Wniosek o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu poparło 208 posłów - wszyscy biorący udział w głosowaniu przedstawiciele klubów KO, Lewicy, Koalicji Polskiej oraz kół Konfederacji, Polski 2050, Porozumienia i PPS. Przeciw odrzuceniu projektu było 228 posłów, w tym 220 z klubu PiS. Jeden poseł - Paweł Szramka (niezrzeszony) - wstrzymał się od głosu.

W związku z wynikiem głosowania projekt ustawy został skierowany do dalszych prac w komisji. Prowadząca obrady marszałek Elżbieta Witek (PiS) zaproponowała, aby komisja przedstawiła sprawozdanie w terminie umożliwiającym rozpatrzenie go na bieżącym posiedzeniu Sejmu. Ponieważ z sali padł sprzeciw, przeprowadzono w tej sprawie głosowanie. Wniosek Witek poparło 229 posłów, przeciw było 209, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Czytaj więcej

PiS chce przesunąć wybory samorządowe. Złożono projekt ustawy

Posiedzenie Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej wyznaczono na godzinę 14:00 w środę. Z harmonogramu prac Sejmu wynika, że sprawozdanie komisji ma zostać przedstawione tego samego dnia wieczorem.

Podczas pierwszego czytania ustawy przedstawiciel wnioskodawców poseł klubu PiS Paweł Hreniak przekonywał, że zmiana kalendarza wyborczego tak, by wybory samorządowe odbyły się w jedną z czterech niedziel od 31 marca do 23 kwietnia 2024 r. oznacza, że "to najszybsze możliwe po zimie terminy tak, żeby w warunkach wczesnej wiosny można było prowadzić kampanię wyborczą, a z drugiej strony nie nałożyć ich na wybory do PE".

Hreniak mówił, że wyborów parlamentarnych i samorządowych nie da się przeprowadzić "bez poważnych komplikacji" w obecnie zaplanowanych terminach. Poseł PiS powołał się na przewodniczącego PKW i powiedział, że "przy takim wyzwaniu organizacyjnym nie udałoby się uniknąć na skalę masową zwykłych błędów ludzkich", zaś "błędy i niejasności w przepisach Kodeksu wyborczego odnośnie łączenia wyborów byłyby bardzo poważną podstawą do kwestionowania ich wyniku".

Hreniak twierdził, że rozdzielenie wyborów - czyli wydłużenie kadencji samorządów i przesunięcie wyborów samorządowych na wiosnę 2024 r. - pozwoli uniknąć "wielu problemów" oraz "jest w interesie Polski". Zdaniem wnioskodawców, bez przesunięcia głosowania problemem będzie rozliczenie kampanii osób startujących i w wyborach parlamentarnych, i samorządowych.

Przeciwko projektowi wypowiadali się przedstawiciele klubów KO, Lewicy, Koalicji Polskiej oraz kół Konfederacji, Polski 2050, Porozumienia i PPS. Waldy Dzikowski (KO) zarzucał wnioskodawcom, że chodzi im własny interes, a nie interes wyborców. Pytał, dlaczego o sprawie nie pomyślano w 2018 r., gdy wydłużano kadencję samorządów. Również Robert Winnicki (Konfederacja) mówił, że już w 2018 r. wiadomo było, że jeśli koalicja rządząca wydłuży kadencję samorządów do 5 lat, to na jesieni 2023 r. zbiegną się wybory samorządowe z parlamentarnymi. - Zima zaskoczyła drogowców. To jest niepoważne - powiedział oceniając, że sprawa pokazuje stosunek PiS do spraw państwowych i administracyjnych oraz że projekt w sprawie przesunięcia wyborów samorządowych "nadaje się do kosza".

Ostatnie wybory samorządowe odbyły się w październiku 2018 r., ponieważ w tym samym roku wydłużono kadencję samorządów do 5 lat, kolejne wybory wypadają jesienią 2023 r., kiedy wypada także konstytucyjny termin wyborów parlamentarnych. Od kilku miesięcy politycy PiS zapowiadali złożenie projektu o przeniesieniu wyborów samorządowych na wiosnę 2024 r. Opozycja ocenia, że PiS chce przesunąć wybory samorządowe, ponieważ partia Jarosława Kaczyńskiego obawia się, że słaby wynik w wyborach do samorządów mógłby negatywnie wpłynąć na szanse PiS w wyborach do parlamentu.