zwiększyć obawy wyborców dotyczące wieku 81-letniego prezydenta. Podczas pierwszej debaty Trump będzie miał 78 lat.

– Obydwaj kandydaci będą poddani większej obserwacji niż kiedykolwiek, ze względu na swój wiek – komentuje Alan Schroeder, emerytowany profesor na Northeastern University, który napisał książkę „Debaty prezydenckie: ryzykowne interesy w procesie kampanii”. Nazwał debatę „jednym z niewielu momentów, nad którymi kandydaci nie mają całkowitej kontroli”.

Wyborcy są zaniepokojeni sposobem, w jaki Joe Biden zajmuje się gospodarką

Zaakceptowanie debat pokazuje, że Biden jest skłonny podjąć ryzyko, aby zwiększyć swoje wyniki w sondażach. Oprócz wieku, wyborcy nadal są zaniepokojeni sposobem, w jaki Biden zajmuje się gospodarką.

Czytaj więcej

Wybory prezydenckie w USA: Donald Trump i Joe Biden mają groźnego rywala

Trump, który podczas wyścigu o nominację Republikanów odmówił debatowania ze swoimi rywalami, w ostatnich tygodniach wyzywał Bidena na pojedynek jeden na jednego, argumentując, że w niektórych stanach debaty powinny się odbyć przed rozpoczęciem przedterminowego głosowania. Powiedział gospodarzowi konserwatywnego radia Hugh Hewittowi, że debata powinna trwać dwie godziny i że obaj mężczyźni powinni stać.

Biden oświadczył, że nie weźmie udziału w tradycyjnych telewizyjnych starciach organizowanych przez Komisję Debat Prezydenckich, odrzucając bezpartyjną organizację, która zarządza nimi od 1988 roku. Podobne zdanie wyraził także Trump.

Trump nazwał Bidena „najgorszym dyskutantem, z jakim kiedykolwiek się spotkał”. „Jestem gotowy i chętny do debaty w dwóch proponowanych terminach, w czerwcu i wrześniu” – napisał w mediach społecznościowych.

„Jak powiedziałeś: kiedykolwiek i gdziekolwiek” – odpowiedział Biden, również w mediach społecznościowych.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Niemiecka prasa po słowach Macrona: Kanclerz jak zwykle się waha
Polityka
Elon Musk w Białym Domu? Zaskakująca propozycja Donalda Trumpa
Polityka
Śledztwo po katastrofie helikoptera prezydenta Iranu. Czy był możliwy sabotaż?
Polityka
Dr Małgorzata Bonikowska: Pięć lat pełnych niespodziewanych wyzwań dla KE
Polityka
Sondaż z Wielkiej Brytanii zapowiada klęskę Partii Konserwatywnej
Polityka
Rosja chce wciągnąć Białoruś w wojnę z Ukrainą. Łukaszenko manewruje