Sprawa Joanny z Krakowa. Joanna Mucha: Jak można tak potraktować kobietę?

- Trudno znaleźć adekwatne słowa oburzenia do tej sytuacji - powiedziała posłanka Polski 2050 Joanna Mucha, komentując w Polsat News sprawę interwencji policji wobec ciężarnej pani Joanny z Krakowa, która zażyła tabletki poronne. Posłanka wyraziła nadzieję, że ten, kto zlecił funkcjonariuszom działania w tej sprawie poniesie odpowiedzialność.

Publikacja: 20.07.2023 11:11

Joanna Mucha

Joanna Mucha

Foto: Fotorzepa/ Jerzy Dudek

Posłanka partii Szymona Hołowni, w przeszłości minister sportu w rządzie Donalda Tuska, była pytana o sprawę pani Joanny z Krakowa, która opowiedziała mediom o tym, jak - po tym, jak zażyła pigułkę wczesnoporonną, poczuła się gorzej i zadzwoniła do lekarza - stała się przedmiotem zainteresowania policji, która domagała się dostępu do jej telefonu i laptopa.

Sprawa pani Joanny z Krakowa

W pewnym momencie, w czasie gdy kobieta przebywała w placówce medycznej, dwie policjantki miały kazać jej rozebrać się do naga, robić przysiady i kaszleć (taką wersję zdarzeń przedstawiła kobieta). W związku m.in. z tą sytuacją przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk wezwał do organizacji 1 października w Warszawie "marszu miliona serc".

Czytaj więcej

Donald Tusk zapowiada "marsz miliona serc" 1 października w Warszawie

- Jestem przekonany, że spotkamy się 1 października po to, żeby na kilka tygodni przed wyborami już nikt nie miał wątpliwości, że ludzi dobrych jest więcej - mówił w środę 19 lipca Tusk.

Joanna Mucha: Pani Joanna nie popełniła przestępstwa

- Trochę trudno znaleźć adekwatne słowa oburzenia do tej sytuacji - powiedziała Joanna Mucha, proszona w Polsat News o komentarz do interwencji policji w sprawie pani Joanny z Krakowa. - Przypomnijmy, że pani Joanna nie popełniła żadnego przestępstwa, bo zażycie wczesnoporonnej tabletki nie jest przestępstwem. Przestępstwem w Polsce jest pomocnictwo w aborcji, w jakiś sposób nakłanianie do aborcji jest przestępstwem, natomiast pani Joanna nie popełniła żadnego przestępstwa - podkreśliła posłanka partii Polska 2050.

Joanna Mucha dodała, że w jej przekonaniu funkcjonariusze nadużyli władzy wobec pani Joanny i "zdecydowanie naruszyli jej godność, jej intymność". - Mam nadzieję, że ten, kto skierował ten patrol i polecił te działania poniesienie daleko idąca odpowiedzialność - oświadczyła.

Czytaj więcej

Minister o sprawie Joanny z Krakowa: Policja miała przeciwdziałać samobójstwu

"Jakie niebezpieczne przedmioty może mieć kobieta, która jest w bieliźnie?"

Po tym, jak sprawa pani Joanny z Krakowa została nagłośniona przez media policja wydała komunikat, w którym oświadczyła, że interwencja funkcjonariuszy nastąpiła "po zawiadomieniu służb przez lekarza psychiatrę o możliwej próbie samobójczej jego pacjentki i przyjęciu przez nią substancji niewiadomego pochodzenia".

- Jeśli nawet tak było, że (policjanci) jechali dlatego że chodziło o próbę samobójczą, to w momencie, kiedy zorientowali się, że tam nie ma mowy o próbie samobójczej, powinni natychmiast odstąpić od tych czynności - skomentowała Joanna Mucha. Dodała, że funkcjonariusze pojechali z panią Joanną do szpitala.

Jak można w ogóle tak kobietę potraktować? To coś niesłychanego.

Joanna Mucha o interwencji policji wobec pani Joanny z Krakowa

- Proszę sobie wyobrazić kobietę, która jest wyłącznie w bieliźnie i jest poddawana przeszukaniu, bo policja mówi, że ona mogła mieć przy sobie niebezpieczne przedmioty - powiedziała posłanka Polski 2050.

