- Granica może zostać zamknięta w ciągu godziny po podjęciu takiej decyzji przez rząd – przestrzegła szefowa estońskiej służby granicznej Eve Kalmus.
W zeszłym tygodniu sąsiednia Finlandia stopniowo zamknęła swoich dziewięć przejść na granicy z Rosją. Według Tallina doprowadziło to do wzrostu ilości przekraczających estońską granicę na głównym przejściu w Narwie o tysiąc osób w ciągu tygodnia, czyli o 1/4.
Czytaj więcej
Finlandia zamyka dla ruchu osobowego całą granicę z Rosją w celu powstrzymania napływu osób ubiegających się o azyl - poinformował fiński rząd.
Obecnie estońska straż graniczna rozdaje wyjeżdżającym właśnie przez to przejście ulotki ostrzegające o możliwości jego zamknięcia. – Prosimy nie jeździć do Rosji. Ci, którzy już wyjechali mogą znaleźć się w ślepym zaułku, gdy powrót będzie bardzo trudny – wyjaśniała Kalmus.
Sąsiedzi wpuszczają - na razie
Na razie jednak działają przejścia graniczne u bałtyckich sąsiadów. Jeszcze przed Finami Łotysze zamknęli dwa swoje, ale dwa nadal działają. Władze w Rydze na razie nie sądzą, by pojawiła się konieczność całkowitego zamknięcia granicy.
Działają również przejścia graniczne z Litwy do obwodu królewieckiego. Wilno również nie widzi obecnie zagrożenia, które zmusiłoby do ich zamknięcia.
Zapory z drutu kolczastego na estońskiej granicy
Tymczasem Estonia nie tylko szykuje się do zamknięcia
przejść, ale i w przyspieszonym trybie umacnia samą granicę. Według przyjętego
wcześniej planu (jako rezultatu kryzysu na granicach UE zorganizowanego przez
Łukaszenkę) Tallin miał do 2026 roku umocnić swoją za pomocą stałych zapór.
Jednak, gdy Finowie zaczęli zamykać swe przejścia, Estończycy skierowali na
granicę policję, wojsko i członków ochotniczej obrony terytorialnej Kaitseliit.
Czytaj więcej
Jacek Siewiera, szef BBN poinformował we wtorek, że Polska wyśle do Finlandii doradców wojskowych. Na zapowiedź tę zareagował rzecznik Kremla, Dmit...
Skończyli oni już budowę potrójnego rzędu zapór z drutu kolczastego w okolicach przejścia w Narwie. Obecnie stawiają zapory na dziesięciu innych odcinkach granicy o łącznej długości ok. 40 km. Dyrektor generalny departamentu policji i straży granicznej Elmar Waher poinformował, że to tylko „tymczasowo”, bowiem ostateczny cel pozostaje niezmienny – budowa stałych umocnień na granicy.
- To jest niesłychanie ważne dla zapobiegania masowej migracji – dodał.
Kto chce walczyć w rosyjskiej armii
Niepokój Estonii z powodu zachowania rosyjskiego sąsiada przejawia się też w inny sposób. Rząd szuka możliwości deportowania osób, które obecnie zdecydują się przyjąć drugie obywatelstwo – rosyjskie.
- Fakt, że człowiek żyjący w Estonii decyduje się otrzymać obywatelstwo Federacji Rosyjskiej w czasie, gdy ta napada na państwo ukraińskie i jego naród, świadczy o tym, że w razie konieczności, w ramach mobilizacji gotów jest on wstąpić do rosyjskiej armii i uczestniczyć w agresji na Ukrainę. A to jest już zagrożenie bezpieczeństwa Estonii i sygnał, którego nasze państwo nie może ignorować – mówiła w parlamencie premier Kaja Kallas.
Szefowa rządu zapewniła jednak, że „każdy przypadek będzie ewentualnie rozpatrywany indywidualnie”. Deportacja do Rosji nie grozi osobom, które już dostały rosyjskie obywatelstwo, a czyli „byłym obywatelom ZSRR” i ich dzieciom. A takich jest ponad 60 tysięcy, czyli ponad 4,7 proc. mieszkańców.