Jak ocenił w rozmowie z Radiem ZET sekretarz generalny PO, Marcin Kierwiński, Jarosław Kaczyński „ma usta pełne frazesów, a gdzieś na samym końcu to, co robi sprowadza się do wspierania skrajnych organizacji i do zabierania Polakom ich praw”. - Na pewno patriotyzmem nie jest to, by wspierać Bąkiewicza, czy tworzyć nowe fundacje z nazwą „narodowy”, które służą tylko wyprowadzaniu pieniędzy do swoich. Nigdy nie zrozumiem też, jak wicepremier ds. bezpieczeństwa na strajkujące, polskie kobiety wysyłał tajniaków z pałkami teleskopowymi. To jest patriotyzm?! Doprowadzenie do najzimniejszej zimy od 70 lat – to nie ma nic wspólnego z patriotyzmem - powiedział.

Polityk zapytany został także o to, jak według niego wygląda patriotyzm. - To dbanie o pozycję Polski w UE, dbanie o zamożność Polski, normalne traktowanie każdego Polaka jako przyjaciela - stwierdził. - Nie wystarczy, jak Kaczyński mówić, że jestem najładniejszy, najmądrzejszy i jestem najlepszym patriotą, by być patriotą. To, do czego doprowadził Polskę nie ma nic wspólnego z patriotyzmem - dodał. 

Czytaj więcej

Kierwiński: Polacy potrzebują tarczy, która ochroni ich przed rządem

Polityk PO mówił także o wyborach we Włoszech. - Martwię się zwycięstwem pani Meloni. Osoby wprost popierające Putina będą ważnymi ministrami w tym rządzie. To zagrożenie dla polskiego bezpieczeństwa i Europy. Salvini, który jest agentem Putina. Nie wiem właściwie, z czego cieszą się politycy PiS - stwierdził.

Poseł odniósł się również do słów szefowej KE, która powiedziała, że jeśli po wyborach parlamentarnych sprawy we Włoszech pójdą w trudnym kierunku, Komisja Europejska ma narzędzia, jak w przypadku Polski i Węgier. - Dość naturalne, że wszystkie kraje członkowskie UE muszą być traktowane równo. Niezależnie od tego, jaki to kraj. Jeśli rząd łamie solidarność europejską, reguły, to KE jest od tego, by reagować - ocenił Kierwiński i dodał, że Ursula von der Leyen „stoi na straży wartości europejskich i to, co mówi nie może być skierowane do tych, którzy źle się z tym poczują”. 

Kierwiński mówił też, że „bardzo realne” jest użycie przez Rosję broni atomowej. - Szantaż atomowy jest obecny. Cały cywilizowany świat musi zrobić wszystko, by do tego nie doszło - zaznaczył. - Jako świat stanęliśmy na krawędzi wojny atomowej. Z takim zagrożeniem nie mieliśmy do czynienia od ponad 30 lat - dodał w rozmowie z Radiem ZET.