Reklama

30 do 4 – Rosja odpowiada NATO

Moskwa zapowiedziała sformowanie trzech nowych dywizji na swojej zachodniej granicy.

Aktualizacja: 06.05.2016 06:58 Publikacja: 05.05.2016 19:12

30 do 4 – Rosja odpowiada NATO

Foto: 123RF

Minister obrony Siergiej Szojgu poinformował, że dwie powstaną w zachodnim okręgu wojskowym, a jedna – w południowym, jako odpowiedź na „wzmacnianie sił NATO w bezpośredniej bliskości naszych granic".

Tydzień wcześniej zastępca amerykańskiego sekretarza obrony Robert Work potwierdził, że sojusz wyśle do Polski i państw bałtyckich dodatkowe cztery bataliony, czyli ok. 4 tys. żołnierzy. Rosyjskie dywizje będą liczyły ponad 30 tys.

Jednak z powodu kryzysu gospodarczego do końca roku rosyjska armia zwiększy swoją liczebność jedynie o 10 tys. ludzi. Pozostałe 20 tys. żołnierzy będzie pochodziło z już istniejących jednostek, które zostaną włączone do nowo tworzonych dywizji. Podobnie postąpiono przy tworzeniu rosyjskiej armii pancernej. Stacjonująca – oraz nowe trzy dywizje – w zachodniej Rosji została utworzona z już istniejących oddziałów.

O formowaniu armii pancernej Moskwa poinformowała w lutym. Miesiąc wcześniej rosyjscy generałowie zaczęli publicznie zapowiadać stworzenie nowych dywizji, których powstanie właśnie ogłosił Szojgu. Wtedy też zaczęto przygotowania do wznowienia produkcji bombowców strategicznych i kilku innych rodzajów broni. Jednocześnie amerykańscy wojskowi zaczęli informować o wzroście aktywności rosyjskiej floty podwodnej na północnym Atlantyku – porównywalnym z latami 80. To z kolei zmusiło USA do zwiększenia ilości lotów zwiadowczych nad oceanem: od Grenlandii po Norwegię.

Równie aktywne są rosyjskie oddziały nad Bałtykiem. Regularnie naruszają naszą przestrzeń powietrzną – powiedział o wojskowych samolotach Rosji estoński minister obrony Hannes Hanso. Nic nie wskazuje, by w ciągu roku sytuacja miała się zmienić. Do końca 2016 roku Rosjanie zapowiedzieli ponad 800 różnego rodzaju ćwiczeń wojskowych w oddziałach w zachodniej części kraju. Jeśli nowe dywizje zostaną sformowane, to liczba ta wzrośnie kilkakrotnie.

Reklama
Reklama

Naruszanie granic krajów sojuszniczych i ogromna liczba rosyjskich manewrów wojskowych stały się właśnie przyczyną wzmocnienia sił sojuszu w Polsce i państwach bałtyckich. „O żadnym odprężeniu w stosunkach Rosji z NATO nie może być mowy" – podsumował niemiecki „Der Spiegel".

Szef amerykańskiego Połączonego Komitetu Szefów Sztabów gen. Joseph Dunford powiedział, że „nie wystarczy obecność żołnierzy na miejscu, by przeciwstawić się rosyjskiemu zagrożeniu". „Za oknem mamy XXI wiek, sprawa nie polega już na ilości brygad. Musimy rozpatrzyć inwestycje w cały wachlarz (innych) możliwości" – dodał w wywiadzie dla „Foreign Policy". Wśród nich jest „wzmocnienie systemów kosmicznych, bezpieczeństwa cyberprzestrzeni, możliwości bombowców dalekiego zasięgu, obrony przeciwrakietowej".

Wzmacnianie tej ostatniej już się zaczęło: w czwartek uruchomiono amerykańską bazę obrony antyrakietowej w Rumunii.

Polityka
Pete Hegseth pozwany przez byłego astronautę. W tle wolność słowa
Polityka
Łotwa zwiększa dystans wobec Rosji. Rekordowe wydatki na obronę
Polityka
John Polga-Hecimovich: Wenezuela może się stać nowym Wietnamem
Polityka
Republikanin z Florydy przedstawił projekt ustawy. Grenlandia 51. stanem USA?
Polityka
Unijny komisarz: Siłowe zajęcie Grenlandii przez USA oznaczałoby koniec NATO
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama