Prof. Flis był pytany czy ma wrażenie, iż Polacy mało wiedzą o wyborach samorządowych.

- Mało wiedzą na ten temat mieszkańcy stolicy i największych miast. Jak się wyjedzie z Krakowa do Kryspinowa można odnieść wrażenie, że na jednego mieszkańca przypadał jeden plakat, parafrazując Wojciecha Młynarskiego — odparł.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Niech wygra samorządność!

Wybory samorządowe 2024. Prof. Jarosław Flis: Poza wielkimi miastami kampania była bardzo żywa

- Jak Polska długa i szeroka, ale poza największymi miastami, ta kampania jest bardzo żywa i sądząc po tym, co się dzieje na płotach, nie jest to tylko domena kandydatów, każdy z nich ma za sobą sieci społeczne — dodał.

Jak oddać ważny głos w wyborach samorządowych

Jak oddać ważny głos w wyborach samorządowych

Foto: PAP

- Ta kampania umknęła nieco uwadze mediów centralnych, które skupiają się na Warszawie, ale jest to tylko maleńka cząstka kraju — podkreślił.

A dlaczego kampania przed wyborami samorządowymi była dużo spokojniejsza niż przed parlamentarnymi?

- Zła krew jest w ogólnopolskiej polityce — odpowiedział politolog. - Wszędzie na świecie jest tak, że wybory lokalne są rozproszone, media centralne o nich nie informują, skupiając się na utarczkach słownych polityków krajowych. Wybory lokalne to 2,5 tys. pojedynków, które się będą odbywać i dlatego trudno to ogarnąć. Media są w największych miastach i tak to się dzieje, że to, co wydarza się pod nosem, wydaje się najważniejsze — dodał. 

Wybory samorządowe 2024. Prof. Flis: PiS musi się liczyć z dożynkami, ale potem może się podniosą

A czy zdaniem prof. Flisa wybory samorządowe będą kolejną porażką dla PiS?

- Na pewno ta władza się trochę skurczy. Ale warto pamiętać, że po wyborach w 2010 PiS był w takim dołku, że stracił władzę nawet na Podkarpaciu, a po pięciu latach miał większość i prezydenta — przypomniał prof. Flis.

- Można odzyskiwać jakieś punkty w tym czy innym miejscu, na pewno jest to jakaś próba dla tych partii, które przegrały i są poobijane. PiS musi się liczyć z dożynkami, bo jest ewidentnie w psychologicznym dołku, ale ten dołek nie jest bardzo głęboki. Będzie chłodno, głodno parę lat, ale potem się może podniosą - dodał.

Czy w PiS może dojść do zmiany lidera?

- Sukcesja to zawsze są bolesne momenty, nie zawsze się to udaje — zauważył prof. Flis. - To nie jest łatwe, aby przekazać władzę - dodał. Na uwagę, że w PiS może być za dużo kandydatów na następce Kaczyńskiego, politolog odparł, że „jak jest ich za dużo, to znaczy, ze są za słabi”.