Od września do szkół ma wejść nowy przedmiot, historia i teraźniejszość (HiT), który ma zastąpić wiedzę o społeczeństwie (WoS). Na rynku dostępny jest podręcznik "Historia i teraźniejszość" prof. Wojciecha Roszkowskiego (Wydawnictwo Biały Kruk), obejmujący lata 1945-79, który nie został jeszcze dopuszczony do użytku szkolnego (trwa recenzowanie). W rozmowie z radiową Jedynką szef resortu edukacji był w poniedziałek pytany o kontrowersje, jakie budzi podręcznik.

Według prowadzącej rozmowę dziennikarki, opisując książkę Roszkowskiego jeden z portali formułuje zarzut "iż w podręczniku, zdaniem autorów tego tekstu, nie ma informacji o tym, że Polacy mordowali Żydów". W pytaniu nazwa portalu nie padła. Słowa wypowiedziane przez dziennikarkę mogą sugerować, że miała na myśli Onet, który rano opublikował artykuł recenzujący podręcznik Roszkowskiego do HiT. W tekście tym padają słowa, że stwierdzenie z pierwszego rozdziału podręcznika, iż Polska była największą ofiarą II wojny światowej "nie jest specjalnie dyskusyjne". "Ale w rozdziale wymienione są różne nacje uczestniczące w konflikcie (od Niemców i Francuzów, przez Brytyjczyków i Amerykanów, do Finów), i o każdej w kontekście jej postaw w latach 1939-45 jest napisane coś negatywnego, po czym następuje prosty wniosek, że największą ofiarą II wojny była Polska i że mamy najwięcej Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Żadnego kontekstu antysemityzmu w Europie, ani liczby Żydów na ziemiach polskich, w tej części nie ma" - napisał Onet.

"Dzisiaj mają prawdę wyłożoną przez prof. Roszkowskiego"

- Jeżeli pisze to portal, który był jednym z głównych propagatorów czegoś, co nazywamy pedagogiką wstydu i piszą to ludzie ze środowiska, które przez kilkadziesiąt lat młodym ludziom wciskali, że Polska tak naprawdę nie miała żadnych większych zasług w czasie II wojny światowej, ofiarą być może była, ale głównie to zajmowała się mordowaniem Żydów, ludzie, którzy produkowali filmy typu "W ciemnościach", "Pokłosie", "Ida", gdzie Polska, jeśli była pokazywana, to tylko w czarnych barwach i Polacy w czarnych barwach, dzisiaj spotykają się z prawdą, jeśli tę prawdę odkrywają na nowo, że Polska była największą ofiarą II wojny światowej i wszystkie statystyki na to wskazują, że Polska była opuszczona przez wszystkich, że tylko w Polsce za ukrywanie Żydów groziła i wykonywana była kara śmierci nie tylko na ukrywających, ale również na tych, którzy im pomagali, tylko w Polsce tak było, jeśli z tą prawdą się teraz konfrontują, to doznają szoku, bo sami podlegali tej indoktrynacji pedagogiki wstydu. Dzisiaj mają prawdę wyłożoną przez prof. Wojciecha Roszkowskiego - odpowiedział minister Przemysław Czarnek, nazywając autora podręcznika do HiT "niekwestionowanym autorytetem historycznym". Udzielając odpowiedzi minister nie wymienił nazwy portalu, o którym mówi.

Czytaj więcej

Pedofilia w podręczniku do HiT? Czarnek: To niezwykle ważny cytat

"Podręcznik podlega krytyce kompletnie nieuzasadnionej"

- Nie dziwi mnie to, że jesteśmy z "Historią i teraźniejszością" na czołówkach portali internetowych polskojęzycznych, które dzisiaj łapią się za głowę, no bo po raz pierwszy widzą prawdę na swoje oczy - dodał.

