Czego chce Młoda Polska

Członków partyjnych młodzieżówek często postrzega się jako karierowiczów.

Publikacja: 28.03.2023 16:24

Czego chce Młoda Polska

Foto: PAP/Rafał Guz

O młodych ludziach mówi się w polityce dość często, a mimo to nie wydaje się, by mieli swoją polityczną reprezentację. I choć pewnie wynika to z faktu, że jesteśmy grupą dość zróżnicowaną, to jednak trudno nie zauważyć, że nasze potrzeby – jakkolwiek definiowane – politycy z Wiejskiej traktują po macoszemu.

W odpowiedzi na ten stan rzeczy Jan Strzeżek, niegdyś wicerzecznik i czołowy polityk Porozumienia, zainicjował w ostatnią niedzielę działalność Młodej Polski, nowego stowarzyszenia, które pretenduje do bycia głosem nowego pokolenia w polityce.

Czytaj więcej

Pasławska i Kobosko gośćmi na konwencji Jana Strzeżka i Młodej Polski

Działacze skupieni wokół Strzeżka definiują potrzeby młodych ludzi za pomocą trzech głównych filarów, na których skupili się podczas konwencji programowej. Są to: edukacja, klimat oraz mieszkalnictwo.

Trudno odmówić im w tym racji. Dzisiejszych 20-latków nie interesują tożsamościowe spory dwóch ekip, które wywodzą się z tego samego, postsolidarnościowego korzenia, lecz przyziemne, codzienne sprawy, takie jak właśnie szkoła, mieszkania czy wykluczenie transportowe. W tych obszarach Młoda Polska proponuje rozwiązania, o których wiele mówi się w przestrzeni publicznej, ale nikt do tej pory nie wziął się za ich realizację.

To kwestia zwiększenia nakładów na budownictwo społeczne (Młoda Polska postuluje 10 miliardów na ten cel) czy zmiany programu nauczania na taki, który promuje kreatywność, a nie pamięciówkę. Są to zresztą pomysły niekontrowersyjne i przekraczające światopoglądowe podziały – myślę, że znalazłyby przynajmniej częściowe poparcie tak na prawicy, jak i lewicy. To istotne, bo pozwala na budowanie wokół swoich idei szerszego konsensusu, co z kolei zwiększa szanse na ich realizację.

Ważne również, że występujący na konwencji Młodej Polski obalili bardzo niemądry i szkodliwy, a jednak często powtarzany mit, jakoby zastrzeżenia młodych co do działania państwa były dowodem ich „roszczeniowości”. Jan Strzeżek i jego ludzie wielokrotnie podkreślali, że młodzi ludzie nie chcą dostać od państwa pełnej tacy, lecz jedynie życzyliby sobie, żeby uczciwa praca zapewniała im możliwość usamodzielnienia się. Przecież aberracją jest twierdzenie, że ci 20-latkowie, którzy mieszkają z rodzicami, nie wyprowadzają się, bo „tak im jest wygodniej”. Owszem, tacy także z pewnością się zdarzają, ale w 2023 roku główną przyczyną niemożności „pójścia na swoje” jest czynnik ekonomiczny.

Czy jednak Młoda Polska ma szanse na realizację swoich idei na poziomie politycznym? Z niedzielnej konwencji, której gośćmi byli Urszula Pasławska i Michał Kobosko, jasno wynika, że stowarzyszenie zamierza współpracować z Polską 2050 i PSL-em. Nie wiemy na ten moment, jaka będzie forma tego sojuszu. Możemy się domyślać, że zapewne część działaczy Młodej Polski ma szansę na znalezienie się na listach wyborczych do parlamentu.

I z jednej strony jest to dobry znak, gdyż bolączką dużej części aktywistów jest brak politycznych wpływów, a w konsekwencji – sprawczości. Z drugiej zaś istnieje obawa, że Młoda Polska zamieni się w kolejną z partyjnych młodzieżówek, które nie mają w Polsce zbyt dobrej prasy, często zresztą całkiem słusznie. Ich członków postrzega się jako karierowiczów, jakościowo nieróżniących się od starszego pokolenia zasiedziałych polityków.

Co więcej, warto się zastanowić, jak Młoda Polska chce zbudować swoją popularność wśród elektoratu. Podczas konwencji wiele mówiono o ciężkiej pracy, ale na razie nie znamy konkretów, choć każdy, kto zabiera się za budowanie formacji, wie, że konwencjonalne metody nie wystarczą. To, co wydaje się dziś w tej materii najskuteczniejsze, to TikTok, na którym część polityków zbija pokaźny kapitał.

Jako przedstawiciel młodego pokolenia chciałbym wierzyć, że Młoda Polska – w szczególności w dłuższej perspektywie – może dokonać realnej, niekoncesjonowanej zmiany pokoleniowej, gdzie 50-latków nie będzie się uważało za „świeżych”, a każdego zarzutu nowych generacji wobec państwa – za przejaw nieprzyzwoitego roszczenia.

O młodych ludziach mówi się w polityce dość często, a mimo to nie wydaje się, by mieli swoją polityczną reprezentację. I choć pewnie wynika to z faktu, że jesteśmy grupą dość zróżnicowaną, to jednak trudno nie zauważyć, że nasze potrzeby – jakkolwiek definiowane – politycy z Wiejskiej traktują po macoszemu.

W odpowiedzi na ten stan rzeczy Jan Strzeżek, niegdyś wicerzecznik i czołowy polityk Porozumienia, zainicjował w ostatnią niedzielę działalność Młodej Polski, nowego stowarzyszenia, które pretenduje do bycia głosem nowego pokolenia w polityce.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Andrzej Duda: Skoro Putin chce, by Rosjanie masowo ginęli, to należy to spełnić
Polityka
Sondaż: Kto faworytem w drugiej turze wyborów prezydenckich. Złe informacje dla Morawieckiego
Polityka
Sondaż: Kto jest największym przegranym wyborów do Parlamentu Europejskiego?
Polityka
Jacek Nizinkiewicz: Giertych pozywa media. Czy taka będzie praktyka posłów KO?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Polityka
Maciej Wąsik musi zrzec się mandatu posła? Kancelaria Sejmu wyjaśnia
Polityka
Dobromir Sośnierz: Konfederację z AfD dużo więcej łączy, choć sporo nas też dzieli