Jędrzej Bielecki: Polityka regionalna od nowa

Zwycięstwo demokratycznej koalicji dobiło Wyszehrad i Trójmorze. Polska musi znaleźć nowy sposób na przywództwo w Europie Środkowej.

Publikacja: 19.11.2023 18:40

Konferencja prasowa po spotkaniu szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie, 26 czerwca

Konferencja prasowa po spotkaniu szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej w Bratysławie, 26 czerwca. Od lewej: premier Węgier Viktor Orban, premier Czech Petr Fiala, premier Słowacji Ludovit Odor i premier RP Mateusz Morawiecki

Foto: PAP/Albert Zawada

Nowy rząd staje przed wyjątkową szansą na grę w pierwszej, europejskiej lidze: z Niemcami i Francją. Oba kraje potrzebują Warszawy aby prowadzić skuteczną politykę wobec Rosji, odbudować Ukrainę, przygotować Unię do poszerzenia, uporać się z nielegalną migracją czy zbudować zielony ład.

Choć jednak przezwyciężenie populizmu nad Wisłą bardzo wzmocniło pozycję naszego kraju, to jednak różnica w potencjale gospodarczym czy demograficznym między Polską a Niemcami i Francją pozostaje ogromne. Stąd potrzeba budowy sojuszu Warszawy, który pozwoliłby lepiej bronić interesy Europy Środkowej w Unii.

Czytaj więcej

Opozycja szykuje rewolucję w polityce zagranicznej. Zaskakującą mało różnic

Miliard Trumpa

Dotychczasowe format właściwie jednak nie istnieją. Co łączy wyszehradzką czwórkę, jeśli Słowacja pod rządami Roberta Fico, a przede wszystkim Węgry Viktora Orbana stają się sojusznikami Rosji i są przeciwnikami liberalnej demokracji? Co prawda jeszcze może dojść do takich spotkań jak ministrów spraw wewnętrznych V4 z udział Niemiec i Austrii w sprawie emigracji, ale o charakterze technicznym (kontrole graniczne). Nie może być inaczej jeśli Czech (obecnie przewodzą Grupie Wyszehradzkiej) są zwolennikiem niedawnego porozumienia w Brukseli w sprawie systemu podziału uchodźców podczas gdy choćby Węgry robiły wszystko, aby go zawetować.

Martwe jest także Trójmorze. Łączący 12 państw projekt powstał z inicjatywy władz PiS jako wehikuł wzmacniania wpływy Ameryki Donalda Trumpa przeciw Unii Europejskie (i Niemcom). Administracja Joe Bidena, a także kształtujący się rząd Donalda Tuska nie ma jednak takich planów. Jeśli ten format ma jeszcze dla Waszyngtonu jakąś wartość, to gospodarczą a nie polityczną: jako sposób na promocję amerykańskich inwestycji w regionie (przykładem konferencja Phoenix w Bratysławie w sprawie zastąpienia elektrowni węglowych amerykańskimi siłowniami jądrowymi). Jednak i tu Trójmorze zawiodło: Trump nigdy nie przekazał obiecanego miliarda dolarów do funduszu organizacji a wielkie plany rozwoju infrastruktury północ-południe w Europie Środkowej pozostały na papierze. Teraz zajmie się tym Unia Europejska bo Polska będzie musiała szybko wydać środki z Funduszu Odbudowy.

Czytaj więcej

Jędrzej Bielecki: Polska nie będzie liderem regionu

Jeszcze bardziej podległą wobec Ameryki rolę pełni „Bukaresztańska Dziewiątka” łącząca kraje flanki wschodniej NATO. To głównie płaszczyzna spotkań z amerykańskim prezydentem, gdy akurat pojawia się on w naszym regionie.

Czeski konserwatyzm

A jednak demokratyczna i pogodzona z Brukselą stała się niezwykle atrakcyjnym partnerem dla niektórych krajów Europy Środkowej. Dla Litwy, Łotwy i Estonii współpraca z Polską dla odparcia rosyjskiego imperializmu ma wręcz egzystencjalne znaczenie. Więcej: po przystąpieniu Finlandii i (miejmy nadzieję, że wkrótce) Szwecji do NATO, Bałtyk w coraz większym stopniu przypomina wewnętrzne jezioro Sojuszu. Współpraca Polski i Szwecji pozwoliła zainicjować w 2009 r. Program Partnerstwa Wschodniego, wizję stopniowej włączenie do Zachodu w szczególności Ukrainy, Białorusi i Gruzji. Dziś taka wizja, poszerzona o inne państwa leżące nad Bałtykiem, mogłaby objąć znacznie więcej obszarów. Tym bardziej, że z Danią i Szwecją łączy nas ostrożne podejście do euro czy zbyt forsownej integracji Unii.

Czytaj więcej

Piotr Arak: Impuls, który zmieni Europę

Na południu od naszych granic trudno wyobrazić sobie budowę równie spójnej struktury. Na przeszkodzie stoją Węgry i Słowacja. Trzeba więc raczej stawiać na budowę strategicznych relacji dwustronnych. Kluczowe znacznie ma tu Rumunia, największy poza Polską kraj flanki wschodniej NATO, który jak my jest zaangażowanym sojusznikiem Ukrainy. Godny podziwu skok gospodarczy i perspektywa bliskiego przystąpienia Rumunów do Strefy Schengen ułatwiają porozumienie między Warszawą i Bukaresztem. 

Kluczowym partnerem Polski powinny też zostać Czechy. Kraj też niedawno zrzucił populizm i pod rządami prezydenta Petra Pavela i premiera Petra Fiali stara się iść drogą nowoczesnego konserwatyzmu. I tu z powodów historycznych panuje daleko idąca ostrożność wobec Niemiec przy jednoczesnej determinacji, aby mieć z Berlinem konstruktywne relacje. To dobre podstawa dla odnowy strategicznych relacji między Warszawą i Pragą.

Nowy rząd staje przed wyjątkową szansą na grę w pierwszej, europejskiej lidze: z Niemcami i Francją. Oba kraje potrzebują Warszawy aby prowadzić skuteczną politykę wobec Rosji, odbudować Ukrainę, przygotować Unię do poszerzenia, uporać się z nielegalną migracją czy zbudować zielony ład.

Choć jednak przezwyciężenie populizmu nad Wisłą bardzo wzmocniło pozycję naszego kraju, to jednak różnica w potencjale gospodarczym czy demograficznym między Polską a Niemcami i Francją pozostaje ogromne. Stąd potrzeba budowy sojuszu Warszawy, który pozwoliłby lepiej bronić interesy Europy Środkowej w Unii.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Cichanouska: Jest ryzyko, że Zachód może porzucić Białoruś
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
Donald Trump wskazał swojego kandydata na wiceprezydenta USA
Polityka
Tajne dokumenty w domu Trumpa. Sąd oddalił sprawę
Polityka
Zamach na Trumpa: Kreml z nadzieją czeka na pogorszenie sytuacji w USA
Polityka
Zamach na Donalda Trumpa. "Będzie z tego powodu brutalne śledztwo i ogromna awantura"
Polityka
Trump w pierwszym wywiadzie po zamachu: Wiedziałem, że świat patrzy