Dowodem na taki obrót sprawy mają być zeznania Marcina W., wspólnika Marka Falenty, biznesmena, który miał zlecić nagrywanie polityków w restauracjach. Falenta został za to skazany na 2,5 roku więzienia.
Czytaj więcej
Walka o ułaskawienie to niejedyny problem Marka Falenty. Biznesmen ma zarzuty, za które grozi mu do dwóch lat więzienia w tzw. małej aferze taśmowej.
Rozmowy polityków nagrywano m.in. w nieistniejącej już restauracji "Sowa i Przyjaciele".
"Newsweek" w swoich ustaleniach powołuje się na zeznania Marcina W. Marcin W. był współwłaścicielem - wraz z Falentą - spółki Składywęgla.pl. W sprawie przekrętów finansowych w tej spółce śledztwo prowadzi prokuratura.
Spółka Falenty i W. miała współpracować z firmą, w której udziałowcem był Igor Prokudin. Prokudin jest związany z Amanem Tułajewem, a ten jest gubernatorem Kemerowa, powiązanym z Kremlem.
Marek Falenta w hotelu powiedział mi, że dogadał się z Ruskimi
Marcin W. zeznał, że Falenta chciał, by ktoś zorganizował mu spotkanie ze stroną rosyjską, której chciał zaoferować "nagrania różnych ważnych osób". W maju 2014 r. Falenta miał - jak twierdzi "Newsweek", powołując się na zeznania W. - spotkać się w Kemerowie z Prokudinem. Prokudin w czasie spotkania miał poprosić Falentę, by ten wyszedł wraz z nim i przedstawicielem rosyjskich służb. W. zeznał, że Falenta wyszedł na ok. godzinę.
- Marek Falenta w hotelu powiedział mi, że dogadał się z Ruskimi. Jak go spytałem, za ile i co im sprzedał, powiedział, że sprzedał im wszystko, a za ile, to mi nie powie - miał zeznać W., cytowany przez "Newsweek".
Polskie media zaczęły publikować zapisy nagrań po miesiącu od tego spotkania.