Aleksiej Makarkin: Dobrze radzą sobie bez nas

Gdy okazało się, że Związek Radziecki upadł całkiem na serio, pojawili się zwolennicy rewanżu – mówi „Rzeczpospolitej” Aleksiej Makarkin, czołowy niezależny rosyjski politolog.

Publikacja: 01.09.2022 03:00

Aleksiej Makarkin: Dobrze radzą sobie bez nas

Foto: AFP

Kim był Gorbaczow dla dzisiejszych Rosjan?

Młodzi wobec niego byli obojętni. Dla nich jest człowiekiem z historii. Wielu młodych uważa, że wolność, która nadeszła za jego czasów, była od zawsze. A niektórzy nawet myślą, że za Gorbaczowa była taka sama wolność jak za Stalina. I to chyba główny skutek rządów ostatniego przywódcy ZSRR, że w różne dziedziny życia społecznego wpuścił wolność, do której się przyzwyczaili. Nowe pokolenie w Rosji niespecjalnie interesuje się przeszłością. Martwi się tym, co będzie jutro. Część Rosjan, zwłaszcza starszych, zastanawia się nad tym, co byłoby, gdyby na jego miejscu był ktoś inny? Próbują na nowo ograć historię.

A gdyby na miejscu Gorbaczowa był Putin?

To ludzie z różnych czasów. Jeżeli ktoś mógłby być na jego miejscu, to ewentualnie Grigorij Romanow, który odpowiadał za czasów Andropowa za przemysł zbrojeniowy. Ale czy byłaby możliwa inna polityka? Czas na wdrożenie w Rosji reform, na wzór tych, które robił Deng Xiaoping w Chinach, został zaprzepaszczony. Próbował to zrobić Aleksiej Kosygin (przewodniczący Rady Ministrów ZSRR w latach 1964–1980 – red.) w 1965 r., ale pomysł przepadł po „praskiej wiośnie”. Zmarnowano 15 lat. Z gospodarką nic nie zrobiono, ceny ropy upadły. A trzeba było spłacać długi, wypłacać wynagrodzenia i emerytury. Nie chciał masowych zwolnień i nie miał czym zapłacić ludziom. A w tym czasie dzwonili do niego Erich Honecker (przywódca NRD), Wojciech Jaruzelski i Mohammad Nadżibullah (ówczesny prezydent Afganistanu). I wszyscy potrzebowali wsparcia. Co miał robić Gorbaczow? Putin zaczynał rządzić w 1999 r., gdy ceny ropy poszły w górę. To był ogromny doping dla gospodarki. Gorbaczow miał zaś trudną sytuację. Pozostawały jedynie scenariusze w stylu Korei Północnej. To by nie przeszło.

Dlaczego?

Bo w ZSRR była już klasa średnia, która miała mieszkania, samochody, a niektórzy mieli i dacze. Do baraku trudno byłoby już ludzi zapędzić. Ale i wypełnić oczekiwań ludzi w warunkach upadającego kraju Gorbaczow nie mógł.

Główna rosyjska propagandystka Margarita Simonian napisała w środę na Twitterze: „Gorbaczow zmarł. Czas zbierać porozrzucane”. Jest antybohaterem dla zwolenników odbudowy imperium?

Bo uważają, że stracił wielkie państwo, i dzisiaj próbują je odtwarzać. Uważają czasy Gorbaczowa za czasy upokorzenia Rosji. Po upadku ZSRR wielu Rosjan myślało, że to stan tymczasowy, że nie tylko „powrócą” państwa radzieckie, ale i Bułgarzy, Polacy i Rumuni. Nie traktowano na serio niepodległości Ukrainy czy Kazachstanu. Myślano, że pochodzą sobie trochę i wrócą. Uważano, że bez Rosji nie dadzą rady. Dramatem dla wielu było to, gdy okazało się, że dobrze radzą sobie bez nas. Gdy okazało się, że Związek Radziecki upadł całkiem na serio, pojawili się zwolennicy rewanżu. Poczuli się oszukani i szerzyli teorie spiskowe, że jakoby doszło do spisku. To rodzi pytanie: co to było za państwo, które potrafiły zburzyć trzy osoby. Wielu Rosjan nie zadaje sobie takiego pytania, nie poczuwają się do odpowiedzialności. A przecież sami przyczynili się do upadku ZSRR, bo zamiast pracować, rozwiązywali krzyżówki, chodzili po sklepach i rozkradali swoje zakłady pracy. A gdy upadł ZSRR, winą obarczono Gorbaczowa. I przez lata popularyzowano i propagowano poczucie krzywdy, przegranej, tego, że Rosja w tamtych latach została oszukana.

Czyli trwająca od ponad pół roku wojna nad Dnieprem jest próbą rewanżu za upadek ZSRR?

Tak, dokładnie o tym mówi Simonian. To próba rewanżu.

Od wybuchu wojny zmarli już pierwszy przywódca niepodległej Białorusi Stanisław Szuszkiewicz, pierwszy prezydent Ukrainy Leonid Krawczuk, najbliższy współpracownik prezydenta Borysa Jelcyna Giennadij Burbulis. Wszyscy z historycznego spotkania w Puszczy Białowieskiej. To symboliczne, że architekci upadku sowieckiego imperium odeszli w czasie, gdy Putin próbuje je odbudować.

Odchodzą ludzie pokolenia, które wówczas podejmowało decyzje. Pokolenie, które urodziło się po nich, w latach 40. i 50., to właśnie rewanżyści. To ludzie mocno sfrustrowani. Dzisiaj dążą do tego, by jak najszybciej do tego rewanżu doprowadzić. Breżniew niegdyś był przekonany, że ludzie, którzy przejmą stery rządzenia po nim, będą kontynuować jego politykę. Obecne elity nie wierzą w to, że młodzież będzie kontynuowała politykę rewanżu. Dla następnych pokoleń to już nie będzie ciekawe. Sytuacja więc jest taka: najstarsi odchodzą, następne pokolenie próbuje doprowadzić do rewanżu, a młodzi próbują jakoś zrozumieć, jaką w tej sytuacji będą mieli przyszłość.

materiały prasowe/fot. Ivan Abaturov

Kim był Gorbaczow dla dzisiejszych Rosjan?

Młodzi wobec niego byli obojętni. Dla nich jest człowiekiem z historii. Wielu młodych uważa, że wolność, która nadeszła za jego czasów, była od zawsze. A niektórzy nawet myślą, że za Gorbaczowa była taka sama wolność jak za Stalina. I to chyba główny skutek rządów ostatniego przywódcy ZSRR, że w różne dziedziny życia społecznego wpuścił wolność, do której się przyzwyczaili. Nowe pokolenie w Rosji niespecjalnie interesuje się przeszłością. Martwi się tym, co będzie jutro. Część Rosjan, zwłaszcza starszych, zastanawia się nad tym, co byłoby, gdyby na jego miejscu był ktoś inny? Próbują na nowo ograć historię.

Pozostało 84% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Minister spraw zagranicznych Węgier o dezaprobacie UE. „Jest mi to obojętne”
Polityka
Ukraiński politolog: Zawieszenie broni jest priorytetem. To punkt numer jeden
Polityka
Europa po rezygnacji Joe Bidena. Każdy demokrata lepszy od Donalda Trumpa
Polityka
Węgierska blokada Europejskiego Instrumentu na rzecz Pokoju. Unia zablokuje Węgry?
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Polityka
Brandenburgia. Swastyki i hajlowanie w szkołach