W Sejmie w czwartek zorganizowano debatę dotyczącą czterech projektów liberalizujących przepisy aborcyjne obowiązujące w Polsce.

Dwa projekty są autorstwa Nowej Lewicy - jeden dekryminalizuje aborcję, drugi wprowadza legalną aborcję do 12. tygodnia ciąży.

Głos w debacie zabrała posłanka Lewicy, Katarzyna Ueberhan.

- Zakaz aborcji w Polsce nie działa. Obowiązujące od ponad 30 lat fałszywy, zakłamany kompromis pozbawia Polek podstawowych praw, prawa do decydowania o sobie, nie działa. Aborcja była, jest i będzie. Jedna kobieta na trzy w Polsce miała aborcję. Jestem jedną z nich i myślę, że nie jestem tu dziś sama — mówiła posłanka.

Czytaj więcej

Sejm debatował na temat aborcji. "Gdyby aborcja dotyczyła mężczyzn nie byłoby dyskusji"

- Jedna na trzy, a większość z tych aborcji to aborcje farmakologiczne, wykonane właśnie takimi tabletkami. Może je dziś wykonać każda kobieta, osoba w ciąży, sama w domu. Każda, która tego potrzebuje, zamawiając przez internet, tak jak zrobiłam to ja — powiedziała Ueberhan.

Zmiana przepisów aborcyjnych. Debata w Sejmie

- Aborcją farmakologiczną można zastosować zaraz po stwierdzeniu ciąży, w pierwszych tygodniach jej trwania. Dzięki dostępności aborcji farmakologicznej można wcześniej, a tym samym bezpieczniej, przerwać ciążę. Miliony osób na świecie przeprowadzają aborcję we wczesnym stadium ciąży i nie zauważono u nich żadnych długoterminowych negatywnych skutków dla ich zdrowia - dodała.

Czytaj więcej

Żukowska w Sejmie: Płodu nie da się przeszczepić, aborcja to decyzja kobiety

- Zakaz aborcji w Polsce nie działa, a takie osoby jak ja są na to dowodem. Zakaz nie działa i wiedzą o tym doskonale pomagające w aborcjach aktywistki i przedstawicielki organizacji pozarządowych, które są tu dziś z nami. Nie wiem czy wszystkie, bo nie wszystkie otrzymały dziś zgodę od marszałka Hołowni na wejście na galerię. Podobno powodem są limity w otwartości i w uśmiechu, pierwsze słyszę, ale się zdarzyło. U tych działaczek państwo polskie zaciągnęło ogromny dług, który czas spłacić. Nie mówię teraz o 50 mln zł. Mówię o spłaceniu długu wobec kobiet, byśmy mogły wreszcie decydować o swoim zdrowiu, życiu i ciele zgodnie z prawem, bo i tak to robimy — mówiła Ueberhan.