W czwartek Sejm odrzucił obywatelski projekt ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży. Proponowane przepisy zakładały m.in. prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia.

265 parlamentarzystów (w tym niemal w komplecie posłowie PiS, Koalicji Polskiej - PSL i Konfederacji) głosowało za odrzuceniem projektu ustawy, 175 było przeciw. Czworo posłów wstrzymało się od głosu.

Czytaj więcej

Sejm powiedział "nie" liberalizacji prawa aborcyjnego

W rozmowie z Polskim Radiem 24 Olga Semeniuk stwierdziła, że przysłuchiwała się debacie ws. projektu „ponieważ każdy projekt obywatelski zasługuje na to, aby się jemu przyjrzeć”.

- Ale tak jak powiedziałem wczoraj rano w mediach, kobiety powinny samostanowić o sobie. Kobiety powinny same decydować o swoim życiu i to wszystko rodzi się w umyśle - dodała. - Odpowiadając, a raczej nie odpowiadając na pytanie, czy jestem za liberalizacją tego prawa, czy przeciwko, uważam, że to jest sumienie i decyzja każdej kobiety - powiedziała wiceminister w resorcie rozwoju i technologii.

- I chciałabym, żeby Polki nie były zmuszane do odpowiadania na pytania, które są zadawane przez dziennikarzy, przez opinię publiczną, tylko żeby mogły zgodnie z własnym sumieniem te decyzje podejmować - stwierdziła Semeniuk.

Czytaj więcej

500+ na dziecko poczęte?

Projekt wniósł do Sejmu komitet inicjatywy ustawodawczej „Legalna aborcja bez kompromisów”. Zakładał m.in. prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia, a po tym terminie – gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety, gdy wyniki diagnostyki prenatalnej lub inne przesłanki medyczne wskazują na to, że występują nieprawidłowości rozwojowe lub genetyczne płodu oraz gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego, będącego przedmiotem oświadczenia osoby będącej w ciąży. Zgodnie z projektem, zabieg przerwania ciąży miał być refundowany przez NFZ.