Polska i Niemcy nie mogą porozumieć się w sprawie Centrum Naprawy Leopardów

Aby utrzymać czołgi dostarczone do Kijowa w gotowości bojowej, centrum naprawcze miało zostać otwarte w Polsce już pod koniec maja. Do tej pory Niemcy i Polska nie były w stanie osiągnąć porozumienia. Sprawa nie dotyczy tylko kwestii finansowych - informuje "Spiegel".

Publikacja: 03.07.2023 07:37

Czołgi Leopard 2

Czołgi Leopard 2

Foto: Bundeswehr-Fotos, CC BY 2.0, Wikimedia Commons

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 495

Pod koniec kwietnia ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali list intencyjny w sprawie utworzenie w Polsce centrum serwisowego przekazanych ukraińskiej armii czołgów Leopard 2.

Minister Mariusz Błaszczak informował o propozycji powstania funduszu, z którego czerpane będą pieniądze na sfinansowanie serwisu i remontu czołgów.

Szef MON zapowiadał, że naprawą czołgów może zając się Zakłada Mechaniczny "Bumar-Łabędy" w Gliwicach.

Niemiec minister obrony Boris Pistorius na konferencji prasowej w Ramstein długo podkreślał, jak ważny dla Ukrainy jest polsko-niemiecki wspólny projekt. Tłumaczył, że warsztat czołgowy zapewni, iż dostarczone systemy uzbrojenia, które wracają z frontu uszkodzone lub zużyte w walce, "mogą być szybko naprawione i w razie potrzeby wyremontowane".

Niemcy i Polska nie mogą się porozumieć

Był nawet w stanie oszacować przybliżone koszty tak zwanego centrum naprawczego na około 150 milionów euro.

W międzyczasie, dobre dwa miesiące po spotkaniu w Ramstein, optymizm zgasł, i to nie tylko u ministra. Według osób związanych z przemysłem obronnym, polsko-niemiecki projekt nie poczynił jak dotąd żadnych postępów - informuje "Spiegel".

Zamiast tego władze w Berlinie i Warszawie nieustannie spierają się o szczegóły dotyczące struktury wspólnego przedsięwzięcia. Pierwszy projekt umowy był dostępny przez kilka dni. Do końca ubiegłego tygodnia dokument nie został podpisany z powodu różnych spornych kwestii.

Czytaj więcej

Minister obrony Niemiec, Boris Pistorius, o Ukrainie w NATO: Warunki ustalimy po wojnie

Plan zakładał, że w sprawie naprawy współpracować będą dwaj niemieccy producenci - Rheinmetall i Krauss-Maffei Wegmann z polską państwową firmą zbrojeniową PGZ. Planowano następnie utworzenie wspólnego warsztatu w polskich zakładach w Gliwicach i Poznaniu. Koszty naprawy Leopardów poniósłby rząd niemiecki.

"Działania motywowane politycznie"

Pomysł ten miał zostać zablokowany przez Polskę. PGZ chciała pobierać ponad 100 tys. euro za tak zwaną "wstępną diagnozę" czołgów. W Niemczech za taką diagnozę zwykle płaci się tylko około 12 tys. euro. Ponadto PGZ nie chce udzielać żadnej gwarancji na naprawy, co również jest całkowicie nietypowe - informuje "Spiegel".

Tygodnik dodaje, że niemieccy producenci nie mają wątpliwości, co kryje się za polskimi żądaniami. "Od miesięcy rząd w Warszawie prowadzi kampanię przeciwko Berlinowi. Rządząca partia PiS prawie nigdy nie traci okazji, by krytykować niemiecki rząd. Jeszcze przed dostawą czołgów Warszawa publicznie przedstawiała Berlin jako hamulcowego. Wydaje się więc oczywiste, że spory dotyczące centrum czołgów są również motywowane politycznie" - czytamy.

Pod koniec kwietnia ministrowie obrony Polski i Niemiec podpisali list intencyjny w sprawie utworzenie w Polsce centrum serwisowego przekazanych ukraińskiej armii czołgów Leopard 2.

Minister Mariusz Błaszczak informował o propozycji powstania funduszu, z którego czerpane będą pieniądze na sfinansowanie serwisu i remontu czołgów.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Parlament w Tbilisi przyjął "ustawę o agentach". Czy Gruzja straciła szanse na członkostwo w UE?
Polityka
Władimir Putin twierdzi, że Wołodymyr Zełenski nie jest już prezydentem Ukrainy
Polityka
Grecja: Wielki wyciek danych wyborców przed wyborami do PE. Europosłanka zapłaci
Polityka
Klapa „nowej elity” Putina. Weterani wojny z Ukrainą nie będą rządzić Rosją
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Polityka
Korea Płn. próbowała umieścić satelitę na orbicie. Skończyło się eksplozją
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał