W piątek, w podwarszawskiej Jabłonnie, rozpoczyna się zjazd przeciwników Władimira Putina, byłych rosyjskich parlamentarzystów i samorządowców. Jest pan jednym z pomysłodawców tego spotkania. Co chcecie osiągnąć?
Czytaj więcej
W Jabłonnie odbędzie się spotkanie byłych rosyjskich parlamentarzystów, którzy chcą przejąć władzę po upadku Putina.
Głównym celem jest utworzenie alternatywnego centrum władzy. Od dawna w Rosji nie ma wolnych wyborów, więc postanowiliśmy zebrać tych deputowanych, którzy niegdyś wygrali wybory uczciwie (przed 2014 rokiem - red.) i ogłosić utworzenie nowych władz Rosji.
Czy macie państwo poparcie chociaż części rosyjskich elit politycznych czy biznesowych?
Mam nadzieję, że wszyscy dotrą na zjazd, bo patrząc na skład uczestników widać, że takie poparcie mamy. Większość uczestników to byli deputowani Dumy, a nawet byli senatorowie z Rady Federacji. To dobrze obrazuje, że niezadowolenie elit jest bardzo duże. Z prośbą o możliwość udziału piszą do mnie ludzie, co do których nie myślałem, że zrobią taki krok. Są wśród nich byli członkowie rządzącej Jednej Rosji, ale też Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji (partii nacjonalistycznej - red.).
Na Litwie regularnie odbywa się Forum Wolnej Rosji, które organizuje Garri Kasparow. Ale przez wszystkie lata ta impreza nie przekształciła się w inicjatywę, która mogłaby tworzyć alternatywną władzę w Rosji
Dlaczego wybraliście Warszawę, a nie np. Berlin, Paryż czy Stambuł?
Bo to inicjatywa, która ma szansę przekształcić się w coś bardzo poważnego. Chodzi o utworzenie władzy, alternatywnej wobec władzy Władimira Putina. Polskie władze powiedziały nam, że Polska jest wolnym krajem i możemy tam przeprowadzać takie spotkanie. Znamy też stanowisko władz w Berlinie. Są ostrożne, bo obawiają się, że coś z tego wyjdzie. Państwa Europy wschodniej i państwa bałtyckie rozumieją, że od zniszczenia reżimu Putina zależy przetrwanie ich krajów. Jeżeli nie zatrzymamy Putina, wojna przyjdzie do każdego z tych państw. Dlatego kraje te prowadzą znacznie odważniejszą politykę, niż państwa zachodnioeuropejskie. Tam są ostrożni biurokraci. Chcą, by najpierw coś się odbyło, a później będą zastanawiać się czy to uznawać. Nie chcą, by wyglądało na to, że w tym uczestniczą. We wschodnioeuropejskich krajach nie ma takich lęków. Na Litwie regularnie odbywa się Forum Wolnej Rosji, które organizuje Garri Kasparow. Ale przez wszystkie lata ta impreza nie przekształciła się w inicjatywę, która mogłaby tworzyć alternatywną władzę w Rosji. Dlatego po raz pierwszy podejmiemy taką próbę. Nie zbieramy się po to, by pogadać, chcemy zasadniczo wykonać krok do przodu.
Cały wywiad ukaże się w czwartkowym wydaniu "Rzeczpospolitej" i na rp.pl