Joe Biden zaprosił do wysłuchania w nocy ze środy na czwartek czasu warszawskiego orędzia o stanie państwa tych, którzy zwykle żyją w Stanach w cieniu. W loży honorowej było więc miejsce dla migranta, który dopiero stara się zalegalizować swój pobyt oraz ojca, którego dziecko zmarło z powodu przedawkowania fentanylu. Był też robotnik, który nie wie, czy jego zakład, jak tak wiele innych, nie przeniesie produkcji do krajów zamorskich. No i para homoseksualna z jednego ze stanów, które odmawiają uznania osób tej samej płci za małżeństwo.