Głosujący w przeważającej większości powiedzieli, że nie chcą zmieniać konstytucji stanowej, aby zapewnić, że nie ma prawa do aborcji.

Był to pierwszy wyborczy test tej kwestii od czasu, gdy Sąd Najwyższy USA zezwolił stanom na zakazanie wykonywania tego zabiegu.

Wynik referendum było wyczekiwany po decyzji amerykańskiego SN, który dwa miesiące temu obalił wyrok Roe przeciwko Wade, który w 1973 roku zalegalizował aborcję w całym kraju.

Prognozy wskazują, że Kansas zagłosowało w ponad 60 proc. za utrzymaniem konstytucyjnego prawa kobiet do dostępu do aborcji. To na razie tylko prognozy, a oficjalny wynik zostanie potwierdzony za tydzień.

Czytaj więcej

Ameryka robi się konserwatywna. Liberalne środowiska przygotowują się do walki

Dla Demokratów i grup proaborcyjnych jest to znak, że Amerykanie są głęboko niezadowoleni z obalenia praw aborcyjnych - i postrzegają decyzję Sądu Najwyższego jako niezgodną z opinią publiczną.

Prezydent Biden powiedział, że wynik pokazuje, iż "większość Amerykanów zgadza się, że kobiety powinny mieć dostęp do aborcji".

Choć Kansas jest konserwatywnym stanem, jego przepisy aborcyjne są mniej restrykcyjne niż w wielu innych stanach rządzonych przez Republikanów.

Pozwala na przerwanie ciąży do 22 tygodnia z innymi ograniczeniami, w tym obowiązkowym 24-godzinnym okresem oczekiwania i obowiązkową zgodą rodziców w przypadku nieletnich.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Aborcja i Sąd Najwyższy. Przepis na chaos w Ameryce?

Ponad tuzin stanów rządzonych przez Republikanów wprowadził zakaz lub dodatkowe ograniczenie aborcji od czasu decyzji Sądu Najwyższego. Jednak 10 stanów w USA, w tym Kansas, ma prawo do aborcji zapisane w swoich konstytucjach stanowych, które mogą być obalone jedynie w drodze referendum.

Inne stany, takie jak Kalifornia i Vermont, organizują w listopadzie głosowania mające na celu zwiększenie ochrony aborcji w ich konstytucjach stanowych.