- Nigdy mnie Donald Tusk nie skopiuje w lewicowości, jeśli chodzi o świeckie państwo, równość kobiet i mężczyzn, walkę o prawa mniejszości, to choćby nie wiadomo co robili, stawali na głowie, to jak się jest prawicowym to się jest prawicowym. Lewica się tego nie boi - mówił Biedroń pytany o wyniki sondażu IBRiS, z którego wynika, że KO przejmuje ok. 21 proc. wyborców Nowej Lewicy.

A czy Nowa Lewica jest gotowa na to, by wystartować z jednej listy z Koalicją Obywatelską?

- My jesteśmy gotowi do tego, aby podjąć taką decyzję, w każdej chwili. Uważam, że opozycja powinna się łączyć. Ale do tego tanga trzeba czworga - odparł Biedroń nawiązując do koncepcji, by KO, Polska 2050, PSL i Nowa Lewica wystawiły w wyborach jedną opozycyjną listę wyborczą.

Czytaj więcej

Zmiana kodeksu wyborczego zwiększy liczbę wyborców nawet o 500 tys.

Dopytywany czy Nowa Lewica byłaby gotowa wystartować w wyborach na jednej liście tylko z KO, Biedroń odparł: "My jesteśmy gotowi na różnego rodzaju warianty".

- Naszym najważniejszym celem na lewicy jest pokonanie PiS-u, ale także uporządkowanie wielu spraw, które nie tylko PiS, ale także poprzednie rządy nie uporządkowały. Jeśli zrobimy to razem z PO, to ja jestem na tak - dodał.

Wyborcy nam tego nie wybaczą, jeśli nie będziemy ze sobą współpracowali

Robert Biedroń, współprzewodniczący Nowej Lewicy

Jednocześnie Biedroń przekonywał, że "dziś celem Donalda Tuska jest mieszanie w konserwie, zwasalizowanie ugrupowań, które dziś są najbliżej PO, takich jak Polska 2050, rozbijanie tych ugrupowań". - Jak patrzyłem na hejt to przyznaję, że mam pewną sympatię wobec Szymona Hołowni - stwierdził.

Następnie współprzewodniczący Nowej Lewicy zaapelował do partii opozycyjnych, aby rozpoczęły współpracę.

- Wyborcy nam tego nie wybaczą, jeśli nie będziemy ze sobą współpracowali, jeśli nie pokażemy programu na przyszłość. O to apeluję - mówił.