Sejm jeszcze lepiej chroniony. Powstanie nowy obiekt za ponad 6 mln zł

Parlament znów inwestuje w bezpieczeństwo. Powstanie specjalny budynek do badania przesyłek.

Publikacja: 31.03.2023 03:00

Od 2013 r. system ochrony Sejmu jest stale uszczelniany. Teraz powstaje specjalna sortownia paczek

Od 2013 r. system ochrony Sejmu jest stale uszczelniany. Teraz powstaje specjalna sortownia paczek

Foto: Jakub Wosik/REPORTER

6,2 mln zł – taką kwotę Kancelaria Sejmu chce wydać na postawienie i wyposażenie nowego budynku na swoim terenie. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, inwestycja ma ruszyć w drugiej połowie 2023 r. i potrwa nieco ponad rok. Zaś budynek ma służyć jednemu ściśle wyspecjalizowanemu celowi – kontroli biochemicznej przesyłek.

Do wzniesienia budynku kancelaria przymierza się od lat, a te plany w końcu mają ulec realizacji. Gdzie konkretnie ma stanąć i jak wyglądać? Tego, póki co, nie ujawnia Centrum Informacyjne Sejmu. Wyjaśnia, że „inwestycja jest niezbędna w celu realizacji ustawowych zadań Straży Marszałkowskiej, do których należy m.in. wykonywanie kontroli pirotechniczno-radiologicznej, w tym biochemicznej przesyłek wpływających na teren parlamentu”.

We współpracy z SOP

Podobnie tłumaczyła już w 2021 roku posłom z Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska. – W momencie, kiedy straż marszałkowska stwierdzi, że dana przesyłka posiada jakieś niebezpieczne materiały, wybuchowe czy też jakieś ciecze, czy proszek itd., wówczas, zgodnie z ustawą, jest zobowiązana do kontroli biochemicznej i niestety nie mamy takich możliwości, ponieważ to są budynki, które muszą spełniać odpowiednie standardy bezpieczeństwa. Korzystaliśmy z pomocy Służby Ochrony Państwa i takie przesyłki były wywożone poza teren Sejmu – mówiła.

Czytaj więcej

Alkomaty w Sejmie. Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej będą badani

Dodawała, że współpraca z SOP nie może być przedłużana bez końca. A o tym, że zagrożenie jest realne, świadczą liczby. Np. tylko w połowie 2020 roku do SOP przekazano 114 przesyłek na 72,2 tys. skontrolowanych. Aż 48 miało stanowić realne zagrożenie.

Pomysł postawienia budynku chwali Jerzy Dziewulski, były poseł i były antyterrorysta. – Trzeba uprzedzać zagrożenia, a nie działać dopiero, gdy do nich dochodzi – mówi.

Większe kontrowersje budzą koszty. Poseł KO Tomasz Głogowski zauważa, że stosunkowo niedawno na północnym skraju kompleksu zbudowano sortownię korespondencji. – Wydaje się, że budynek można było zaprojektować tak, by możliwa była w nim kompleksowa kontrola korespondencji. To dość zaskakujące, że nie ma takiej możliwości – komentuje.

Czytaj więcej

Program Instytut Plus. PiS powołało 45 nowych podmiotów

Jednak również on zgadza się, że budynek będzie istotnym elementem zabezpieczenia kompleksu. A od kilku lat, szczególnie od drugiej kadencji rządów PO-PSL, poziom bezpieczeństwa stale rośnie.

Bomba u Millera

O tym, że Sejm jest słabo chroniony, zaczęło się głośno mówić w 2012 roku, gdy ABW zatrzymała chemika Brunona Kwietnia. Planował zamach na Sejm przy użyciu transportera opancerzonego, wypełnionego czterema tonami materiałów wybuchowych. Chciał po prostu w nim przedrzeć się na teren parlamentu, bo wówczas wjazdy do kompleksu były chronione jedynie rachitycznymi szlabanami.

W styczniu 2013 roku dziennikarze ówczesnego programu Tomasza Sekielskiego w TVP pokazali nagrania, z których wynikało, że na teren Sejmu łatwo udało im się wnieść trzy kilogramy materiałów, z których można wyprodukować bombę. Teczkę postawili przed liderem SLD Leszkiem Millerem, przemawiającym na konferencji prasowej.

W efekcie już w 2013 roku Kancelaria Sejmu zaczęła uszczelniać system. Zbudowała wysuwane z ziemi przeszkody blokujące wjazd nieuprawnionych samochodów i podwyższyła parkan na tyłach kompleksu. Urósł też murek od strony ul. Wiejskiej, by trudniej było go sforsować.

Czytaj więcej

Drakońskie oszczędności Senatu

W 2014 roku zbudowano nowy budynek służący m.in. wycieczkom. Również była to odpowiedź na audyty bezpieczeństwa. Dotąd uczestnicy wycieczek zostawiali kurtki i plecaki w pokoiku sąsiadującym z salą plenarną, co niosło potencjalne ryzyko umieszczenia tam bomby. Kompleks sejmowy wciąż pozostawał otwarty dla przechodniów, co zmieniło się po objęciu rządów przez PiS. W 2016 roku ówczesny marszałek Marek Kuchciński zdecydował, że aby wejść na teren Sejmu, trzeba pokazać uprawniające do tego dokumenty. Funkcjonariusze straży marszałkowskiej zaczęli nosić broń ostrą na zewnątrz budynków, zaś w 2021 roku od strony ul. Górnośląskiej zbudowano potężną bramę.

Niekompletny system

Czy po oddaniu do użytku budynku do kontroli biochemicznej ochrona Sejmu będzie już kompletna? – Rzeczywiście poprawa jest widoczna, jednak ważne jest też doświadczenie ludzi zajmujących się bezpieczeństwem. Zaś obserwowana w ostatnich latach znacząca wymiana składu straży marszałkowskiej nie jest dobrym sygnałem – mówi poseł Tomasz Głogowski.

Z kolei Jerzy Dziewulski zauważa, że system zabezpieczeń nie będzie kompletny, dopóki nie powstanie trudne do sforsowania ogrodzenie od strony ul. Wiejskiej, gdzie dostęp do Sejmu utrudniają obecnie tylko murek i drzewa. – Jednak takiej decyzji boi się każdy marszałek – mówi.

Polityka
Bogdan Zdrojewski: Ten marsz był formą sprzeciwu
Polityka
Algorytm Facebooka pokazał marsz 4 czerwca wszystkim
Polityka
Rzecznik rządu o braku relacji z marszu 4 czerwca w TVP: Nie ma obowiązku
Polityka
Nagroda Jana Nowaka-Jeziorańskiego dla byłego ambasadora Ukrainy w Polsce
Polityka
Dlaczego w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa dochodzi do dymisji? To obciąża rząd
Polityka
Budka: Potrzebny silny lider, który nie da się zastraszyć. Takiego ma PO