Miller, w rozmowie z Radiem Zet, był pytany o to ile czasu na stanowisku premiera kupił sobie premier Mateusz Morawiecki dymisją szefa KPRM, Michała Dworczyka. O tym, że Dworczyk odejdzie z rządu, a Morawiecki zostanie, mówił wczoraj wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

Czytaj więcej

W PiS trwa wojna o pokój

- Sądzę, że kilka miesięcy. Decydującym sprawdzianem będzie to, co się będzie działo zimą. Albo ludzie będą mieli ciepło i jakoś zniosą te niedogodności życia codziennego, plus wysoka inflacja, albo dymisja (Morawieckiego) - ocenił Miller.

A dlaczego Jarosław Kaczyński zrezygnował z dymisji Morawieckiego, której domaga się część polityków PiS?

Dworczyk poniósł konsekwencje sytuacji, w której jego szef pozostaje na stanowisku

Leszek Miller, były premier

- Zrezygnował, ale usunął prawą rękę pana Morawieckiego. Myślę, że dymisja Michała Dworczyka jest przesądzona i to jest ofiara, którą pan Morawiecki musi złożyć - odparł były premier.

- Pan Morawiecki nie jest pełnokrwistym premierem - ocenił też Miller.

- Dworczyk na pewno wybił sobie mocną pozycję, być może mocniejszą, niż wynika to z jego konstytucyjnych uprawnień. Gdy szalał COVID był kimś więcej niż tylko szefem Kancelarii Premiera. (Teraz) poniósł konsekwencje sytuacji, w której jego szef pozostaje na stanowisku. Został wyrzucony z sań po to, żeby może wilki też nie doścignęły głównego woźnicę, z Żoliborza - mówił też były premier.

A kim są "wilki", o których mówi Miller?

- Ci wszyscy, którzy nie znoszą Morawieckiego, a jeszcze jest część opinii publicznej, która nie znosi Kaczyńskiego - wyjaśnił rozmówca Radia Zet.