Czytaj więcej
24 lutego 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnowymiarową inwazję na Ukrainę. W Arktyce rozpoczynają się ćwiczenia NATO i Szwecji.
- Czy światu grozi dziś wojna atomowa? - został zapytany europoseł. - Dziś - nie. Jutro? Możliwe - odparł. Pytanie padło w związku ze słowami prezydenta Rosji Władimira Putina.
W corocznym orędziu do Zgromadzenia Federalnego Putin powiedział w czwartek, odnosząc się do słów prezydenta Francji Emmanuela Macrona o możliwości wysłania zachodnich wojsk na Ukrainę, że groziłoby to "konfliktem na wielką skalę, z użyciem broni atomowej". Zdaniem Putina, interwencja Zachodu w Rosji przyniosłaby "znacznie bardziej tragiczne konsekwencje niż w poprzednich epokach".
Czytaj więcej
Ukraińskie władze są zaniepokojone możliwością osiągnięcia przez Rosję znaczących zdobyczy terytorialnych - pisze w swojej najnowszej analizie thin...
Leszek Miller: Wojna atomowa będzie oznaczała koniec cywilizacji
Czy słowa prezydenta Rosji to coś więcej niż propagandowe straszenie? - Putin mówi tyle, że wybuch wojny konwencjonalnej między mocarstwami posiadającymi broń nuklearną może bardzo łatwo przerodzić się w wojnę atomową, która będzie oznaczała koniec cywilizacji - skomentował Leszek Miller.
Broń atomowa na świecie
Były premier zaznaczył, że w czasach zimnej wojny nie doszło do bezpośredniego starcia między wojskami ZSRR i USA. - Wybuchały konflikty, ale to nie oznaczało bezpośredniego starcia. Dlaczego? Dlatego, że obowiązywała doktryna, iż bezpośrednie starcie wojsk, których kraje posiadają broń atomową, grozi nuklearnym kataklizmem - dodał.
- Ciekawe, z jakich powodów Macron powiedział to, co powiedział – mówił europoseł. - Być może dlatego, że jak wczoraj się okazało po wypowiedzi kanclerza Niemiec, kontyngent francuski już jest na Ukrainie. To są ci, którzy obsługują rakiety dalekiego zasięgu Storm Shadow - powiedział.
Jak marszałek jest taki bojowy, to niech wstąpi do Legionu Międzynarodowego na Ukrainie i niech jedzie na front.
Leszek Miller był też w Radiu Zet pytany, czy wyobraża sobie wysłanie polskich żołnierzy na Ukrainę. - Nie, nie wyobrażam sobie, bo to by stanowiło potworną groźbę dla Polski. My przecież graniczymy z Rosją poprzez obwód kaliningradzki i uderzenie rakietowe, zwłaszcza z głowicami nuklearnymi, groziłoby potwornymi zniszczeniami i śmiercią milionów ludzi - odparł. Apelował, by zastanowić się, dlaczego podczas zimnej wojny Amerykanie nie walczyli z Rosjanami. - Dlatego, że obawiano się, że nawet mały konflikt konwencjonalny przerodzi się w konflikt nuklearny - podkreślił.
Szymon Hołownia: Putina wgnieciemy w ziemię. Leszek Miller: Infantylna niedojrzałość marszałka
- Putina wgnieciemy w ziemię. Prędzej czy później trafi tam, gdzie powinien trafić: za kraty albo na cmentarz - mówił dwa tygodnie temu na konwencji Trzeciej Drogi lider Polski 2050 marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
Czytaj więcej
- No co mogę powiedzieć, co trzeba zrobić z wrogiem? - pytał poseł Michał Kobosko, wiceszef partii Polska 2050, broniąc na antenie Polsat News słów...
- To jest bardzo rozczarowujące i to jest świadectwo infantylnej niedojrzałości pana marszałka - skomentował Leszek Miller. Ocenił, że Szymon Hołownia jest infantylny i niedojrzały. - Nie słyszałem podobnych słów ze strony żadnego szefa parlamentu w państwach Unii Europejskiej czy NATO - dodał.
- Jak marszałek jest taki bojowy, to niech wstąpi do Legionu Międzynarodowego na Ukrainie i niech jedzie na front - powiedział były premier. Oceniając wypowiedź Hołowni o "wgniataniu" Putina w ziemię Miller stwierdził, że "dużo świadczy o tym, kto mówi takie słowa, nie będąc showmanem tylko będąc formalnie rzecz biorąc drugą osobą w państwie". Zdaniem europosła, marszałek Sejmu powiedział o kilka słów za dużo.