Nawalny, najgłośniejszy krytyk prezydenta Władimira Putina w Rosji, odbywa karę 11 i pół roku pozbawienia wolności po tym, jak został uznany za winnego naruszenia warunków zwolnienia warunkowego, oszustwa i zarzutu o obrazę sądu. Twierdzi, że wszystkie zarzuty przeciwko niemu zostały sfabrykowane jako pretekst do stłumienia sprzeciwu i udaremnienia jego ambicji politycznych.

Nawalny przekazał za pośrednictwem swoich prawników, że został wysłany do karceru na pięć dni za chwilowe chodzenie bez rąk za plecami, co stanowiło naruszenie zasad więziennych.

"W tym tempie stanie się to moim stałym miejscem pobytu" - przekazał 46-latek, określając celę jako "piekielną szafę".

Czytaj więcej

Rosyjski opozycjonista: Zamknijcie granice! Putin potrzebuje więcej żołnierzy

"Dyrektywa najwyraźniej przyszła z Moskwy. Nawet jak na standardy rosyjskiego więzienia, wysłanie do karceru za 3 sekundy bez rąk za plecami to za dużo."

Nawalny, który w czerwcu został przeniesiony do kolonii karnej o zaostrzonym rygorze na wschód od Moskwy, poinformował 15 sierpnia, że został wtrącony do karceru za to, że nie zapiął górnego guzika w swoim więziennym uniformie, który według niego był na niego za mały. 

W ubiegłym roku Nawalny dobrowolnie wrócił do Rosji z Niemiec, gdzie był leczony w związku z tym, co - jak wykazały zachodnie badania laboratoryjne - było niemal śmiertelną próbą otrucia go na Syberii. Rosja zaprzecza, by próbowała zabić opozycjonistę.