- I cieszę się, bo gdyby tak nie było to znaczy, że nasza praca nie miała sensu. Tymczasem ponieważ ten podręcznik i sam profesor podlega tak potężnej krytyce, kompletnie nieuzasadnionej, wręcz głupiej - takiej, o której mówiła przed momentem pani redaktor - to znaczy tylko, że jest świetny, bo inaczej, gdyby nikt się nim nie interesował, to znaczy, że jest po prostu blady jak każdy inny i niewiele wnosi do rzeczywistości - powiedział minister edukacji i nauki.

- Jeśli ludzie, którzy zajmowali się pedagogiką wstydu przez kilkadziesiąt lat dzisiaj odkrywają prawdę również, no to doznają szoku i dlatego piszą to, co piszą - mówił.

Czytaj więcej

Roszkowski, Czarnek i podręcznik, który manipuluje przeszłością

"Gestapowiec w latach 50. wymyślił hasło »polskie obozy koncentracyjne«"

Przemysław Czarnek był też pytany o politykę historyczną. - Zobaczmy, co zrobili Niemcy ze swoją polityką historyczną. Przecież nie kto inny tylko gestapowiec w latach 50. wymyślił hasło "polskie obozy koncentracyjne". Zrobił to dlatego - gestapowiec ze swoimi ofiarami na koncie - że pracował w urzędzie, który musiał się zająć tym i zmierzyć się z problemem, że świat nie chciał kupować niemieckich produktów, produkowanych dzięki planowi Marshalla, bo cały czas pamiętał świat Niemcom wojnę i to, co się działo podczas II wojny światowej - oświadczył minister.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

- Wymyślono hasło "polskie obozy koncentracyjne", żeby, po pierwsze, odkleić te obozy koncentracyjne od Niemców, a po drugie, powoli zrzucać odpowiedzialność na Polaków. I to później przenikało - dodał.

Minister Czarnek ocenił, że "szczytem propagandy i sukcesu, niestety, propagandy niemieckiej są filmy fabularne". W tym kontekście wymienił film "Nasze matki, nasi ojcowie". - Trzyczęściowy film produkowany przez niemiecką państwową telewizję za kosmiczne pieniądze, promowany za kosmiczne pieniądze, obejrzały go 2/3 Niemców po to tylko, żeby sami Niemcy teraz już nie stali w prawdzie, tylko ujrzeli siebie jako potomków tych, którzy byli normalni, a tak naprawdę najechani byli przez nazistów, sami byli ofiarami II wojny światowej. w tym samym filmie nasi żołnierze Armii Krajowej zostali pokazani wyłącznie jako antysemici. To robili Niemcy przez wiele dekad i szczytem jest niedawny film "Nasze matki, nasi ojcowie" - mówił.

Czytaj więcej

Podręcznik do HiT wcale nie tak „znakomity”

"Propaganda, która była osadzona na pedagogice wstydu, skończyła się"

Czarnek kontynuował, że "w tym czasie" Polska "produkowała filmy »W ciemnościach«, »Pokłosie«, »Ida« - filmy, które wyłącznie szkalowały, jeśli już w ogóle dotykały Polski, to szkalowały Polskę i Polaków, pokazując ich wyłącznie w złym świetle jako wyłącznie szmalcowników, wyłącznie ludzi powiedzmy zacofanych". - W takich barwach nas pokazywano. Nikt nie chciał produkować filmów takich jak np. o Monte Cassino czy bitwa o Anglię - gotowe scenariusze bohaterstwa Polaków ze wszystkich frontów tej wojny w ogóle nie doczekały się wówczas żadnej realizacji - mówił.

- Ta propaganda, która była osadzona na pedagogice wstydu, skończyła się. Dzisiaj podręcznik "Historia i Teraźniejszość" i przedmiot historia i teraźniejszość ma pokazać Polskę w prawdzie i to boli tych, którzy prawdę przed Polakami ukrywali - ocenił Przemysław Czarnek.