- Jakie niebezpieczne przedmioty może mieć kobieta, która jest w bieliźnie? O co chodzi? Jak można w ogóle tak kobietę potraktować? To coś niesłychanego - oceniła Joanna Mucha.

- Mam wrażenie, że każda kobieta w Polsce, każda kobieta w wieku rozrodczym poczuła, że może być ofiarą tego typu szykan, represji - dodała była minister sportu.

Joanna Mucha powiedziała, że nie jest w stanie zrozumieć, jak można "rozkaz dać, żeby kobietę, która jest po użyciu środka wczesnoporonnego doprowadzać do tego typu sytuacji". - To dla mnie absolutnie niepojęte - podkreśliła.

Czytaj więcej

Interwencja policji w szpitalu. Pani Joanna: Poczułam, że nikt mnie nie chroni, że jestem sama

"Marsz miliona serc" 1 października z udziałem Polski 2050?

Czy politycy Polski 2050 1 października w Warszawie wezmą udział w zapowiadanym przez Donalda Tuska "marszu miliona serc"? - Dobrze byłoby, żebyśmy dzisiaj zaprotestowali, żebyśmy nie czekali do 1 października z tym protestem, bo to się dzieje dzisiaj. Nie jestem przekonana o tym, że za chwilę nie dowiemy się, że są kolejne kobiety - odparła.

Joanna Mucha powiedziała w Polsat News, że przedstawiciele Polski 2050 prawdopodobnie wezmą udział w marszu 1 października. Zastrzegła, że mówi za siebie.

- Prawdopodobnie weźmiemy w nim udział, z tym że musimy oczywiście zachować pewne środki ostrożności, bo to już jest kampania wyborcza, tu jest kwestia finansowania kampanii wyborczej - podkreśliła.

Czytaj więcej

Interwencja policji w krakowskim szpitalu na bakier z prawem. Naruszono prawa pacjenta

Sprawa pani Joanny z Krakowa

Jak podały "Fakty" TVN, pod koniec kwietnia pani Joanna z Krakowa źle poczuła się po zażyciu tabletki poronnej. Środek przyjęła, ponieważ ciąża miała zagrażać jej życiu i zdrowiu.

Pani Joanna zawiadomiła swoją lekarkę o swym złym samopoczuciu fizycznym i psychicznym i udała się na oddział ratunkowy krakowskiego szpitala. Tam czekała już na nią policja, zaalarmowana zawiadomieniem lekarki, która poinformowała o sytuacji dyżurnego ratunkowego numeru 112.

Jak relacjonuje kobieta, funkcjonariusze kazali jej w szpitalu nago wykonywać przysiady. "Czterech mężczyzn pilnowało jednej przestraszonej kobiety. Utworzyło kordon wokół pacjentki, utrudniało nam to pracę. Oni nie byli w stanie podać, dlaczego ta pacjentka jest przez nich zatrzymywana" - relacjonował lekarz oddziału ratunkowego.

Posłanka partii Szymona Hołowni, w przeszłości minister sportu w rządzie Donalda Tuska, była pytana o sprawę pani Joanny z Krakowa, która opowiedziała mediom o tym, jak - po tym, jak zażyła pigułkę wczesnoporonną, poczuła się gorzej i zadzwoniła do lekarza - stała się przedmiotem zainteresowania policji, która domagała się dostępu do jej telefonu i laptopa.

Sprawa pani Joanny z Krakowa

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Donald Tusk chce fortyfikować granicę wschodnią. Co sądzą o tym Polacy?
Polityka
Premier Donald Tusk o pożarach w Polsce: Nie ma powodu, by sądzić, że to siły zewnętrzne
Polityka
Michał Kolanko: Sprawa Jurgiela. Problemy PiS mogą dopiero się zaczynać
Polityka
Jacek Sasin przeprosił wyborców PiS. "Na listach znalazły się osoby niegodne zaufania"
Polityka
Komu pomoże spot Platformy? Kogo zmobilizuje sprawa krzyży w warszawskim ratuszu?