Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, mówił w rozmowie z RMF FM między innymi o tym, że Prawo i Sprawiedliwość nie jest w stanie zbudować żadnych sojuszy na arenie międzynarodowej. Zdaniem polityka, temat reparacji wojennych został wywołany jedynie na potrzeby "kolejnej wojny informacyjnej polsko-polskiej”.  - Chodzi o znalezienie kolejnego wroga, bo już mu się wrogowie w Polsce skończyli - stwierdził Budka.

Czytaj więcej

Reparacje. Polska będzie się domagać od Niemiec 6 bilionów 220 mld złotych

- PiS gra pamięcią ofiar II wojny światowej [...]. Proszę przedstawić harmonogram działań dyplomatycznych. Proszę powiedzieć z kim, panie Kaczyński, będzie pan działał na arenie międzynarodowej. O ile się nie mylę, to sojuszników już tam raczej nie ma. Salwą śmiechu trzeba zbyć to, jak politycy PiS mówią, że będą działać z państwem Izrael. Przypominam, jaką katastrofą skończyła się między innymi forsowana przez Ziobrę ustawa o IPN - powiedział polityk. - Tusk przypomniał kompromis partii politycznych z 2004 roku. Wtedy doszło w Sejmie do przyjęcia uchwały, która pokazywała, że politycy zgadzają się co do tego, kto jest winien II wojny światowej. Nikt nie ma wątpliwości, kto powinien za to zapłacić. Ale teraz, jeżeli ktoś poważnie traktowałyby to, o czym mówi Kaczyński, nie rozpętywałby wojny propagandowej z tymi, z którymi chce rozmawiać o ewentualnym odszkodowaniu - dodał. - Mówimy wyraźnie: pokażcie co zgromadziliście. Chętnie będziemy was wspierać. Jeżeli takie działania zostaną podjęte na arenie międzynarodowej, to oczywiście będziemy je kontynuować. Co więcej mogę zapewnić, że na pewno bardziej skutecznie, w sposób normalny, aniżeli robi to obecny rząd, bo tam nie ma dyplomacji - podkreślił. Zdaniem Budki, Jarosław Kaczyński "jest tak oderwany od rzeczywistości, że ma wątpliwości czy wie kto żyje w jakim kraju". - Jest zamknięty w swojej bańce. Jemu chodzi o to, jak wygrać wybory, wygrać ostatnią deską ratunku – kolejną wojną informacyjną - stwierdził.

Czytaj więcej

Sondaż: Reparacje dzielą Polaków

Budka odniósł się także do słów lidera PO Donalda Tuska, który w ubiegłym tygodniu zapowiedział, że posłowie jego ugrupowania, którzy nie poprą liberalizacji prawa aborcyjnego, nie wystartują z list Platformy w wyborach do Sejmu. - Ta decyzja została podjęta jeszcze w 2021 roku, w lutym, kiedy zarząd Platformy pod moim kierownictwem bez głosu sprzeciwu przyjął takie ustalenie. To jest elementarne prawo XXI wieku, by każda kobieta mogła decydować o sobie - podkreślił Budka.

Poseł PO został zapytany także o osoby, które się temu nie podporządkują, w tym o Bogusława Sonika, który zadeklarował, że nie będzie startował do Sejmu z list PO, ale chciałby znaleźć się na listach do PE. - Być może dostanie taką szansę. Natomiast jest prosta rzecz: trzeba być wiarygodnym wobec wyborców - zaznaczył Borys Budka.