Informując o tej decyzji izraelski dziennik "Haaretz" pisze, że przepisy polskiej ustawy o IPN, zakładającej penalizację obarczania Polski za jakikolwiek udział w Holokauście, muszą mieć zastosowanie do treści izraelskich wycieczek po Polsce.

We wtorek izraelskie Ministerstwo Edukacji odwołało młodzieżowe wycieczki do Polski, tłumacząc to sporem z polskim rządem dotyczącym posiadania broni przez ochroniarzy towarzyszącym wycieczkom.

Tymczasem szef izraelskiego MSZ Jair Lapid jako powód rezygnacji podaje to, że Polacy chcieli zająć się treścią edukacyjnych wyjazdów. - Chcieli nam powiedzieć, co wolno, a czego nie wolno izraelskim dzieciom podróżującym do Polski. Nie możemy się na to zgodzić - mówił Lapid.

Dodał, że pierwotnie była to decyzja ministra edukacji, ale jej konsekwencje są widoczne również na szczeblu dyplomatycznym.

Lapid zauważył, że w ostatnim czasie „w rzeczywistości nastąpiła pewna poprawa w stosunkach z Polską, ponieważ obydwa państwa współpracowały w zakresie działań na granicy z Ukrainą. - Pomogli nam wydostać Izraelczyków i Żydów z Ukrainy, kiedy zaczęła się wojna, i doceniamy to - stwierdził.

Obecny spór wokół wyjazdów młodzieży do Polski jest najnowszym z serii między dwoma krajami w różnych kwestiach związanych z Holokaustem - pisze "Haaretz".

Źródłem konfliktu jest nowelizacja ustawy o IPN z 2018 roku, która w Izraelu zyskała nazwę "Ustawa Shoah", a która przewidywała karę więzienia dla każdego, kto twierdzi, że Polacy byli w jakikolwiek sposób zaangażowani w Holokaust.

W obliczu ostrej krytyki ówcześni premierzy obu krajów – Benjamin Netanjahu  i Mateusz Morawiecki – wydali kontrowersyjne wspólne oświadczenie, w którym Izrael przyjął część polskiej narracji podkreślającej rolę Polaków w ratowaniu Żydów podczas Holokaustu.

Czytaj więcej

Wspólna deklaracja premierów Morawieckiego i Netanjahu
Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Kolejnym powodem pogorszenia się stosunków polsko-izraelskich, wymienianym przez "Haaretz", jest ustawa, którą polski parlament zatwierdził rok temu, a która ograniczała Żydom możliwość dochodzenia zwrotu mienia, które posiadali przed wybuchem II wojny światowej, przejętego przez nazistów, a następnie znacjonalizowanego pod rządami komunistów.

Czytaj więcej

Spór o prawa do roszczeń ofiar Zagłady: Izrael i USA kontra Polska

"Haaretz" pisze, że "polscy urzędnicy od kilku lat wzywają do zaangażowania swoich władz w treści poruszane podczas młodzieżowych wyjazdów do Polski, w ramach wysiłków Polski na rzecz naprawienia tego, co postrzega jako zniekształcenia historii, które przedstawiały kraj w negatywnym świetle – jako częściowo odpowiedzialny za Holokaust".

Ponadto Polacy mają uważać, że świat - w szczególności Izrael - niewystarczająco poznał rozmiary polskich cierpień podczas wojny ani wysiłki poszczególnych Polaków i polskich organizacji na rzecz ratowania Żydów.

Izrael z kolei postrzega te polskie roszczenia jako próbę przepisania historii i zniekształcenia pamięci o Holokauście, "w celu uspokojenia sumienia Polaków i usunięcia plam z ich przeszłości" - pisze izraelski dziennik.