Prezes PiS mówił dużo o opozycji. Przypomniał "moherowe berety" i akcję "zabierz babci dowód", a także dowodził, że "polska opozycja to fenomen na skalę światową".
- Nasi przeciwnicy uważają, że wyborcy mogą na nas głosować, ale my nie możemy wygrać wyborów. To postawa antydemokratyczna - stwierdził.
Dodał też, że nie rozumie definicji "opozycja totalna", jak o sobie mówi część przeciwników politycznych PiS. Kaczyński uważa, że opozycja, która odmawia uznania wyników wyborów, nie uznaje demokracji.
Prezes PiS mówił też o immunitetach. Uważa, że tę instytucję należy znieść w przypadku posłów, senatorów i sędziów, ale aby strzec ich przed nadużyciami, immunitet powinien być zastąpiony "czymś nieporównanie lżejszym".
- Ale nie może być tak, żeby np. ktoś jechał rowerem "w stanie" i pokazywał legitymację poselską i nie musiał dmuchać - mówił Kaczyński.
Prezes partii rządzącej poruszył też kwestię reparacji od Niemiec. Stwierdził, że "poprzednie rządy ulegały syndromowi sztokholmskiemu wobec Niemiec", a PiS w przeciwieństwie do nich dąży do podmiotowości Polski na arenie międzynarodowej.
Według Kaczyńskiego polska "nie odpuści" reparacji od Niemiec.
- Niemcy wypłaciły odszkodowania 70 państwom, a Polsce nic, Polska nie dostała odszkodowania. Nie odpuścimy tego. To jest temat, który postanowiłem podnieść, bo nas słyszą, także w pewnych stolicach - mówił prezes.
Przekonywał, że nie chodzi tylko o odszkodowania, ale także o "rozliczenie moralne".
- Niemcy próbują udawać, że są mocarstwem moralnym, a co się w Niemczech stało po wojnie, jeśli chodzi o zbrodniarzy, których było naprawdę setki tysięcy? - pytał Kaczyński. - Stworzono cały system abolicyjny, czyli taka amnestia i zapomnienie, to jest puszczenie w niepamięć przestępstw, nie tylko niekaranie ich, ale także puszczenie ich w niepamięć.