Kilkupunktowy wzrost popularności jaki Biden odnotował tuż po swoim wystąpieniu State of the Union, w którym m.in. wyraził pełne emocji poparcie dla Ukrainy (kilka dni wcześniej zaatakowanej przez Rosję), jak się okazuje było tymczasowe. W najnowszych badaniach opinii publicznej notowania prezydenta po raz kolejny spadły.

Najdrastyczniej, bo do 33 procent, w sondażu Quinnipiac University. W pozostałych badaniach opinii publicznej, sympatia dla prezydenta nie przekracza 39 procent.

Ceny produktów i usług rosną w tempie, jakiego w USA nie widziano, odkąd ekonomiści zaczęli śledzić inflację

Głównym czynnikiem psującym ocenę działań prezydenta Bidena jest inflacja i niepokój wywołany nią u przeciętnego mieszkańca Stanów Zjednoczonych. – Koszty życia eksplodowały w ostatnim czasie. Istnieją kwestie specyficzne dla wyborców danej partii. Ale inflacja w jednakowy sposób wpływa na wszystkich, bez względu na poglądy polityczne – mówił w wywiadzie dla CNBC Jay Campbell, demokratyczny analityk sondażowy.

W marcu indeks cen był 8,5 procent wyższy w porównaniu z poprzednim rokiem. Ceny produktów i usług rosną w tempie, jakiego w USA nie widziano, odkąd ekonomiści zaczęli śledzić inflację. Aby zapanować nad sytuacją, Federal Reserve zaczęło podnosić stopy procentowe, co bezpośrednio wpłynie na koszty zaciągania kredytów pod zakup nieruchomości.

Czytaj więcej

Putin: Gospodarczy blitzkrieg przeciw Rosji nie powiódł się

Doświadczając maratonu cenowyego, 47 procent Amerykanów w sondażu CNBC – najwięcej od 2012 roku – uważa, że gospodarka jest w „złej kondycji”. Tylko jeden na pięciu mieszkańców kraju określa swoją sytuację finansową jako satysfakcjonującą. Reszta mówi, że „ledwo sobie radzi”, albo „nie radzi”. Ponad połowa spodziewa się recesji w zbliżającym się roku. – Wcześniej odnotowaliśmy strach przed tym, co dopiero może się stać w gospodarce. Ale teraz mówimy o pesymizmie dotyczącym obecnej sytuacji gospodarczej – mówił w wywiadzie dla CNBC Micah Roberts z Public Opiniom Strategies.

Ten pesymizm napędzany inflacją nie tylko spędza sen z powiek Amerykanom martwiącym się, czy starczy im do pierwszego, i rzecz jasna rzutuje na notowania prezydenta. Ale też sprawia, że nic, co Joe Biden robi, nie znajduje poparcia. Z niektórych sondaży wynika, że 49 procent Amerykanów nie jest nawet zadowolona z tego, jak prezydent podchodzi do wojny w Ukrainie, na pomoc której amerykański rząd – przy poparciu większości obywateli i ustawodawców – przeznacza miliardy dolarów i tony uzbrojenia.

Najbardziej popularność Joe Bidena spadła wśród młodych Amerykanów (aż o 21 punktów procentowych), Latynosów i czarnoskórych. Z sondażu CNBC wynika, że tylko 24 proc. Latynosów patrzy na prezydenta przychylnym okiem. Dlaczego tak mało? Przede wszystkim dlatego, że stanowią oni trzon sektora usługowego, który nieproporcjonalnie ucierpiał z powodu lockdownów i restrykcji wprowadzonych w trakcie pandemii, a kojarzonych z Partią Demokratyczną.

Wielu Latynosów pochodzi z krajów socjalistycznych, skąd uciekli z powodu represji politycznych oraz trudnych warunków gospodarczych. Tej grupie nie przypada do gustu socjalistyczne zabarwienie retoryki demokratów. Istnieją badania opinii publicznej, z których wynika, że część demokratów latynoskiego pochodzenia zupełnie nie popierała apeli o ograniczenie funduszy dla policji, które pojawiły się po śmierci czarnoskórego George’a Floyda, zamordowanego przez białego policjanta w Minneapolis.

Partia reprezentowana przez prezydenta, który ma mniej niż 50 procent poparcia, w wyborach połówkowych traci średnio 37 miejsc w Izbie Reprezentantów

Biden wciąż cieszy się poparciem ponad 60 procent czarnoskórych mieszkańców Ameryki, ale w ostatnim roku spadło ono aż o 20 punktów procentowych. Jedna z teorii głosi, że to pokłosie niespełnionych obietnic Bidena dotyczących ustawy o dostępie do głosowania albo o reformie policji. Podobnie jak Latynosi, czarnoskórzy Amerykanie stanowią dużą część mniej zamożnej społeczności USA, której inflacja szczególnie daje się we znaki i obecnie stanowi główny element oceny sytuacji gospodarczej i politycznej kraju.

Rekordowo niskie poparcie dla prezydenta i kurcząca się sympatia dla niego wśród młodych wyborców, Latynosów i czarnoskórych to niedobry znak dla demokratycznych kandydatów na 200 dni przed wyborami. Historycznie rzecz biorąc, partia reprezentowana przez prezydenta, który ma mniej niż 50 procent poparcia, w wyborach połówkowych traci średnio 37 miejsc w Izbie Reprezentantów. – To niezbyt sprzyjające czasy dla demokratów. Co gorsza, nie zapowiada się żadne znaczące wydarzenie, które mogłoby przynieść zwrot sytuacji na ich korzyść – sądzą komentatorzy z CNN.