Bronisław Komorowski o wizycie Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w USA: Amerykanie uzyskali co chcieli

Amerykanie uzyskali deklaracje ws. dalszych zakupów w Stanach Zjednoczonych ze strony nie tylko polskiej armii, ale też technologii jądrowych - mówił w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem prezydent Bronisław Komorowski, komentując wizytę Donalda Tuska i Andrzeja Dudy w USA.

Publikacja: 14.03.2024 09:36

Bronisław Komorowski był pytany o „urobek” z wizyty Andrzeja Dudy i Donalda Tuska w Białym Domu, gdzie prezydent i premier zostali podjęci przez prezydenta Joe Bidena.

Bronisław Komorowski o wizycie Donalda Tuska i Andrzeja Dudy w USA: Podziw za skuteczność dla Amerykanów

- Pewnie jakiś urobek jest, ale na razie go tak bardzo nie widać. Bo z tego co było zapowiadane przed wizytą na tak wysokim szczeblu niewiele zostało zrealizowane. Widać to, co uzyskali Amerykanie, i tu się im należy ogromny szacunek i podziw za skuteczność w konkretnym działaniu. Strona amerykańska uzyskała wsparcie ze strony polskiej, co się przeniosło na media, w ich batalii z republikanami. To jakiś wpływ na opinię publiczną może mieć, nie decydujący, ale jednak. Ten apel Donalda Tuska odbił się, i słusznie, szerokim echem. Bo był dobrze skonstruowany, dobrze trafiony — mówił Komorowski w kontekście apelu Tuska do Partii Republikańskiej, by ta przestała blokować w Izbie Reprezentantów ustawę udostępniającą administracji Joe Bidena 60 mld dolarów na dalsze wsparcie dla Ukrainy.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Andrzej Duda i Donald Tusk u Joe Bidena. Czy Polska zdała egzamin dojrzałości?

- Amerykanie uzyskali także deklaracje ws. dalszych zakupów w Stanach Zjednoczonych ze strony nie tylko polskiej armii, ale też technologii jądrowych — dodał Komorowski.

- Strona amerykańska uzyskała wszystko, co chciała uzyskać. Natomiast strona polska uzyskała coś, co można nazwać umocnieniem wrażenia o dobrych relacjach polsko-amerykańskich — zauważył były prezydent.

To jakiś nonsens, nie ma ambasad prezydenckich. To jakieś wspomnienie z czasów poprzedniej konstytucji,

Bronisław Komorowski, były prezydent

- Z konkretami jest gorzej — kontynuował Komorowski, który zauważył, że Andrzej Duda proponując, by kraje NATO wydawały 3 proc. PKB na obronność „odbił się od strony amerykańskiej”, ponieważ propozycję tę chłodno przyjął Departament Stanu USA. 

- A oczekiwanie, że zwiększy się liczba żołnierzy amerykańskich w Polsce... Zanim prezydent Duda to powiedział, prezydent Biden to zakwestionował - dodał Komorowski.

Bronisław Komorowski o formacie wizyty prezydenta i premiera w USA: Duda mógł pojechać z Tuskiem, albo nie pojechać

A co z nietypowym formatem wizyty prezydenta i premiera w USA?

- Z punktu widzenia protokolarnego to bardzo dziwne rozwiązanie. Pewnie są jakieś powody: myślę, że prezydent Duda miał bardzo prosty wyborów: albo jedzie w takim formacie, albo, gdyby nie przyjął tej propozycji, w ogóle nie pojechałby do Bidena — stwierdził były prezydent dodając, ze Biden może „źle wspominać” dotychczasowe kontakty z Dudą. 

- Być może to była ta okoliczność, a być może duża umiejętność polityki amerykańskiej, która tworzy sytuacje takie, że to zapraszani przez nich goście muszą się deklarować w takich sprawach — dodał sugerując, że Amerykanie mogli chcieć spotkać się jednocześnie z „przedstawicielem ustępującej ekipy rządzącej” i nowej ekipy rządzącej, by uzyskać zapewnienia co do np. planowanych przez rząd PiS zakupów zbrojeniowych w USA.

MSZ odwołuje ponad 50 ambasadorów. Bronisław Komorowski: Andrzej Duda upomniał się tylko o czterech

Bronisława Komorowskiego spytano też o konflikt rządu i prezydenta o odwołanie ponad 50 ambasadorów przez MSZ.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Kłótnia o ambasadorów. Dlaczego rząd Tuska potrzebuje konfliktu z prezydentem

- Jestem przekonany, że minister Radosław Sikorski wystąpi o zgodę prezydenta, pewnie kierując się przekonaniem, że pan prezydent Duda w rozmowie z premierem Tuskiem upomniał się o czterech czy czterech i pół ambasadorów jako „własnych”... - mówił były prezydent.

- To jakiś nonsens, nie ma ambasad prezydenckich. To jakieś wspomnienie z czasów poprzedniej konstytucji, gdy były resorty prezydenckie — zauważył przy tym.

- Są ambasady państwa polskiego a rząd prowadzi, w wyniku wyroku Trybunału Konstytucyjnego, po sporze Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem, politykę zagraniczną - dodał Komorowski.

- Jeśli pan prezydent, a nie ma powodu, by wątpić w to, upomniał się tylko o czterech ambasadorów, to w zasadzie mówi w jakimś stopniu „z resztą róbcie co chcecie ” - podsumował.

Polityka
Posłowie nie wylewają za kołnierz. „Sąsiedzi dzwonią na policję, że ktoś wyje”
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Sondaż: Co drugi młody Polak chce mniej Lewicy w rządzie
Polityka
Nowy sondaż partyjny. KO i PiS poprawiają wyniki. Duży spadek Trzeciej Drogi i Lewicy
Polityka
Śmierć Damiana Sobóla. Posłowie: zbrodnia wojenna, potrzebne sankcje na Izrael
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Po wyborach samorządowych: Teraz oczekiwania wobec PiS rosną