Ziobro podkreślił, że gdy był ministrem sprawiedliwości zawsze stawiałem się na wszystkie komisje śledcze i do prokuratury. – Ja nie tylko muszę, ale chcę stanąć przed komisja śledczą, bo będę miał w ten sposób okazję pokazać prawdę, że podejmowałem działania kierując się interesem publicznym oraz dobrem i bezpieczeństwem Polaków – powiedział.
Dodał, że wystąpił do Marszałka Sejmu o powołanie biegłych, którzy mogliby się wypowiedzieć, kiedy w sposób gwarantujący swobodę wypowiedzi będzie mógł w najszybszym możliwym terminie stanąć przed komisją.
Zaawansowany nowotwór przełyku z przerzutami
Były minister opowiedział też o stanie swojego zdrowia. - Rozpoznanie choroby to był zaawansowany nowotwór przełyku z przerzutami co najmniej na żołądek, ale z podejrzeniami, że mogło to pójść dalej. Choroba bardzo przyspieszyła. W ciągu miesiąca schudłem 10 kilogramów, pojawiły się bardzo mocne bóle w okolicy mostka za plecami i towarzyszył mi coraz większy problem z głosem, który od lat był dla mnie problemem, zwiastującym tę chorobę - wyjaśnił.
Opowiedział, że lekarze przedstawiając mu sytuację podkreślali, że jest ona bardzo poważna i "nie dawali mu żadnej gwarancji".- Zaproponowali mi niestandardową terapię, odchodząc od klasycznych form leczenia onkologicznego, które w takich przypadkach są standardem. Podjęliśmy pewne ryzyko i ono przyniosło dobry efekt - powiedział.
Przechodziłem operację przełyku, ale okazało się, że z przyczyn anatomicznych jest ona niemożliwa do zakończenia. Chirurg zdecydował się więc na tak zwaną torakotomię tylno-boczną.
- To była długa, żmudna terapia w Polsce w szpitalu w Lublinie. Potem miała być operacja, która miała być przeprowadzona w Polsce, bo mamy bardzo dobrych specjalistów. Ale podczas pobytu w szpitalu dotarł do mnie ten cały hejt. Ponieważ nie chciałem żeby lekarze, którzy mnie leczyli byli zastraszani, dlatego podjąłem decyzję o operacji za granicą, by stworzyć komfort lekarzom i sobie - stwierdził.
Operacja trwała osiem godzin. - Wiąże się z nią również pewne ryzyko, bo około 8 proc. ludzie nie przeżywa tego zabiegu – powiedział. - Można powiedzieć, że miałem dwa zabiegi w jednym, bo niestety pojawiły się komplikacje. Przechodziłem operację przełyku, ale okazało się, że z przyczyn anatomicznych jest ona niemożliwa do zakończenia. Chirurg zdecydował się więc na tak zwaną torakotomię tylno-boczną. To jest bardzo nieprzyjemny zabieg. Skutkiem ubocznym tej operacji jest mój teraźniejszy głos, ale to jest najmniejszy problem. Największym problemem jest uporczywy ból. Ja bez bardzo silnych środków nie byłbym w stanie być na tej rozmowie - dodał.
Ziobro komentuje zatrzymania w sprawie Funduszu Sprawiedliwości
Skomentował też informacje, że głównym świadkiem prokuratury w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości jest Tomasz M., były dyrektor departamentu Funduszu Sprawiedliwości w Ministerstwie Sprawiedliwości.
Moja małżonka, która zna się na marketingu i ma dużą wiedzę w tym obszarze, doskonale wiedziała co robić, by promować działania Funduszu i wyrażała swoją opinię na prośbę pana Marcina Romanowskiego
- Być może pojawiły się też propozycje utrzymania bardzo dobrze płatnej pracy, bo zazwyczaj przy zmianie władzy na pewnych stanowiskach ludzie tracą pracę, a ktoś mógł jej nie stracić - powiedział.
Opowiedział też na antenie o współpracy swojej żony z Funduszem Sprawiedliwości. - Moja małżonka, która zna się na marketingu i ma dużą wiedzę w tym obszarze, doskonale wiedziała co robić, by promować działania Funduszu i wyrażała swoją opinię na prośbę pana Marcina Romanowskiego, ale nie miała z tego żadnych korzyści – podkreślił. – Nie podejmowała żadnych decyzji, ani nie miała na nie wpływu - zaznaczył.
Minister Sprawiedliwości nie rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim o Pegasusie
Były minister sprawiedliwości nazwał również „kompletnymi bzdurami” informacje, że w sprawie Funduszu Sprawiedliwości może zostać zatrzymany również prezes PiS Jarosław Kaczyński.
- O sprawach związanych z Funduszem Sprawiedliwości nawet nigdy nie rozmawiałem z prezesem Kaczyńskim, bo on nie jest ekspertem od budowy ośrodków, interwencji i pomocy ofiarom przemocy ani też od spraw PR-owych - powiedział.
Czytaj więcej
Sprawa Pegasusa jest przedsięwzięciem politycznym. Rządzący chcą odwrócić uwagę od tego, że nie realizują swych obietnic wyborczych – mówił na posi...
Pytany, czy prezes PiS wiedział o kwestii zakupu Pegasusa ze środków Funduszu Sprawiedliwości powiedział, że chętnie odniesie się do tego na komisji śledczej.
- Nawet jak znajdę się w stanie paliatywnym, to daję słowo honoru, że będę się domagał stanięcia przed tą komisją. Jak będzie trzeba do przyjdę do Sejmu nawet o kulach - podkreślił.
Stwierdził też, że to nie on podejmował decyzję ws. podsłuchiwania Krzysztofa Brejzy.